Archive for the 'aktualności' Category

Aug 28 2010

Helen Doron Polska na Facebooku

Published by Apple under aktualności

Witajcie!

Wychodząc naprzeciw nowym trendom uruchomiliśmy ogólnopolski profil Helen Doron Polska na Facebooku.

Będziemy przekazywać Wam informacje dotyczące wydarzeń ze wszystkich placówek HD znajdujących się w Polsce.

Zapraszamy.

No responses yet

Mar 25 2010

DYSLEKSJA CZY ZWYKŁE LENISTWO?

Published by Apple under aktualności

 

Dysleksja nie jest wadą ani chorobą. Jest to zaburzenie występujące u dzieci (ale też u dorosłych), które nie mogą opanować umiejętności językowych: czytania, pisania i ortografii. Nie są one rezultatem ogólnego opóźnienia rozwoju czy osłabienia wrażliwości zmysłowej: wynikają ze zmian w ośrodkowym układzie nerwowym. Dyslektycy mogą być jednak bardzo zdolni. Znani dyslektycy to: H. Ch. Andersen, Jan Matejko czy Jacek Kuroń. 

Jeżeli dziecko zaczyna późno chodzić, około trzeciego roku życia zaczyna mówić, w wieku przedszkolnym ma trudności w opanowaniu jazdy na rowerze (obniżona sprawność ruchowa), nie umie trzymać w ręce łyżeczki i widelca (obniżona sprawność manualna), posiada częste wady wymowy, nie może zapamiętać stron: lewa – prawa oraz myli litery z-s, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że w przyszłości będzie dyslektykiem. Ponadto przyszły dyslektyk nie narysuje kółka w wieku 3 lat, jako czterolatek nie narysuje kwadratu i krzyża , a w wieku 5 lat nie narysuje trójkąta równoramiennego.  

Aby z całą pewnością stwierdzić czy dziecko jest dyslektykiem, czy też zwyczajnym leniem, należy poddać je badaniom psychologiczno-pedagogicznym i obserwować postępy w nauce.    

Na dysleksję wskazywać mogą:

- trudności w odróżnianiu prawej i lewej strony ciała,

- problemy z określaniem kierunku w przestrzeni,

- kłopoty z zawiązaniem sznurowadła, zapięciem guzików, utrzymaniem nożyczek,

- trudności w utrzymywaniu rytmu, np. w trakcie klaskania,

- trudności w wykonywaniu więcej niż jednego polecenia naraz,

- niezgrabność, niezdarność np. w skakaniu, łapaniu piłki,

- problemy w zadaniach wymagających utrzymania równowagi, np. bocian, stanie na jednej nodze,

- brak umiejętności ułożenia według wzoru układanki,

- roztargnienie, refleks znacznie wolniejszy niż u rówieśników,

- opuszczanie lub mylenie wyrazów,

- zlewanie się liter w wyrazie,

- trudności  w przepisywaniu z tablicy,

- trudności w zapamiętywaniu dat, adresów, numerów telefonu itp.,

- problemy ze zrozumieniem pojęć: wczoraj, dziś, jutro,

- trudności w wykonywaniu prostych obliczeń,

- mylenie kierunków: prawy- lewy, góra – dół,

- niestaranne lub błędnie formowane litery, brak odróżnienia liter o podobnych kształtach ( m-n, l-t-ł),

- odwrócenia lustrzane liter lub całych słów,

- przestawianie głosek w wyrazach,

- kłopoty z zapamiętywaniem wierszyków i piosenek,

- problemy z nazywaniem po kolei dni tygodnia, pory roku, nazwy miesięcy,

- kłopoty z odróżnianiem głosek o podobnym brzmieniu (g-k, z-s, w-f),

- brak umiejętności płynnego czytania,

- unikanie czytania,

- trudności z utrzymaniem długopisu,

- zaburzone pisanie, trudne do odczytania i zrozumienia – opuszczanie liter
i sylab lub ich dodawanie, słabe użycie składni,

- kłopoty z odtwarzaniem figur geometrycznych,

- błędna wymowa, kłopoty z zapamiętaniem wypowiedzianego wyrazu,

- trudności w odpowiedzi na pytania do czytanego tekstu,

- niezdolność do zapamiętania wyrazów i zwrotów dyktowanych, 

- trudności z koncentracją uwagi, łatwość rozpraszania się.

