<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog HelenDoron &#187; angielski dla dzieci</title>
	<atom:link href="http://blog.helendoron.pl/tag/angielski-dla-dzieci/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.helendoron.pl</link>
	<description>angielski dla dzieci, nauka dzieci, rozwój dziecka,</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Feb 2012 08:05:13 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>WIELKA MAJÓWKA, CZYLI GREAT PICNIC</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/wielka-majowka-czyli-great-picnic.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/wielka-majowka-czyli-great-picnic.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Apr 2010 21:56:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kacper]]></category>
		<category><![CDATA[angielski dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[majówka]]></category>
		<category><![CDATA[Nauka angielskiego]]></category>
		<category><![CDATA[picnic]]></category>
		<category><![CDATA[piknik]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=957</guid>
		<description><![CDATA[  Majówka czy piknik? Oczywiście, może być też piknik majowy – czyli dwa w jednym. Ale ważne, aby było sunny (słonecznie) i merrily (wesoło) oraz on the grass (na trawie). Najważniejszy piknik życia, ten majowy.   Jestem studentem i jadę &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/wielka-majowka-czyli-great-picnic.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2010/04/Picnic.gif"><img class="aligncenter size-full wp-image-958" title="Picnic" src="http://blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2010/04/Picnic.gif" alt="" width="272" height="228" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Majówka czy piknik? Oczywiście, może być też piknik majowy – czyli dwa w jednym. Ale ważne, aby było sunny (słonecznie) i merrily (wesoło) oraz on the grass (na trawie). Najważniejszy piknik życia, ten majowy.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong> </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Jestem studentem i jadę na stypendium do Wielkiej Brytanii. W pewien majowy weekend wraz z koleżankami i kolegami z innych krajów, z którymi razem uczę się angielskiego organizujemy piknik – oczywiście nad wodą, na zielonej trawce, z koszami pełnymi jedzenia i w niezobowiązujących strojach. Nawiązując – w sposób humorystyczny – do scen znanych z powieści znakomitej angielskiej pisarki Jane Austen. Cały tydzień wszystko planujemy. Zbieramy pieniądze, niezbędne akcesoria: kosze, koce, przeciwsłoneczne parasole. Aż wreszcie nadchodzi sobota. Całą gromadą ruszamy za miasto. I bęc, około południa niebo zaciąga się chmurami, a chwilę później uciekamy gnani wiatrem i mokniemy w strugach deszczu. Chowamy się pod konarami rozłożystych drzew, aż wreszcie lądujemy w pobliskim pubie. W końcu to Anglia i należy przyzwyczaić się, że z deszczem trzeba żyć za pan brat.</p>
<p style="text-align: justify;">Ale wspominam ten „great picnic” bardzo dobrze. Dlaczego? Bo udało nam się spędzić wspólnie wiele fantastycznych chwil na ciekawych rozmowach. Przekonaliśmy się też, że literatura dostarcza często lepszej pogody i wyobrażeń, niż codzienność. Co bywa zabawne, ale też i krzepiące. Bo przecież nigdy nie zorganizowalibyśmy tej wyprawy, gdyby nie lektura książek Jane Austen. No i jeszcze coś – to najważniejsze. Przyjechaliśmy tam z różnych części świata, nauczyć się angielskiego. Języka, który pomógł nam znaleźć „wspólny język”. Większość znajomości trwa od tamtej pory nadal. I ciągle piszemy do siebie po angielsku. Jeśli mam jakoś swoje dzieci zachęcić do nauki języka, zawsze opowiadam im tę historię. Dzięki angielskiemu każdego roku dowiaduję się co na świątecznym stole podają w Neapolu u Sophii, a dokąd wybierze się na wakacje Yana z Zambii. Enjoy English!</p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/wielka-majowka-czyli-great-picnic.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>FERIE, FERIE&#8230; LENISTWO CZY PRACA?</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/ferie-%e2%88%92-lenistwo-czy-praca.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/ferie-%e2%88%92-lenistwo-czy-praca.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 19 Jan 2010 16:41:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kacper]]></category>
		<category><![CDATA[angielski dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[ferie]]></category>
		<category><![CDATA[holiday]]></category>
		<category><![CDATA[lazy]]></category>
		<category><![CDATA[Nauka angielskiego]]></category>
		<category><![CDATA[winter]]></category>
		<category><![CDATA[zima]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=884</guid>
		<description><![CDATA[  − Nie ruszę książek przez dwa tygodnie! − zapowiedział butnie najstarszy z całej gromadki. Ma rację. Wolne to wolne, czas laby i basta. Jego siostra uczyniła podobne postanowienie, ale zrobiła to o wiele bardziej dyplomatycznie (jak to kobieta…). Oświadczyła, &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/ferie-%e2%88%92-lenistwo-czy-praca.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2010/01/lazy.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-885" title="lazy" src="http://blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2010/01/lazy.jpg" alt="" width="336" height="230" /></a></p>
<p> </p>
<p style="text-align: left;"><strong>− Nie ruszę książek przez dwa tygodnie! − zapowiedział butnie najstarszy z całej gromadki. Ma rację. Wolne to wolne, czas laby i basta. Jego siostra uczyniła podobne postanowienie, ale zrobiła to o wiele bardziej dyplomatycznie (jak to kobieta…). Oświadczyła, że podczas ferii będzie zajmować się porządkowaniem swojego pokoju: szaf i korespondencji. Najmłodsi tylko się rozglądali, rozpytując czy to prawda, że będą mogli jeść na śniadanie czekoladę. Bo przecież ferie to czas kiedy wszystko wolno <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </strong></p>
<p style="text-align: left;">Zaraz, zaraz – pomyślałem. Do ferii u nas jeszcze trochę. Ale może i dobrze, że temat pojawił się teraz, bo co to za dowódca, który wcześniej nie przemyśli taktyki?</p>
