Archive for the 'znalezione' Category

Aug 04 2009

ENGLISHMAN IN NEW YORK

Published by Apple under znalezione

i-love-uk3

Angielski to dziwny język. Wydaje się być prosty, a jednak…    To niebezpieczne pole, gdzie na każdym kroku natknąć można się na minę słowa, które – byle mała zmiana akcentu, a już oznacza co innego. Naszpikowany sztuczną ortografią i nieustannie powiększającym się zasobem słów. Do tego posiadający całe mnóstwo idiomów i dziwnych różnic geograficznych. Ot, jak choćby między American English a British English.

 

Linie Lotnicze British Airways konsekwentnie stosują się do zasady, że narody amerykański i brytyjski dzieli… język. Z inicjatywy BA, w różnych miejscach Nowego Jorku rozwieszone zostały tablice reklamowe wyjaśniające typowo brytyjskie zwroty i wyrażenia pochodzące z londyńskiego slangu. Mają pomóc amerykańskim turystom planującym odwiedzić stolicę Wielkiej Brytanii. Pomysł został entuzjastycznie przyjęty. Turystom przyda się wiedzieć, że „a monkey” to 500 funtów, „a pony” to 25 funtów. Banknot 10-funtowy to „a tenner”, albo „Paul McKenna”, zaś 5 funtów to „fiver” albo „Lady Godiva”. „Bobby Moore” to inaczej „a score” czyli… banknot 20-funtowy, podczas gdy „shrapnell” to drobne monety. 1000 funtów to „a grand” albo ,,a gorilla” czyli dwa razy „a monkey”.

W barach na Manhattanie BA umieściły specjalne podstawki do piwa, na których zapisane są kolejne językowe wskazówki. I tak na przykład „bonkers” to „szalony”, „sacked” to „wyrzucony z pracy”, a czuć się „Hank Marvin” oznacza „głodny”. Na Postawkach znalazły się słówka takie jak „chav” czy „hoodie” – slangowe określenia prostaka obwieszonego złotymi łańcuchami, wypachnionego perfumami Burberry, ubranego w bluzę z kapturem, białe trampki i dresy Kappa. Wyrażenie „bingo wings” to określenie na połacie zwiotczałej skóry, która trzepoce, kiedy ktoś podnosi ramiona w górę krzycząc: „Bingo, wygrałem(am)!” Tego wyrażenia nie należy jednak mylić z określeniem „bouncebackability” oznaczającym „zdolność regeneracji sił” ukutym przez menedżera londyńskiego klubu piłkarskiego, którego drużyna takowej nie posiadała i została przeniesiona do niższej ligi.

Londyńczycy uczą nowojorczyków, że „Chelsea traktor” to dwuśladowy pojazd, często pojawiający się na boiskach szkolnych w zachodnim Londynie. A „goal-digger” to kobieta odwiedzająca bary fanów futbolu w nadziei, że zostanie „żoną piłkarza”. A w barach takich napić można się „trapagne” czyli taniego, gazowanego trunku o wysokiej zawartości alkoholu. Przed pubami odchodzi niezły „shirting” czyli flirtowanie przy papierosku…

Ciekawe co musiałoby pojawić się na tablicach Nowego Jorku, gdyby LOT postanowił uczyć Amerykanów wybierających się do Polski naszego, rodzimego slangu :)

 

YouTube Preview Image

 

No responses yet

May 12 2009

WIELOJĘZYCZNI GENIUSZE

Published by Apple under znalezione

teacher2

 

Z najnowszych badań naukowych wynika, że dzieci posługujące się co najmniej dwoma językami radzą sobie w szkole dużo lepiej niż te, które znają tylko jeden język. Dlaczego zatem tak wielu nauczycieli nadal postrzega wielojęzyczność jako problem, zamiast dostrzec płynące z tej umiejętności korzyści?

 

W cichym zakątku szkoły w Hackney (dzielnica Londynu), grupa arabskich sześciolatków z dumą opowiada o swoich umiejętnościach językowych. A są one dość imponujące: dzieci rozmawiają w językach gudżarati i urdu ze swoimi dziadkami (gdyż tylko tak wypada się do nich zwracać), z rodzicami – przedstawicielami drugiego pokolenia – w gudżarati i po angielsku, a z rówieśnikami komunikują się wyłącznie za pomocą angielskiego. Od roku co wieczór spędzają w pobliskim meczecie dwie godziny na czytaniu tekstów religijnych w języku urdu oraz Koranu w języku arabskim.

Pomimo panującej powszechnie opinii, że dzieciom trudno jest uczyć się języków obcych, faktem jest, że nawet sześciolatki potrafią rozpoznawać różne alfabety i rozumieć reguły rządzące danym językiem. W wieku pięciu lat uwielbiają bawić się jednocześnie ucząc się czytania w różnych językach. Poza tym odnoszą przy tym dodatkową korzyść: w szkołach ich naturalne zdolności językowe są doceniane i rozwijane. Ale co najważniejsze, nabierają dzięki temu pewności siebie, która zachęca je do cięższej pracy. A to skutkuje ostatecznie lepszymi osiągnięciami w nauce.

