Archive for November, 2009

Nov 26 2009

MERRY CHRISTMAS W LISTOPADZIE!

Published by Apple under Venetta

mlyn919l

 

Kiedy zaczyna się w naszym kraju okres przedświąteczny? Zaraz po Zaduszkach… Jeszcze nie zgasną cmentarne ogarki, a już centra handlowe obwieszone są bombkami. Zdezorientowani maszerujemy w rytm kolęd i z niedowierzaniem oglądamy piętrzące się pod przystrojonymi choinkami prezenty… Do tego Święty Mikołaj wymachuje nam przed nosem dzwonkiem, radośnie wykrzykując ho! ho! ho! Jak nic, można zwariować…

 

Wczoraj na rynku w naszym mieście zaroiło się od drewnianych bud, żłobików, karuzel i różnej maści kramów z dobrami doczesnymi. To tradycyjny, wyczekany przez wszystkich Jarmark Bożonarodzeniowy. Sama nawet bardzo cieszę się, że już jest. Cały rok na te budy czekałam, bo tylko tam kupić można słój prawdziwego, gryczanego miodu. No i jest. Leje się już grzane wino, bydełko porykuje, kiełbasa skwierczy na grillu, można kupić nie tylko świąteczne drzewko, ale właściwie przysłowiowe mydło i powidło. Lud raduje się i tłumnie oblega bożonarodzeniowe targowisko.

         − Pani kupi karteczki świąteczne! Teraz za połowę ceny, a za chwilę już dwa razy drożej! − pan sprzedawca zna zasady marketingu i dobrze wie, co działa na ludzi…

W drodze do galerii handlowej, moja młodsza córka zdążyła naciągnąć mnie na bożonarodzeniowe pieczone jabłko, lukrowane serce z piernika i opaskę do włosów z flauszowymi rogami renifera.  Sama uległam kompletowi światełek do dekorowania okna i haftowanej serwecie na wigilijny stół. Oprócz miodu gryczanego, w mojej torbie wylądowały jeszcze słój miodu lipowego (bo dobry na grypę, a wszak wiadomo, że teraz pandemia…) oraz flaszka nalewki malinowej (o właściwościach równie leczniczych, jak rzeczony miód…). Objuczona jak betlejemski osiołek i zmęczona świąteczną atmosferą rynku, z córką przyczepioną do płaszcza doczłapałam do galerii handlowej. Po buty dla małej. Taka przynajmniej była pierwotna idea tej wyprawy…

         − Mamo, a dlaczego tu jest tyle świętych mikołajów, skoro Święty Mikołaj jest tylko jeden? − zapytała nagle moja córka.

I bądź tu mądry… No dlaczego? Nic sensownego nie przyszło mi do głowy. Na szczęście z głośników właśnie zadudnił świąteczny przebój Georga Michaela. Moment i już obie śpiewałyśmy, że „last Christmas I give you my heart… but the very next day, you gave it away…”

W obuwniczym przywitała nas pani w stroju seksownej śnieżynki. Rozdawała świąteczne kupony rabatowe: „Tylko dziś! Nie czekaj do pierwszej gwiazdki! Od ceny każdej kupionej pary butów – 15%”. Pomyślałam, że to fantastycznie. Może nawet trzeba skorzystać z tej niebywałej okazji i już dziś kupić nie tylko jedną, ale ze trzy, albo i cztery pary butów? Do tego wrócić do rynku i dokupić karpia, choinkę w doniczce i mak do kutii? Po co czekać jeszcze cały miesiąc?

         − Mamusiu, zróbmy Święta już od dziś, dobrze? − poprosiła mała, a ja uświadomiłam sobie, że moje wywody o tym, jakim Boże Narodzenie jest wyjątkowym czasem, mogę wsadzić między bajki. W tym wszystkim najbardziej zdezorientowane są dzieci i jeśli dorośli nic z tym nie zrobią – wychowamy sobie pokolenie Amerykanów, u których „Święta” zaczynają się już w październiku i kojarzą się wyłącznie z szaleństwem kupowania prezentów i jedzenia… Merry Christmas everyone!