<p style="text-align: left;">Większość rodziców uważa, że dłuższe przerwy w nauce to czas zmarnowany, bo dzieci trwonią go na siedzenie przed komputerem, telewizorem, wybryki na podwórku… A przecież sukcesy w nauce, kariera i przyszłość czekają. Wolnego, powoli, trochę luzu proszę! Sam łapię się na podobnym myśleniu. Czasem, przeglądając programy nauczania, wymagania egzaminatorów, testy do gimnazjów, porównując poziomy szkół średnich i obserwując walkę o studia – wariuję. Oczywiście robię to tylko nocą i przy własnym biurku, kiedy nikt mnie nie widzi. Inaczej i dzieciaki mogłyby zwątpić w system nowoczesnej edukacji. Ale nie taki diabeł straszny. Po pierwsze – sami to przeszliśmy, więc i nasze dzieci też dadzą sobie radę. Póki co, pociechy butnie zapowiadają puszczenie nauki w trąbę na czas wolnego. Cóż, urlop potrzebny jest każdemu. A dobrze zorganizowana przerwa raczej pomoże, niż zaszkodzi edukacji. Wiedza ułoży się w głowach i nabierze właściwego smaku, a może i nawet pod koniec ferii nasze dziecko zatęskni za szkołą. Więc nie reagujmy nerwowo na widok szkolnych podręczników pokrytych kurzem, ani na chęć leżakowania w łóżku do południa.  I nawet, jak będzie nas bardzo, bardzo korcić, żeby zapytać:</p>
<p style="text-align: left;">− A jak tam twoje zaległości w matematyce? A ćwiczenia z gramatyki nadrobione? − ugryźmy się w język i uszczypnijmy w rękę. Dlaczego?</p>
<p style="text-align: left;">Niech mój przypadek będzie przykładem.</p>
<p style="text-align: left;">Oto właśnie po rebelianckiej zapowiedzi mojego syna, dotyczącej odstawienia książek − podkuszony przez złego chochlika (przysięgam – sam bym na to nie wpadł!) przypomniałem sobie jego ostatnią „banię” z końcowego testu z angielskiego. Całkiem spokojnie zapytałem z głupia frant czy zamierza popracować przez ferie nad angielskim i co sądzi o idei, żeby wspólnie nad tym posiedzieć.</p>
<p style="text-align: left;">− I wonder what you think of it? – podstępnie zwróciłem się na koniec.</p>
<p style="text-align: left;">Młody jedynie wzruszył ramionami i westchnął:</p>
<p style="text-align: left;">− To be quite truthful…  Now… I don’t care.  Now they are holidays. I nie łap mnie więcej zdaniem z pytaniem zależnym, tato!</p>
<p style="text-align: left;">Tak więc ferie. Niech będzie.</p>
<p><em> </em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/ferie-%e2%88%92-lenistwo-czy-praca.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ANGIELSKI W KOMÓRCE</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/angielski-w-komorce.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/angielski-w-komorce.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 12 Jan 2010 13:26:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kacper]]></category>
		<category><![CDATA[angielski]]></category>
		<category><![CDATA[angielski dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[dzwonki]]></category>
		<category><![CDATA[komórka]]></category>
		<category><![CDATA[mobile]]></category>
		<category><![CDATA[Nauka angielskiego]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=879</guid>
		<description><![CDATA[  Zwyczajny sygnał w nowoczesnym telefonie komórkowym u trendy użytkownika − to niedopuszczalne uchybienie. W czasach „masowej indywidualizacji” wszystko musi być wyjątkowe.   Dzwonki z przebojami z lat 80. – to moda, która jakiś czas temu owładnęła moje (i nieco &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/angielski-w-komorce.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-880" title="angielski w komórce" src="http://blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2010/01/angielski-w-komórce.jpg" alt="angielski w komórce" width="250" height="292" /></p>
<p> </p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Zwyczajny sygnał w nowoczesnym telefonie komórkowym u trendy użytkownika − to niedopuszczalne uchybienie. W czasach „masowej indywidualizacji” wszystko musi być wyjątkowe.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
<p style="text-align: justify;">Dzwonki z przebojami z lat 80. – to moda, która jakiś czas temu owładnęła moje (i nieco starsze) pokolenie. Młodsi mają już zdecydowanie nowocześniejszy gust i najczęściej wybierają albo topowe numery list przebojów, albo odgłosy. Czasem bardzo dziwne, bo mocno naturalistyczne (żeby nie powiedzieć… fizjologiczne). Generalnie chodzi o to, że szanujący się posiadacz komórki − bez względu na wiek − nie może pozwolić sobie na „obciach”. Wiedzą to już dzieciaki. Technologia towarzyszy najmłodszym niemal od pieluch, więc nie ma co się oszukiwać. Jakiś czas temu do szału doprowadzały nas w szkole różne pierdafony czy bekafony. Marketingowcy wymyślą wszystko, za co ludzie (czytaj: rodzice) zapłacą. Przed świętami wszyscy jak uchem zastrzyc przełączają się na kolędy i bożonarodzeniowe szlagiery. Sam uwielbiam White Christmas, więc nie ma siły: łapię się na przedświąteczną nostalgię. Dzieciaki to samo. I dobrze, bo nauczenie się kolędy czy piosenki po angielsku to rzecz przyjemna i pożyteczna zarazem.</p>
<p style="text-align: justify;">Ale nie koniec na tym. Wszak świat pędzi do przodu i zaskakuje nas coraz to nowymi wynalazkami. Oto przyszła mi sms-em oferta na pewną usługę. Za jedyną dychę z hakiem plus VAT mogę sobie wykupić na komórkę… słownik języka angielskiego. W wersji „full wypas” – jak mówi młodzież. Wszystkie słówka na jedno kliknięcie palcem w klawiaturę telefonu. No i dylemat. Z reguły jestem przeciwny takim „skrótom życiowym”. Jak się nie nauczysz to niewiedzy nie załatasz. Jednak usłyszałem, że w szkole dzieciaki szaleją za takim gadżetami, bo łatwo i sprawnie można sobie sms-y po angielsku wysyłać. A to teraz nie tylko modne, ale też jest przy tym sporo zabawy i śmiechu. Łatwiej napisać „sorry” niż „przepraszam”, łatwiej „love” niż „kocham”. Nie tak prędko &#8211; pomyślałem. Przede wszystkim to właśnie w takich sytuacjach ćwiczymy umiejętność posługiwania się językiem. A pisanie sms-ów nie wymaga zmagania się z umiejętnym zapisem słów i wiedzy o konstrukcji zdań czy gramatyki. Więc, jakie wnioski? Tego słownik nam nie zastąpi. Sklecenie zdania z przypadkowych słów to jeszcze daleka droga do prawdziwego sensu. Jednak z całą pewnością może być to narzędzie użyteczne, bo przecież każdemu zdarza się czasem zapomnieć potrzebnego akurat słówka. Więc czemu nie? Choć ostatnio podczas zakupów przekonałem się, że można obejść nie tylko gramatykę, ale też zagrać na nosie językowi angielskiemu. Kiedy w księgarni przeglądałem nowości wydawnicze, otrzymałem takiego oto sms-a od mojej nieocenionej żony, która właśnie buszowała w sklepach z produktami niepotrzebnymi czyli ciuchami: „Give me $$$! Please, bejb” <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/angielski-w-komorce.