Oczywiście to od rodziców zależy jak szybko wykryta zostanie dysleksja u ich dziecka. Nie należy traktować dziecka jak chorego, kalekiego, niezdolnego, złego czy leniwego. Nie wolno karać i wyśmiewać. Nie łudzić się również, że „samo z tego wyrośnie”… Dziecko pozbawione specjalistycznej opieki nie poradzi sobie z dysleksją. Gdzie zatem szukać pomocy? U logopedy, nauczyciela, u pedagoga czy psychologa szkolnego, w poradniach psychologiczno–pedagogicznych, a także w Zarządzie Głównym i oddziałach Polskiego Towarzystwa Dysleksji.  Dzieci uczęszczające na zajęcia do centrów Helen Doron również objęte są opieką pedagogiczną i psychologiczną − tu także mogą Państwo uzyskać specjalistyczną pomoc.

.

No responses yet

Feb 11 2010

NIE JEDZMY KANGIEGO!

Published by Apple under aktualności

 

Kangi to sympatyczna maskotka sieci Helen Doron. Anglojęzycznego pluszaka znają dzieci na całym świecie. Oczywiście nasze polskie maluchy także, bo kangurek mieszka w każdej szkole Helen Doron i zwykle to on wita wszystkich na zajęciach. Nie obyłoby się bez kangurka na majówce czy zabawie karnawałowej. W ubiegłym roku dzieciaki brały udział w konkursie plastycznym na świąteczną kartkę do Kangiego, w tym roku – Helen Doron Pomorze organizuje konkurs na uwiecznienie zimowych ferii kangurka. Generalnie: wszyscy kochamy Kangiego. Tymczasem w australijskiej ojczyźnie naszego milusińskiego trwa wielka społeczna kampania, która głosi: ludzie, nie jedzcie kangurów!

 

Znajomy, którego szwagier jest Australijczykiem powiedział mi niedawno, że w Australii tak naprawdę „kangurzyna” (skoro jest wieprz-owina, i woł-owina to może i kangurz- yna?) wcale nie jest tak popularna wśród lokalnych mięsożerców. Nam tu w Polsce wydaje się, że przeciętny Chińczyk serwuje sobie na niedzielny obiad kotlet z psa, Francuz ubija w przydomowym oczku wodnym żabę, a Australijczyk obgryza chrupiące udko kangura. A tu okazuje się, że tego typu kulinarne atrakcje – owszem są serwowane, ale… turystom. Wszak wiadomo, że każdy człowiek, który przyjeżdża do obcego kraju i żądny jest wrażeń, chce zakosztować lokalnego kolorytu innej gastro strefy. Często zresztą okupuje to później męczarnią żołądkową i kiszkowymi rewelacjami. Ale nic to, do odważnych świat należy. Kto ni razu nie zatruł się za granicą, niechaj pierwszy rzuci kamieniem. Skoro jednak w tejże wspomnianej Australii, kangurze mięso zjadają jakoby jedynie turyści to zastanawiająca jest statystyka podana przez tamtejszy Departament Spraw Zagranicznych i Handlu: każdego roku na kontynencie australijskim zabija się 3-4 miliony kangurów! W roku 2008 „kangurzy” biznes oszacowano na 83,6 milionów dolarów! Jeśli to prawda, to Australia miałaby pierwsze miejsce na świecie pod względem turystycznej atrakcyjności. Właściwie lud całego świata musiałby chyba wyłącznie tamże podróżować. Co więcej, już na lotnisku musiałoby każdego witać tradycyjne pieczyste z kangura…

Jakoś wierzyć się nie chce. Ale popatrzcie na sympatyczny pyszczek naszego Kangiego: wyobrażacie sobie, że moglibyście zjeść kangura? Nie wiem jak Wy, ale ja jednak nie dałabym rady. Chociaż z drugiej strony, trąci to polską hipokryzją. Krówka Milka też jest sympatyczna, a wołowinkę zajadamy ze smakiem. Że już o Prosiaczku z Kubusia Puchatka nie wspomnę…

Mimo wszystko jednak akcja ratowania kangurów przemawia do wyobraźni. Dodatkowo podsyca ją fakt, że każdego roku w wyniku rzezi kangurzych rodziców, umiera w Australii 440 tysięcy młodych kangurków. Oczywiście nie trzeba, ale może warto − bo nic nas to w końcu nie kosztuje − oddać swój głos w tej sprawie i podpisać petycję na rzecz wprowadzenia zakazu importu mięsa kangurów do krajów UE. Poczytajcie o tym i podyskutujcie. Bo temat jest gorący i wart rozważenia.

 

Kampania „440.000 powodów, by nie jeść mięsa kangurów”:

http://www.thepetitionsite.com/1/stop-eu-imports—440000-joeys-killed-every-year

 

One response so far

Next »