 

No responses yet

Nov 19 2009

DWUJĘZYCZNOŚĆ I NAUKA JĘZYKA OBCEGO DZIECI – FAKTY I MITY

Published by Apple under Venetta

S_Picture_160

 

Czy dziecku nie „pomieszają się” języki? Czy wczesne nauczanie języka obcego, albo równoległe nauczanie dwóch języków nie opóźni jego rozwoju? Czy maluch będzie się jąkał oraz czy to prawda, że posłanie przedszkolaka do szkoły językowej sprawi, że będzie gorzej od rówieśników mówił po polsku? Postanowiliśmy rozwiać dziś nie tylko te, ale i inne wątpliwości rodziców związane z edukacją językową dzieci.

 

Mimo, że coraz chętniej inwestujemy we wczesną edukację naszych latorośli, większość polskich rodziców wciąż nieufna jest wobec nauczania dzieci języków obcych. I nie przekonują nas ani wyniki naukowych badań, ani nawet naoczne przypadki dzieci, które od urodzenia mają kontakt z więcej niż jednym językiem i z łatwością je sobie przyswajają. A zatem, czas rozprawić się z faktami i mitami na ten temat…

 

Mit 1: nauka języka obcego może opóźnić rozwój dziecka

Fakt: Nie ma żadnych dowodów na to, że nauka więcej niż jednego języka wpływa negatywnie na rozwój dziecka. Wręcz przeciwnie: istnieje wiele dowodów potwierdzających, że wcześnie prowadzona edukacja językowa korzystnie wpływa na rozwój intelektualny dziecka i w dużym stopniu warunkuje jego dalsze sukcesy szkolne. Co więcej, dzieci uczą się języków szybciej niż dorośli. A to dlatego, że mózg człowieka rozwija się najintensywniej do szóstego roku życia. Im więc później zaczyna się naukę – tym trudniej przychodzi przyswajanie wiedzy.

 

Mit 2: wielojęzycznym dzieciom „mieszają się” języki

Fakt: To prawda, że wielojęzycznym dzieciom zdarza się używać w jednym zdaniu słów z różnych języków. Bywa również, że maluchy popełniają błędy gramatyczne. Czy jest to powód do obaw? Absolutnie nie. Nauka języka czy języków oraz ogólnie – rozwój mowy jest procesem długotrwałym. U dzieci jednojęzycznych, jak i wielojęzycznych proces ten przebiega identycznie. Zjawisko łączenia wyrazów jest zupełnie nieszkodliwe i przeminie samoistnie wraz z wiekiem i rozwojem umiejętności komunikacyjnych dziecka. Z czasem, w miarę rozwoju słownictwa, dziecko nauczy się poprawnej formy i czystej wymowy. Doskonale też poradzi sobie z odróżnianiem języków. Ostatecznie zabawne neologizmy i powiedzonka trafią więc do zbioru rodzinnych anegdot…

 

Mit 3: dziecko uczące się języka obcego może zacząć się jąkać

Fakt: Pochodzenie tego przekonania to największa zagadka psychologów dziecięcych i logopedów. Skąd się wzięła? Nie wiadomo. Jednak na różnego typu internetowych forach dyskusyjnych znaleźć można taką obawę mam. Jest całkowicie bezpodstawna, absurdalna i nie poparta żadnymi dowodami. Zdaniem specjalistów – nie ma możliwości, by edukacja językowa była w jakikolwiek sposób powiązana i miała wpływ na rozwój jąkania u dziecka. Wręcz przeciwnie: lekarze, psychologowie i logopedzi z całą stanowczością podkreślają, że nauka języka nie hamuje rozwoju dziecka, ale znacząco i wszechstronnie go przyspiesza.

 

Mit 4: jeżeli dziecko uczy się np. języka angielskiego, będzie robiło wolniejsze postępy w nauce języka polskiego

Fakt: Gdy dziecko używa dwóch języków równolegle, postępy w nauce języka ojczystego na pewno nie będą wolniejsze. Wręcz przeciwnie: kiedy dziecko wysławia się w dwóch lub więcej językach, praca mózgu jest wzmacniana. Można powiedzieć, że w ten sposób dziecko „gimnastykuje” swoje „szare komórki”, co z kolei wpływa na zwiększenie wydajności i ogólny rozwój intelektualny.