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>CZYM SKORUPKA ZA MŁODU NASIĄKNIE, TYM NA STAROŚĆ TRĄCI</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/czym-skorupka-za-mlodu-nasiaknie-tym-na-starosc-traci.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/czym-skorupka-za-mlodu-nasiaknie-tym-na-starosc-traci.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 02 Dec 2009 16:58:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kacper]]></category>
		<category><![CDATA[angielski dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[Helen Doron]]></category>
		<category><![CDATA[metoda Helen Doron]]></category>
		<category><![CDATA[nauka języka angielskiego dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[nauka przez zabawę]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=845</guid>
		<description><![CDATA[  To stare, dobrze wszystkim znane powiedzenie można odnieść nie tylko do nawyków wychowawczych, ale również językowych. Wszystko zaczęło się od pewnej rozmowy w szkole Helen Doron…   Po lekcji staliśmy sobie w grupie, nauczyciele i rodzice, gaworząc wesoło o &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/czym-skorupka-za-mlodu-nasiaknie-tym-na-starosc-traci.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-846" title="1 (11)" src="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2009/12/1-11.JPG" alt="1 (11)" width="358" height="269" /></p>
<p> </p>
<p style="text-align: justify;"><strong>To stare, dobrze wszystkim znane powiedzenie można odnieść nie tylko do nawyków wychowawczych, ale również językowych. Wszystko zaczęło się od pewnej rozmowy w szkole Helen Doron…</strong></p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
<p style="text-align: justify;">Po lekcji staliśmy sobie w grupie, nauczyciele i rodzice, gaworząc wesoło o zbliżającym się Mikołaju i planach zakupu prezentów:</p>
<p style="text-align: justify;">− Nie chcę dzieciom psuć Świąt kupując im zabawki edukacyjne. Tyle nauki mają na okrągło przez cały rok. Pod choinką i w worku Mikołaja powinny znaleźć naprawdę te rzeczy, które lubią − oświadczyła jedna z mam. Pokiwaliśmy głową ze zrozumieniem. Na to wtrącił się ojciec innego naszego ucznia:</p>
<p style="text-align: justify;">− To nie tak − zaoponował − Teraz jest duży wybór gadżetów, które bawią i uczą. Nie musimy ogłupiać dzieci prymitywnymi grami, albo lalkami, które po miesiącu wylądują w kącie pokoju − tu również zgodziłem się z mówcą.</p>
<p style="text-align: justify;">− Nie będę wariować i latać i po sklepach wypytując, co spełnia wymogi edukacyjne, a co nie. Zapytam dzieci czego sobie życzą i dokładnie to dostaną − zareagowała mama.</p>
<p style="text-align: justify;">− Do niczego nie namawiam. Ale lepiej zapobiegać, niż leczyć − zacytował obiegową prawdę.</p>
<p style="text-align: justify;">− Przesadza pan − zbagatelizowała problem mama ucznia − Kiedyś zauważyłam, jak dzięki tym choćby grom, z których pan tak się śmieje, moje dzieci szybciej zaczęły uczyć się angielskich słówek i zwrotów.</p>
<p style="text-align: justify;">− Jakich? – zapytał uprzejmie tato ucznia − „Now, I kill you!” O to pani chodzi?</p>
<p style="text-align: justify;">− Oj, nie będę z Panem dyskutować – machnęła ręką kobieta − Każdy ma rozum i wie co dobre dla jego dziecka…</p>
<p style="text-align: justify;">Załagodziłem spór przypominając, że chociażby w Internecie dostępnych jest mnóstwo edukacyjnych gier komputerowych, które są zabawne i emocjonujące. I w dodatku nie trzeba za nie płacić. Zresztą także w metodzie Helen Doron podstawą nauczania jest zabawa. Jednak ta rozmowa zaszczepiła we mnie pewien niepokój. Nie wszystkie językowe gry, zabawy i zabawki − ba! − nawet piosenki tworzy się z zachowaniem prawideł gramatyki i z troską o odpowiednie brzmienie zdań. Czasem stosuje się skróty, zwroty potoczne, nawet określenia slangowe. A przecież nauka języka powinna uwzględniać jego poprawność i czystość. Oczywiście, wszystkie codzienne wtręty i powiedzonka są bardzo ważne, ale ich przyswajanie powinno następować dopiero po nauczeniu poprawnych form. Dziecko, które zapamięta i przyzwyczai się do konstruowania zdań niezgodnie z zasadami gramatyki, albo zacznie operować synonimami, wynikającymi z mody językowej − może mieć problemy w szkole, albo podczas rozwiązywania testów kwalifikacyjnych. Przecież tam liczy się znajomość poprawnej angielszczyzny. Podrapałem się w głowę. Tym właśnie różni się metoda Helen Doron i rekomendowane przez nauczycieli gry i zabawy edukacyjne od marketingowej samowolki: dbałością o atrakcyjność edukacji, ale także przestrzeganiem fundamentalnych zasad nauki języka i jego poprawności. Warto o tym pamiętać.</p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/czym-skorupka-za-mlodu-nasiaknie-tym-na-starosc-traci.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>DWUJĘZYCZNOŚĆ I NAUKA JĘZYKA OBCEGO DZIECI – FAKTY I MITY</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/dwujezycznosc-dzieci-i-nauka-jezyka-obcego-%e2%80%93-fakty-i-mity.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/dwujezycznosc-dzieci-i-nauka-jezyka-obcego-%e2%80%93-fakty-i-mity.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 19 Nov 2009 17:35:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Venetta]]></category>
		<category><![CDATA[angielski dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[dwujęzyczne dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[dwujęzyczność]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[fakty i mity]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=827</guid>