Do niedawna nie zwracano uwagi na ogromne korzyści, jakie odnoszą dzieci, gdy uczą się równolegle dwóch lub trzech języków. Co więcej, dotąd nauczyciele mieli dość niskie przekonania odnośnie językowych możliwości dzieci. Na szczęście w ostatnich czasach sytuacja się zmienia. Z raportu porównującego liczne badania przeprowadzone nad dwu- i trójjęzycznymi dziećmi wynika, że polijęzyczność dzieci wpływa korzystnie na ich dalszy rozwój intelektualny.

Odniesienie sukcesu wymaga czasu. Aby dziecko nauczyło się porozumiewać w danym języku potrzeba dwóch lat, ale do osiągnięcia biegłości potrzeba mu aż lat siedmiu. W wieku lat 11, trójjęzyczne dzieci radzą sobie w szkole lepiej, niż ich jednojęzyczni rówieśnicy. Co ciekawsze, choć zwykle chłopcy w tym wieku rozwijają się nieco wolniej niż dziewczynki, w badanych przez naukowców grupach zdecydowanie radzili sobie równie dobrze jak ich koleżanki – równolatki. Z badań wynika również, że zrozumienie zjawiska wielojęzyczności dzieci (która w wielu krajach jest przecież czymś naturalnym) pozwala lepiej wykorzystać ich możliwości. Dr Charmian Kenner z Instytutu Edukacji w Londynie, prowadziła badania poziomu wiedzy sześciolatków dorastających w Hackney, które oprócz angielskiego uczyły się pisać po chińsku, arabsku i hiszpańsku. Wyniki jej badań są jednoznaczne: wielojęzyczne dzieci uzyskały wyniki znacznie odbiegające poziomem od wyników ich kolegów – równolatków, którzy posługiwali się wyłącznie jednym językiem. Co więcej, badania wykazały, że wielojęzyczne dzieci mają o wiele wyższy poziom IQ, są bardziej błyskotliwe i mają zdecydowanie lepszą pamieć.

 

Za: Caroline Haydn, The independent

Umieszczone w sieci dzięki uprzejmości Izraelskiej Sieci Nauczycieli Angielskiego (ETNI): http://www.etni.org

 

 

No responses yet

Feb 17 2009

NIEMOWLĘ ROZUMIE BEZ SŁÓW

Published by Apple under znalezione

 

Niemowlęta chłoną każde słowo – to fakt. Zanim maluch skończy cztery miesiące, zapamiętywanie i rozpoznawanie dźwięków, tonów głosu i wszelkich niuansów brzmieniowych jest dla niego tak naturalne, jak oddychanie. Bardziej zdumiewające jest jednak to, że jedynie na podstawie sygnałów wzrokowych kilkumiesięczny bobas wie, kiedy używany jest inny język.

 

Po wyrazie twarzy i zmianie rytmu, w jakim mówca porusza ustami dziecko rozpoznaje, że zmienił się język – wynika z badań przeprowadzonych przez naukowców z University of British Columbia. Jak mówi doktor Whitney Weikum – Wiedzieliśmy, że na podstawie sygnałów dźwiękowych niemowlęta potrafią rozróżniać języki. Nasze badania jako pierwsze udowodniły jednak, że maluchy zdolne są rozróżniać języki za pomocą jedynie percepcji wzrokowej.

Uczeni przeprowadzili badania z udziałem stu niemowląt, podzielonych na kategorie wiekowe 4, 6 i 8 miesięcy. Wszystkie wywodziły się z rodzin anglojęzycznych. Zbadano także dwie kategorie wiekowe dzieci z dwujęzycznych domów angielsko-francuskich, w wieku 6 i 8 miesięcy. Każdej z grup pokazano nagrania wideo z wypowiedziami trojga osób: na przemian w języku francuskim i angielskim. Odkryto, że same impulsy wzrokowe – bez dźwięku, wystarczyły niemowlętom w wieku od 4 do 6 miesięcy, by przez dłuższy czas uważnie oglądać wideo, gdy tylko lektorzy zaczynali mówić w innym języku. Analizując skupienie uwagi poszczególnych dzieci uczeni zaobserwowali, że spośród ośmiomiesięcznych dzieci jedynie pochodzące z rodzin dwujęzycznych, francusko-angielskich były w stanie wzrokowo rozróżnić języki. Naukowcy stwierdzili, że w wieku ośmiu miesięcy jedynie dzieci mające kontakt z więcej niż jednym językiem zachowywały tę zdolność. W przeciwieństwie do innych niemowląt, które nie potrzebowały wykorzystywać takiej umiejętności i dlatego stopniowo ją zatracały.

Jak mówi Atena Vouloumanos, profesor uniwersytecki McGill z instytutu psychologii i współautorka badań: – Możliwe, że języki angielski i francuski należą do dwóch różnych kategorii rytmicznych. Język angielski oparty jest na akcentach, a francuski na sylabach. Badania z pewnością rzuciły nowe światło na wczesny rozwój dzieci, jednak na ich podstawie wciąż nie możemy jeszcze jednoznacznie stwierdzić, jak i dlaczego dzieci rozpoznają różne języki, nie słysząc ich. Ale, że proces ten ma miejsce – jest niekwestionowanym faktem i nie ma co do tego żadnej wątpliwości.

 

 

Opr. na podst. “Young Learners Forum”, Zipporah Kaganowich, 26.05.07

 

 

One response so far

Next »