 

I na zakończenie jeszcze jeden fakt, który − mam nadzieję − ostatecznie przekona niedowiarków i rodziców niezbyt przekonanych do edukacji językowej swojego dziecka: badania nad bilingualizmem, który oznacza posiadanie umiejętności mówienia, czytania i pisania w dwóch językach, dowodzą znacznej kulturowej i ekonomicznej przewagi osób dwujęzycznych. Wiecie co to oznacza? Najkrócej mówiąc to, że dzisiejsze dzieciaki w przyszłości poradzą sobie w życiu lepiej, niż niejeden dzisiejszy rodzic :-)

 

No responses yet

Nov 12 2009

VAT NA KURSY JĘZYKOWE? O NIE!

Published by Apple under Kacper

NIE dla VAT

Co sądzicie o obłożeniu 22% podatkiem VAT kursów językowych? Właśnie taki plan ma ministerstwo finansów. Dotychczas usługi edukacyjne zwolnione były z podatku. Ale – wszystko na to wskazuje – już wkrótce może się to zmienić…


W mojej szkole wszyscy mówią wyłącznie o tym: jeśli nie stanie się cud to już wkrótce staniemy przed wizją totalnej katastrofy, którą szykuje nam rząd. Nowelizacja ustawy podatkowej obecnie jest jeszcze na etapie projektu. Eksperci twierdzą jednak, że jeżeli wejdzie w życie – stanie się to już w roku 2010. Czyli za chwilę. A wiecie co to oznacza dla przeciętnych zjadaczy chleba? Że jeśli proponowane zmiany zostaną wprowadzone, ceny kursów językowych wzrosną. I to drastycznie. Kogo wtedy będzie stać na dodatkowe kształcenie? Niewielu. Czyli pewnie znaczna część słuchaczy zmuszona będzie zrezygnować z kursów, a szkoły językowe zmierzą się z kryzysem, którego zapewne większość z nich nie przetrwa. Taki właśnie szykuje nam się prezent…

Ale, jak się okazuje, można coś w tej sprawie zrobić. Polskie Stowarzyszenie na rzecz Jakości w Nauczaniu Języków Obcych PASE zorganizowało wielką, ogólnopolską kampanię pod hasłem „Nie! dla VAT na kursy językowe”. Sieć Helen Doron Early English popiera akcję i nasze szkoły już włączyły się do działania. A działanie jest proste: musimy zebrać jak najwięcej podpisów przeciwników nowelizacji ustawy podatkowej. Im będzie ich więcej, tym większa nasza siła i moc sprawcza. PASE chce dołączyć wszystkie podpisy do specjalnej petycji, argumentującej szkodliwość wprowadzenia nowych zapisów w ustawie podatkowej. Całość przekazana zostanie do Sejmu RP.

Cel akcji jest jasny, a zaangażowanie nie wymaga zbyt wiele wysiłku. W naszej szkole wisi już plakat i można podpisać się na specjalnym formularzu popierającym kampanię.

Kochani! Jeśli zależy Wam, żeby Wasze dzieciaki uczestniczyły w kursach angielskiego metodą Helen Doron na takich warunkach, jak dotychczas – przyłączcie się do tej akcji. Jeśli lubicie nas i chcecie, żeby Wasza szkoła HD nie zniknęła z mapy Waszego miasta – złóżcie swój podpis.

Swój głos oddać można on-line na stronie internetowej PASE: http://pase.pl/content/view/239/1/

Oczywiście liczy się każdy głos, nawet pojedynczy. Ale jeśli ktoś chce wesprzeć kampanię na większą skalę, może ze strony PASE pobrać specjalny formularz do zbierania większej liczby podpisów.

Wiecie co? Mam nadzieję i bardzo wierzę, że dzięki naszym wspólnym staraniom do nowelizacji ustawy podatkowej mimo wszystko nie dojdzie. Może ten nasz głos rozsądku przemówi jednak do rozsądku posłów?

2 responses so far

Next »