		<description><![CDATA[  Czy dziecku nie „pomieszają się” języki? Czy wczesne nauczanie języka obcego, albo równoległe nauczanie dwóch języków nie opóźni jego rozwoju? Czy maluch będzie się jąkał oraz czy to prawda, że posłanie przedszkolaka do szkoły językowej sprawi, że będzie gorzej &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/dwujezycznosc-dzieci-i-nauka-jezyka-obcego-%e2%80%93-fakty-i-mity.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-828" title="S_Picture_160" src="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2009/11/S_Picture_160.jpg" alt="S_Picture_160" width="292" height="261" /></p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czy dziecku nie „pomieszają się” języki? Czy wczesne nauczanie języka obcego, albo równoległe nauczanie dwóch języków nie opóźni jego rozwoju? Czy maluch będzie się jąkał oraz czy to prawda, że posłanie przedszkolaka do szkoły językowej sprawi, że będzie gorzej od rówieśników mówił po polsku? Postanowiliśmy rozwiać dziś nie tylko te, ale i inne wątpliwości rodziców związane z edukacją językową dzieci.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong> </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Mimo, że coraz chętniej inwestujemy we wczesną edukację naszych latorośli, większość polskich rodziców wciąż nieufna jest wobec nauczania dzieci języków obcych. I nie przekonują nas ani wyniki naukowych badań, ani nawet naoczne przypadki dzieci, które od urodzenia mają kontakt z więcej niż jednym językiem i z łatwością je sobie przyswajają. A zatem, czas rozprawić się z faktami i mitami na ten temat…</p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Mit 1: nauka języka obcego może opóźnić rozwój dziecka</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Fakt:</strong> Nie ma żadnych dowodów na to, że nauka więcej niż jednego języka wpływa negatywnie na rozwój dziecka. Wręcz przeciwnie: istnieje wiele dowodów potwierdzających, że wcześnie prowadzona edukacja językowa korzystnie wpływa na rozwój intelektualny dziecka i w dużym stopniu warunkuje jego dalsze sukcesy szkolne. Co więcej, dzieci uczą się języków szybciej niż dorośli. A to dlatego, że mózg człowieka rozwija się najintensywniej do szóstego roku życia. Im więc później zaczyna się naukę – tym trudniej przychodzi przyswajanie wiedzy.</p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Mit 2: wielojęzycznym dzieciom „mieszają się” języki</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Fakt:</strong> To prawda, że wielojęzycznym dzieciom zdarza się używać w jednym zdaniu słów z różnych języków. Bywa również, że maluchy popełniają błędy gramatyczne. Czy jest to powód do obaw? Absolutnie nie. Nauka języka czy języków oraz ogólnie – rozwój mowy jest procesem długotrwałym. U dzieci jednojęzycznych, jak i wielojęzycznych proces ten przebiega identycznie. Zjawisko łączenia wyrazów jest zupełnie nieszkodliwe i przeminie samoistnie wraz z wiekiem i rozwojem umiejętności komunikacyjnych dziecka. Z czasem, w miarę rozwoju słownictwa, dziecko nauczy się poprawnej formy i czystej wymowy. Doskonale też poradzi sobie z odróżnianiem języków. Ostatecznie zabawne neologizmy i powiedzonka trafią więc do zbioru rodzinnych anegdot…</p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Mit 3: dziecko uczące się języka obcego może zacząć się jąkać</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Fakt:</strong> Pochodzenie tego przekonania to największa zagadka psychologów dziecięcych i logopedów. Skąd się wzięła? Nie wiadomo. Jednak na różnego typu internetowych forach dyskusyjnych znaleźć można taką obawę mam. Jest całkowicie bezpodstawna, absurdalna i nie poparta żadnymi dowodami. Zdaniem specjalistów &#8211; nie ma możliwości, by edukacja językowa była w jakikolwiek sposób powiązana i miała wpływ na rozwój jąkania u dziecka. Wręcz przeciwnie: lekarze, psychologowie i logopedzi z całą stanowczością podkreślają, że nauka języka nie hamuje rozwoju dziecka, ale znacząco i wszechstronnie go przyspiesza.</p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Mit 4: jeżeli dziecko uczy się np. języka angielskiego, będzie robiło wolniejsze postępy w nauce języka polskiego</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Fakt: </strong>Gdy dziecko używa dwóch języków równolegle, postępy w nauce języka ojczystego na pewno nie będą wolniejsze. Wręcz przeciwnie: kiedy dziecko wysławia się w dwóch lub więcej językach, praca mózgu jest wzmacniana. Można powiedzieć, że w ten sposób dziecko „gimnastykuje” swoje „szare komórki”, co z kolei wpływa na zwiększenie wydajności i ogólny rozwój intelektualny.</p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
<p style="text-align: justify;">I na zakończenie jeszcze jeden fakt, który − mam nadzieję − ostatecznie przekona niedowiarków i rodziców niezbyt przekonanych do edukacji językowej swojego dziecka: badania nad bilingualizmem, który oznacza posiadanie umiejętności mówienia, czytania i pisania w dwóch językach, dowodzą znacznej kulturowej i ekonomicznej przewagi osób dwujęzycznych. Wiecie co to oznacza? Najkrócej mówiąc to, że dzisiejsze dzieciaki w przyszłości poradzą sobie w życiu lepiej, niż niejeden dzisiejszy rodzic  <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/dwujezycznosc-dzieci-i-nauka-jezyka-obcego-%e2%80%93-fakty-i-mity.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>POPRZECZKA ZA WYSOKO</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/poprzeczka-za-wysoko.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/poprzeczka-za-wysoko.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Oct 2009 15:11:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Venetta]]></category>
		<category><![CDATA[angielski dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[Helen Doron Early English]]></category>
		<category><![CDATA[Nauka angielskiego]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=782</guid>
