Rozmowy na temat balu karnawałowego.
- Czy już wiecie, w co lub za kogo przebierzecie się na bal? – pytam.
- Tak! – wyrywają się od razu i zaczynają wyliczać:
- Ja będę grzybkiem.
- Ja piratką!
- Marynarzem.
- A ja marynarką! – krzyczy Ania.
Rozmowy na temat balu karnawałowego.
- Czy już wiecie, w co lub za kogo przebierzecie się na bal? – pytam.
- Tak! – wyrywają się od razu i zaczynają wyliczać:
- Ja będę grzybkiem.
- Ja piratką!
- Marynarzem.
- A ja marynarką! – krzyczy Ania.
Wracając do tematu „komunikacji bez przemocy”, chciałabym przytoczyć powszechnie znaną komiczną opowiastkę, która w doskonały sposób pokazuje, jak ważne jest, by prosić o to, czego się chce.
“Niedźwiedź sporządził listę zwierząt, które chce zjeść. Oczywiście dowiedziały się o tym zwierzęta z lasu i wpadły w panikę. Nazajutrz do niedźwiedzia przyszedł jeleń i pyta:- Niedźwiedziu, jestem na liście?- Tak.- No tak, rozumiem. Słuchaj, daj mi jeden dzień, żebym pożegnał się z rodziną. A potem mnie zjesz. Niedźwiedź się zgodził i zjadł jelenia dopiero na drugi dzień. Jako następny przyszedł wilk i pyta:- Niedźwiedziu, czy jestem na liście?- Jak najbardziej.- Ojej, straszne. Słuchaj, pozwól mi żyć jeszcze jeden dzień, a ja pożegnam się z najbliższymi. A potem mnie zjesz. I znowu ugodowy niedźwiedź zjadł swoją ofiarę dopiero na drugi dzień. Potem do niedźwiedzia przyszedł zajączek i pyta:- Słuchaj, czy jestem na liście?- Tak, jesteś.- A nie mógłbyś mnie skreślić?- Nie ma sprawy.”
Twórca „języka żyrafy” M. Rosenberg twierdzi, że istnieją tylko trzy sposoby otrzymania tego, czego się chce:
„1. poprosić o to,
2. poprosić o to,
3. poprosić o to.”*
Na nowy 2012 rok życzę ODWAGI W PROSZENIU, o to, na czym nam najbradziej zależy.
* Przytoczone za http://www.facebook.com/Qinspiracji
Udało się to pewnemu Amerykaninowi – Mattowi. Najpierw tańczył sam przed słynnymi zabytkami. Zdobył sponsorów, zwiedził cały świat, zarobił pieniądze i stał się sławny. Teledysk zmontowany z jego wstępów miał tysiące wyświetleń w internecie.
Jednak „tańczenie przez pocztówkami”, jak Matt nazwał miejsca, w których podskakiwał, stało się po pewnym czasie nudne. Zaczął dostawać setki maili od ludzi, którzy zapraszali go do swoich krajów. Matt zdał sobie sprawę, że mógłby z nimi zatańczyć i to wydało mu się bardziej ciekawe. Znów zdobył sponsorów i ruszył w podróż. Do wszystkich, którzy do niego napisali, wysyłał maile z informacją, gdzie będzie kręcił kolejne sceny do następnego teledysku. Przyszło mnóstwo zainteresowanych jego projektem ludzi. Wszyscy mieli lots of fun, co zresztą widać na zamieszonym poniżej video.
Jak się zatem okazuje, nie tylko dzieci lubią tańczyć i skakać. Dorosłym być może brakuje spontaniczności, bo jak sam przyznał Matt najpierw musiał im wyjaśnić, co się będzie działo, by zdecydowali się do niego przyłączyć, ale potrzeba dobrej spontanicznej zabawy jest w nich tak samo żywa.
A tak było z Mattem w Polsce.