		<description><![CDATA[  Przez kilkanaście lat swojej zawodowej praktyki, wiele razy miałam do czynienia z rodzicami mającymi zbyt wysokie oczekiwania. Ich wygórowane ambicje dotyczyły dzieci,  nauczycieli, zajęć i w ogóle wszystkiego. Spodziewali się, że maluch najlepiej już po pierwszym kursie nie tylko &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/poprzeczka-za-wysoko.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-medium wp-image-783" title="S_DSC_9259" src="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2009/10/S_DSC_9259-300x205.jpg" alt="S_DSC_9259" width="300" height="205" /></p>
<p> </p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Przez kilkanaście lat swojej zawodowej praktyki, wiele razy miałam do czynienia z rodzicami mającymi zbyt wysokie oczekiwania. Ich wygórowane ambicje dotyczyły dzieci,  nauczycieli, zajęć i w ogóle wszystkiego. Spodziewali się, że maluch najlepiej już po pierwszym kursie nie tylko doskonale opanuje słownictwo, ale też będzie mówić po angielsku z doskonałym, brytyjskim akcentem.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong> </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Od samego początku uświadamiam rodzicom, że dzieci &#8211; bez względu na wszystko &#8211; uczą się języka tak samo: stopniowo. Wymawiają głoski w określonej kolejności. Na przykład najpierw uczą się wymawiać „b” i „m”, a dopiero potem „l” czy „j”. Wyjaśniam też niestrudzenie, że istnieje pewien schemat, według którego dzieci uczą się dźwięków. Jest związany z wiekiem dzieci oraz ich zdolnością do szybkiego i precyzyjnego poruszania mięśniami narządów mowy. Maluchy cały czas osłuchują się z językiem i „dostrajają” do jego brzmienia. Mimo nawet niezwykle wysoko powieszonej poprzeczki, pewnych procesów nie da się „przeskoczyć”: potrzeba od paru miesięcy do kilku lat, zanim normalnie rozwijające się dziecko przyswoi sobie odpowiedni zasób słownictwa i nauczy się wymawiać prawidłowo głoski.</p>
<p style="text-align: justify;">Naturalną rzeczą jest również, że dzieci dla których angielski jest drugim językiem, muszą dłużej uczyć się wymawiania głosek, niż rodzimi użytkownicy tego języka. Takie dzieci nie mają wieloletniego doświadczenia w słuchaniu i wymawianiu dźwięków. Sześcio- i siedmiolatki nie będą popełniać takich samych błędów jak trzylatki, ale naturalnym zjawiskiem będzie u nich niewłaściwe wymawianie „r” oraz obu wariantów głoski „th”. To normalne i nie ma się tym co przejmować. Większość rodzimych użytkowników języka angielskiego zaczyna poprawnie wymawiać głoskę „r” w wieku pięciu lat, a oba warianty głoski „th” w wieku sześciu lub siedmiu lat. Niewątpliwie każde dziecko rozwija się inaczej i istnieje pewien przedział czasowy uważany za normę.</p>
<p style="text-align: justify;">Niestety nader często spotykam się z roszczeniową postawą rodziców, którzy wyznają zasadę: płacę za kurs, więc wymagam szybkich efektów. Czyli „oczekuję, że moje dziecko po waszym kursie płynnie opanuje język angielski w mowie i piśmie”. No niestety, każde dziecko rozwija się w swoim własnym tempie i ma różne predyspozycje. Nie ma chyba na świecie nauczyciela, który dałby komukolwiek gwarancję, że postępy Jasia X będą takie, jak opisane w podręczniku metodycznym. Rodzice często patrzą na postępy edukacyjne innych dzieci, przyrównując do nich postępy własnych. Pół biedy, jeśli dziecko przeambicjonowanego rodzica jest wyżej. Kłopot zaczyna się wówczas, gdy maluch do umiejętności rówieśnika nie przystaje. Najczęściej rodzice upatrują wówczas problemu we własnym dziecku, szukając porad u rozmaitych specjalistów: psychologa dziecięcego, logopedy, pedagoga… Zupełnie bez sensu. Wiecie co myślę w takich przypadkach? Że to jednak nie dziecko, ale rodzice mają problem. I to nie maluch, ale dorosły powinien skorzystać z porady odpowiedniego fachowca…</p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/poprzeczka-za-wysoko.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MEETING Z ANGLIKIEM</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/meeting-z-anglikiem.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/meeting-z-anglikiem.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Oct 2009 12:24:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kacper]]></category>
		<category><![CDATA[angielski]]></category>
		<category><![CDATA[angielski dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[Anglik]]></category>
		<category><![CDATA[Helen Doron]]></category>
		<category><![CDATA[meeting]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=778</guid>
		<description><![CDATA[  Największym szokiem dla wszystkich uczących się języka angielskiego jest pierwsze zetknięcie z ludźmi, dla których ten język jest naturalny. Zupełnie inaczej rozmawia się z każdym innym obcokrajowcem. Dla Szweda, Hiszpana czy Węgra – język Wyspiarzy – nawet opanowany w &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/meeting-z-anglikiem.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-medium wp-image-779" title="united-kingdom-lg" src="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2009/10/united-kingdom-lg-300x190.jpg" alt="united-kingdom-lg" width="300" height="190" /></p>
<p> </p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Największym szokiem dla wszystkich uczących się języka angielskiego jest pierwsze zetknięcie z ludźmi, dla których ten język jest naturalny. Zupełnie inaczej rozmawia się z każdym innym obcokrajowcem. Dla Szweda, Hiszpana czy Węgra – język Wyspiarzy – nawet opanowany w najlepszym stylu będzie zawsze językiem drugiego wyboru i łatwiej będzie się rozmawiać i tolerować pewne pomyłki, albo słabszą wymowę. Jednak co zrobić w sytuacji, kiedy następuje „ten pierwszy raz” – czyli pierwsza rozmowa z prawdziwym Anglikiem?  </strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong> </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Przede wszystkim, co powtarzamy tutaj wielokrotnie, sposobem jest wychowywanie dwujęzycznych dzieci. Nauka rozpoczęta bardzo wcześniej pozwoli traktować język jako naturalną część życiowej edukacji i rozwoju. Możemy być pewni, że dziecko uczące się języka obcego w sposób lekki i nieinwazyjny &#8211; nie będzie przeżywać stresu związanego z nauką i kontaktem z „żywym językiem”. Drugim ważnym elementem, który stanowi fundament efektywnej nauki jest kontakt z native speakerami – czyli nauczycielami, dla których angielski jest rodzimym językiem. Oczywiście co kraj, co region –angielski będzie nieco inny. Szybko zauważamy, jak bardzo różni się angielski Amerykanina z USA od tego samego języka obowiązującego w Australii, w kantonach Kanady, że nie wspomnę o ulicach Wielkiej Brytanii, a  nawet samego Londynu. To angielskie miasto jest prawdziwym labiryntem językowym. Wytrawny londyńczyk pozna po akcencie i sposobie doboru słów, z której części miasta kto pochodzi. Dla nas brzmi to często abstrakcyjnie, ale… to prawda.</p>
<p style="text-align: justify;">Aby zacząć operować angielskim w sposób swobodny, niezbędna jest cierpliwość i uczącego się, i rozmówcy. Nie należy zrażać się, że na początku nie rozumiemy rodowitego Anglika, który kiwa głową zirytowany nasza dziwną wymową. Grunt to próbować do skutku i dobrze przysłuchiwać się, w jaki sposób „native” mówi. Dobrze pamiętam swój własny horror, kiedy po raz pierwszy pojechałem na stypendium do Wielkiej Brytanii. Nie dość, że nie wierzyłem w swoje moce językowe to jeszcze trafiłam do Edynburga (ach, ta Szkocja!), do internatu, w którym nie było żadnych obcokrajowców. Największy koszmar zaczął się w nocy. Otóż Wyspiarze, którzy mają nieco inne podejście do ogrzewania i ciepła w pomieszczeniach, niespecjalnie przejmowali się temperaturą panującą w naszych studenckich pokojach. Dla mnie – zanim zahartowałem się – był to szok. Nie mogłem z zimna zasnąć, więc wstałem i zszedłem do portierni, żeby poprosić o dodatkowy koc. I kiedy wypowiedziałam &#8211; zdaje się prostą formułę: Can I get blanket? Recepcjonista z nocnej zmiany, najpierw coś zagulgotał ostro, a potem wręczył mi do wypełnienia blankiet meldunkowy dla studenta (blankiet w języku angielskim to blank). Nie potrafiliśmy się dogadać. Nie rozumiałem dziwnego szkockiego akcentu, a on mojego angielskiego <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  W końcu wziąłem płaszcz i położyłem się na podłodze, pokazując o co mi chodzi. Koc się znalazł <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> . Potem wielokrotnie z tymże recepcjonistą naśmiewaliśmy się z całej przygody. Tak więc: nie przejmujcie się. Liczą się chęci i odwaga. I uczcie angielskiego dzieci, bo one nie mają tylu kompleksów i strachów co dorośli…</p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/meeting-z-anglikiem.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MAŁY, ALE WAŻNY PARTNER</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/maly-ale-wazny-partner.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/maly-ale-wazny-partner.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 Sep 2009 15:59:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kacper]]></category>
		<category><![CDATA[angielski dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[Helen Doron]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=752</guid>
		<description><![CDATA[  Każdego dnia sporo mówimy o tym, jak bardzo poważnie traktujemy nasze dzieci. Dbamy o ich dobro, myślimy o przyszłości, planujemy edukację, karierę, a nawet życie prywatne… Niestety – albo na szczęście – życie pisze własne scenariusze Bo przyznajcie, jeśli &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/maly-ale-wazny-partner.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-medium wp-image-753" title="DSC04552" src="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2009/09/DSC04552-300x225.jpg" alt="DSC04552" width="300" height="225" /></p>
<p> </p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Każdego dnia sporo mówimy o tym, jak bardzo poważnie traktujemy nasze dzieci. Dbamy o ich dobro, myślimy o przyszłości, planujemy edukację, karierę, a nawet życie prywatne… Niestety – albo na szczęście – życie pisze własne scenariusze <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Bo przyznajcie, jeśli wszystko można byłoby tak dokładnie zaplanować, to gdzie mielibyśmy miejsce na zaskoczenie? Na ten niecodzienny, ale jakże ciekawy nerw życia…</strong></p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
<p style="text-align: justify;">Oczywiście, wszystkim rodzicom i dzieciom życzymy wyłącznie dobrych i pozytywnych zaskoczeń. O złych nawet nie śmiemy tutaj wspominać. Dlatego skupmy się na poważnym traktowaniu dziecka jako partnera. Nie chodzi tylko o to, żeby spełniać obowiązki. Zastanówmy się czy na pewno staramy się potraktować nasze dziecko zgodnie z postawą partnerską. Oto przykład.</p>
<p style="text-align: justify;">Pierwszy: ostatnio moja znajoma przechodziła lekcję stresu i pokory związaną z wysłaniem swojej córeczki do przedszkola. Dziewczynka (zaledwie trzyletnia) już pierwszego dnia przeżyła szok, widząc dość sporą grupę maluchów oraz musząc się wdrożyć w harmonogram dnia przedszkolaka. Jednym z bardziej stresujących zadań był przydział wieszaczka i szafki na kapcie. Mała lubi kotki, więc bardzo ucieszyły się obie z mamą, kiedy okazało się, że taki znaczek jest wolny i mogą go zaanektować. Zrobiło się przyjaźniej. Przez kolejne dwa dni był spokój i czas oswajania się z przedszkolem. Niestety złożyło się tak, że mama i córka musiały wyjechać i dziewczynka straciła kilka dni obecności w przedszkolu. Po powrocie z wielkim zdziwieniem zauważyła, że wieszak i szafka z kotkiem trafiły do innego dziecka, które z jakiegoś powodu musiało przejąć akurat to miejsce. Rzeczy dziewczynki zostały przełożone bez informacji rodziców w inne miejsce. Dziecko widząc, że „kotek nie jest już jej” rozpłakało się. Sytuacja była patowa. Mama interweniowała u opiekunek. Trzeba było zmienić nalepkę i wskazać małej nowe miejsce (na szczęście kotka udało się przenieść…). Sprawa została załatwiona, ale dziewczynka musi przekonać się do zalet uczęszczania w przedszkolu raz jeszcze. Panie opiekunki były zdziwione: o co tyle hałasu?</p>
<p style="text-align: justify;">Ano jest o co. Po pierwsze, musimy zrozumieć jak bardzo stresująca dla dziecka jest zmiana dotychczasowego trybu życia. Po drugie, nawet najmłodsze przedszkolaki mają swoje sympatie i symbole, z którymi się identyfikują, dają im poczucie bezpieczeństwa. Nie biorąc tego pod uwagę możemy niepotrzebnie narazić dziecko na przykrość i stres. W niezamierzony sposób udowodniamy, że nie liczymy się z jego zdaniem. Jest małe i niczego nie rozumie…</p>
<p style="text-align: justify;">Problem z jakimś „kotkiem”? Tak. I to duży. Bo ten kotek może nie w sposób bezpośredni, ale pośredni zaważyć na długotrwałym stosunku dziecka do uczęszczania nie tylko do przedszkola, ale edukacji w ogóle.</p>
<p style="text-align: justify;">Wyobraźcie sobie taką sytuację. Któregoś pięknego wrześniowego dnia rozpoczynają się zajęcia w Waszej szkole Helen Doron. Dzieci radośnie wbiegają do sali, jak zawsze wita je uśmiechnięta prowadząca… Jednak zamiast dobrze znanego kangurka Kangi, ma jako towarzysza… psa o imieniu Dog i bez zbędnego tłumaczenia zwraca się do małych uczniów:      – I&#8217;m a Dog, and I want play with you!</p>
<p style="text-align: justify;">Hmm, jak myślicie: jaka byłaby reakcja dzieciaków? Tak więc: traktujmy się poważnie. Z optymizmem i uśmiechem, ale… poważnie.</p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/maly-ale-wazny-partner.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MULTIJĘZYCZNE DZIECKO &#8211; CZY TO MOŻLIWE? ALEŻ TAK!</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/multijezyczne-dziecko-czy-to-mozliwe-alez-tak.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/multijezyczne-dziecko-czy-to-mozliwe-alez-tak.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 Sep 2009 13:56:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[angielski dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[Helen Doron Early English]]></category>
		<category><![CDATA[metoda Helen Doron]]></category>
		<category><![CDATA[multijęzyczność]]></category>
		<category><![CDATA[polijęzyczność]]></category>
		<category><![CDATA[wielojęzyczne dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[wielojęzyczność dzieci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=743</guid>
		<description><![CDATA[  Dziecko musi mieć kontakt z językiem przynajmniej przez 30% swojego czasu, żeby nauczyło się nim biegle posługiwać. To znaczy, że można uczyć malucha nie tylko jednego języka, ale nawet dwóch czy trzech jednocześnie.   Jeśli zależy nam na edukacji &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/multijezyczne-dziecko-czy-to-mozliwe-alez-tak.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-medium wp-image-744" title="526539~Baby-with-Megaphone-Making-Announcement-Posters" src="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2009/09/526539Baby-with-Megaphone-Making-Announcement-Posters-300x225.jpg" alt="526539~Baby-with-Megaphone-Making-Announcement-Posters" width="300" height="225" /></p>
<p> </p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Dziecko musi mieć kontakt z językiem przynajmniej przez 30% swojego czasu, żeby nauczyło się nim biegle posługiwać. To znaczy, że można uczyć malucha nie tylko jednego języka, ale nawet dwóch czy trzech jednocześnie.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong> </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli zależy nam na edukacji językowej naszego dziecka, powinniśmy zapewnić maluchowi konsekwentny, regularny i częsty kontakt z językiem obcym. Tylko w ten sposób nauka kilku języków stanie się dla dziecka tak naturalna, jak nauka jednego: ojczystego. Najnowsze badania wykazały, że nauka kilku języków zdecydowanie rozwija możliwości ludzkiego mózgu. W czerwcu 2009 uczeni z Dartmouth College w New Hampshire (USA) opublikowali wyniki badań opartych na technologii monitorowania mózgu zwanej spektroskopią Ramana (NIRS), w których porównano aktywność mózgów osób dwujęzycznych i jednojęzycznych. W obu kategoriach aktywność mózgu okazała się jednakowa, kiedy używany był jeden język, ale aktywność obu półkul mózgu była znacznie większa w przypadku osób dwujęzycznych, kiedy jednocześnie przetwarzane były dane w obu językach.</p>
<p style="text-align: justify;">– Przez dziesiątki lat obawiano się, że wczesny kontakt z dwoma językami może mieć niekorzystny wpływ na mózg dziecka dwujęzycznego – mówi Laura Ann Pettito, starszy kierownik badań (wypowiedź dla gazety „Medical News Today”). – Najnowsze wyniki badań wskazują jednak, że mózgi osób jednojęzycznych i dwujęzycznych przetwarzają dane w poszczególnych językach w podobny sposób. Poza jednym, fascynującym wyjątkiem: w porównaniu z osobami jednojęzycznymi, osoby dwujęzyczne są bardziej aktywne w obszarze mózgu naturalnie wykorzystywanym do przetwarzania danych językowych, co jest bardzo korzystne.</p>
<p style="text-align: justify;">         To dobra wiadomość dla rodziców, którzy wychowują dwoje dzieci porozumiewając się z nimi w odrębnych, narodowych językach oraz tych, którym zależy na wczesnej edukacji językowej dziecka.</p>
<p style="text-align: justify;">Co ciekawe, ponad połowa ludzi na świecie jest dwujęzyczna ze względu na zróżnicowanie etniczne społeczności, kolonialną przeszłość lub z uwagi na względy ekonomiczne. Wyjątkowym przykładem społeczności wielojęzycznej są Filipiny. Przeciętny Filipińczyk posługuje się jednym ze 120 lokalnych dialektów, językiem filipińskim i zna przynajmniej podstawy angielskiego. „Jednojęzyczny Filipińczyk jest wyjątkiem” – napisał w 2008 roku Andrew Gonzales, nauczyciel i lingwista, dla filipińskiego dziennika „The Manila Bulletin”. „Jednojęzyczność zdarza się u nas wyłącznie w przypadku, gdy ktoś mieszka samotnie w górach lub na wyspach, bez dostępu do mediów i szkół”.</p>
<p style="text-align: justify;">         Systemy edukacji w krajach rozwiniętych zaczęły wdrażać lekcje języków obcych nawet do przeszkoli, a nie dopiero do gimnazjów, jak miało to miejsce dawniej. Ale żeby osiągnąć pełną biegłość w posługiwaniu się językiem, powinno się rozpocząć jego naukę jeszcze wcześniej. Zdolność niemowlęcia do rozpoznawania różnych dźwięków i niuansów brzmieniowych języków obcych zaczyna zanikać już po szóstym miesiącu życia. Oznacza to, że najlepiej zacząć oswajanie z językami maluszka 3-4 miesięcznego. Naukę na takim poziomie oferuje m.in. Helen Doron Early English na kursie „Baby Best Start”. Zajęcia przeznaczone są dla dzieci w wieku od 3 do 18 miesięcy. Kurs idealnie dostosowano do potrzeb dzieci: na tym etapie bobasy uczą się wyłącznie kojarzenia dźwięków z określonymi przedmiotami i czynnościami. Tak samo, jak w przypadku nauki języka ojczystego. Oczywiście nieodzownym elementem jest tu udział rodziców: mama czy tato są bezwarunkowo koniecznymi uczestnikami kursu. Nauka ma zatem jeszcze jeden, dodatkowy element: stwarza doskonałą okazję do bliskości malucha z rodzicem. Ale, żeby przyniosła skutek, musi być systematyczna i prowadzona konsekwentnie przez kolejne etapy rozwoju dziecka.</p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/multijezyczne-dziecko-czy-to-mozliwe-alez-tak.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>NIECH MOC BĘDZIE Z TOBĄ… I TWOIMI DZIEĆMI</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/niech-moc-bedzie-z-toba%e2%80%a6-i-twoimi-dziecmi.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/niech-moc-bedzie-z-toba%e2%80%a6-i-twoimi-dziecmi.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 20 Aug 2009 15:45:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Venetta]]></category>
		<category><![CDATA[angielski dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne Wojny]]></category>
		<category><![CDATA[Lord Vader]]></category>
		<category><![CDATA[Luke Skywalker]]></category>
		<category><![CDATA[Star Wars]]></category>
		<category><![CDATA[wakacje]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=727</guid>
		<description><![CDATA[  Co robi tato, kiedy dzieci nudzą się w wakacyjne popołudnie? Oczywiście idzie do wypożyczalni DVD i przynosi do domu film. Im dłuższy, tym lepszy. I najlepiej jeszcze taki, żeby sam mógł zalec na kanapie i emocjonować się akcją…   &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/niech-moc-bedzie-z-toba%e2%80%a6-i-twoimi-dziecmi.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-medium wp-image-728" title="Gwiezdne Wojny" src="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2009/08/Gwiezdne-Wojny2-300x285.jpg" alt="Gwiezdne Wojny" width="300" height="285" /></p>
<p> </p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Co robi tato, kiedy dzieci nudzą się w wakacyjne popołudnie? Oczywiście idzie do wypożyczalni DVD i przynosi do domu film. Im dłuższy, tym lepszy. I najlepiej jeszcze taki, żeby sam mógł zalec na kanapie i emocjonować się akcją…</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong> </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Hej, matki i żony – znacie to, prawda? Jasne, że tak. Jeśli nie z autopsji to na pewno potraficie wyobrazić sobie taki właśnie obrazek jak ten, który zainspirował mnie do dzisiejszego wpisu.</p>
<p style="text-align: justify;">Otóż właśnie wczoraj był ten dzień, kiedy moje dzieci zwróciły się nie do mnie, ale do taty w te oto słowa:</p>
<p style="text-align: justify;">- Tatuuuuusiu, poczytaj nam, albo może obejrzymy razem jakiś film? No i zaczęło się. O czytaniu mowy nie było, bo upał, zmęczenie i takie tam. Najprościej zatem (i najszybciej) zejść do osiedlowej wypożyczalni i za kilka złotych zamienić duży pokój w salę kinową. Co zainteresowałoby na półce z filmami każdą odpowiedzialną mamę? Familijna „Świnka Babe”, „Dzieci z Bullerbyn”, może „Niedźwiadek”… Na pewno jednak coś pouczającego i ze światłym przekazem, że dobro zawsze zwycięża. Co z wypożyczalni przynoszą do domu mężowie-tatusiowie? Sześciopak trzech części „Star Wars”&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Nie minęła chwila, jak Lord Vader chrypił z ekranu naszego telewizora:</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>-</strong> <strong><em>May the Force be with you!</em></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Dzieci rozparły się wygodnie w swoich fotelach i – ku mojemu przerażeniu – z każdą kolejną sceną coraz bardziej zatapiały się w kosmiczną sagę. Bawiły się świetnie, kiedy na ekranie pojawiali się sklonowani mordercy w nieskazitelnie białych uniformach, flota Imperium atakowała jasną stronę mocy, księżniczka Leia wyłaniała się w snopach iskier ze swojego statku, Luke Skywalker odlatywał do walki z pierwszą Gwiazdą Śmierci, a Lord Vader niemiłosiernie charczał rozsiewając zło w czystej postaci. Oczywiście najlepiej bawił się najstarszy chłopiec: tato. Kino familijne i kreskówki w starciu z George’em Lucasem nie miały szans. Żeby nie patrzeć na tę jatkę, wyszłam z domu. Kiedy wróciłam, było już po wszystkim. A przy stole w kuchni, nad talerzami z kolacją toczyła się pełna emocji dyskusja:</p>
<p style="text-align: justify;">- Tato, a czemu ten Lord Vader to najpierw jest dobry, potem zły, a potem znowu dobry?</p>
<p style="text-align: justify;">- Bo gdyby był przez cały czas dobry to nie byłoby takiego fajnego filmu. A poza tym zauważcie, że dobro walczyło w nim ze złem i w końcu jednak odniosło zwycięstwo.</p>
<p style="text-align: justify;">- Ale skoro dobro i tak zwycięża to po co jest zło? – dwie pary okrągłych oczu wbiły się w twarz taty, który musiał teraz wygenerować odpowiedź na miarę salomonowego rozstrzygnięcia.</p>
<p style="text-align: justify;">- Hmm… no jest tak, że dobro nie zawsze zwycięża – i tu nastąpiła pełna napięcia chwila milczenia, w której dało się wyczuć powagę sytuacji, ale i pełne zjednoczenie dyskutantów. – Bo chodzi o to, że gdyby zło w ogóle nie istniało to skąd ludzie mieliby wiedzieć co jest dobre, a co złe. No, bo przecież nie byłoby porównania, prawda? I poza tym, jakby nie było Vadera to Skywalker nie miałby z kim walczyć – dodał mój mąż, a ja ze zdumienia zastrzygłam przyklejonymi do szpary w drzwiach uszami…</p>
<p style="text-align: justify;">Dzieciaki ze zrozumieniem pokiwały głowami. Wszystko stało się jasne. Wepchnęły do buzi resztę kanapek i popijając kakao zdecydowanie orzekły, że jednak bardziej podoba im się jasna strona mocy. I co Wy na to? Bo ja od wczoraj mam wrażenie, że moja biegłość w psychologii dziecięcej niewiele znaczy, poza tym pochodzę chyba z sąsiedniej galaktyki. I aż boję się myśleć, jaka moc ją zamieszkuje <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/niech-moc-bedzie-z-toba%e2%80%a6-i-twoimi-dziecmi.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

