Tag Archive 'angielski dla dzieci'

Dec 02 2009

CZYM SKORUPKA ZA MŁODU NASIĄKNIE, TYM NA STAROŚĆ TRĄCI

Published by Apple under Kacper

1 (11)

 

To stare, dobrze wszystkim znane powiedzenie można odnieść nie tylko do nawyków wychowawczych, ale również językowych. Wszystko zaczęło się od pewnej rozmowy w szkole Helen Doron…

 

Po lekcji staliśmy sobie w grupie, nauczyciele i rodzice, gaworząc wesoło o zbliżającym się Mikołaju i planach zakupu prezentów:

− Nie chcę dzieciom psuć Świąt kupując im zabawki edukacyjne. Tyle nauki mają na okrągło przez cały rok. Pod choinką i w worku Mikołaja powinny znaleźć naprawdę te rzeczy, które lubią − oświadczyła jedna z mam. Pokiwaliśmy głową ze zrozumieniem. Na to wtrącił się ojciec innego naszego ucznia:

− To nie tak − zaoponował − Teraz jest duży wybór gadżetów, które bawią i uczą. Nie musimy ogłupiać dzieci prymitywnymi grami, albo lalkami, które po miesiącu wylądują w kącie pokoju − tu również zgodziłem się z mówcą.

− Nie będę wariować i latać i po sklepach wypytując, co spełnia wymogi edukacyjne, a co nie. Zapytam dzieci czego sobie życzą i dokładnie to dostaną − zareagowała mama.

− Do niczego nie namawiam. Ale lepiej zapobiegać, niż leczyć − zacytował obiegową prawdę.

− Przesadza pan − zbagatelizowała problem mama ucznia − Kiedyś zauważyłam, jak dzięki tym choćby grom, z których pan tak się śmieje, moje dzieci szybciej zaczęły uczyć się angielskich słówek i zwrotów.

− Jakich? – zapytał uprzejmie tato ucznia − „Now, I kill you!” O to pani chodzi?

− Oj, nie będę z Panem dyskutować – machnęła ręką kobieta − Każdy ma rozum i wie co dobre dla jego dziecka…

Załagodziłem spór przypominając, że chociażby w Internecie dostępnych jest mnóstwo edukacyjnych gier komputerowych, które są zabawne i emocjonujące. I w dodatku nie trzeba za nie płacić. Zresztą także w metodzie Helen Doron podstawą nauczania jest zabawa. Jednak ta rozmowa zaszczepiła we mnie pewien niepokój. Nie wszystkie językowe gry, zabawy i zabawki − ba! − nawet piosenki tworzy się z zachowaniem prawideł gramatyki i z troską o odpowiednie brzmienie zdań. Czasem stosuje się skróty, zwroty potoczne, nawet określenia slangowe. A przecież nauka języka powinna uwzględniać jego poprawność i czystość. Oczywiście, wszystkie codzienne wtręty i powiedzonka są bardzo ważne, ale ich przyswajanie powinno następować dopiero po nauczeniu poprawnych form. Dziecko, które zapamięta i przyzwyczai się do konstruowania zdań niezgodnie z zasadami gramatyki, albo zacznie operować synonimami, wynikającymi z mody językowej − może mieć problemy w szkole, albo podczas rozwiązywania testów kwalifikacyjnych. Przecież tam liczy się znajomość poprawnej angielszczyzny. Podrapałem się w głowę. Tym właśnie różni się metoda Helen Doron i rekomendowane przez nauczycieli gry i zabawy edukacyjne od marketingowej samowolki: dbałością o atrakcyjność edukacji, ale także przestrzeganiem fundamentalnych zasad nauki języka i jego poprawności. Warto o tym pamiętać.

 

No responses yet

Nov 19 2009

DWUJĘZYCZNOŚĆ I NAUKA JĘZYKA OBCEGO DZIECI – FAKTY I MITY

Published by Apple under Venetta

S_Picture_160

 

Czy dziecku nie „pomieszają się” języki? Czy wczesne nauczanie języka obcego, albo równoległe nauczanie dwóch języków nie opóźni jego rozwoju? Czy maluch będzie się jąkał oraz czy to prawda, że posłanie przedszkolaka do szkoły językowej sprawi, że będzie gorzej od rówieśników mówił po polsku? Postanowiliśmy rozwiać dziś nie tylko te, ale i inne wątpliwości rodziców związane z edukacją językową dzieci.

 

Mimo, że coraz chętniej inwestujemy we wczesną edukację naszych latorośli, większość polskich rodziców wciąż nieufna jest wobec nauczania dzieci języków obcych. I nie przekonują nas ani wyniki naukowych badań, ani nawet naoczne przypadki dzieci, które od urodzenia mają kontakt z więcej niż jednym językiem i z łatwością je sobie przyswajają. A zatem, czas rozprawić się z faktami i mitami na ten temat…

 

Mit 1: nauka języka obcego może opóźnić rozwój dziecka

Fakt: Nie ma żadnych dowodów na to, że nauka więcej niż jednego języka wpływa negatywnie na rozwój dziecka. Wręcz przeciwnie: istnieje wiele dowodów potwierdzających, że wcześnie prowadzona edukacja językowa korzystnie wpływa na rozwój intelektualny dziecka i w dużym stopniu warunkuje jego dalsze sukcesy szkolne. Co więcej, dzieci uczą się języków szybciej niż dorośli. A to dlatego, że mózg człowieka rozwija się najintensywniej do szóstego roku życia. Im więc później zaczyna się naukę – tym trudniej przychodzi przyswajanie wiedzy.

 

Mit 2: wielojęzycznym dzieciom „mieszają się” języki

Fakt: To prawda, że wielojęzycznym dzieciom zdarza się używać w jednym zdaniu słów z różnych języków. Bywa również, że maluchy popełniają błędy gramatyczne. Czy jest to powód do obaw? Absolutnie nie. Nauka języka czy języków oraz ogólnie – rozwój mowy jest procesem długotrwałym. U dzieci jednojęzycznych, jak i wielojęzycznych proces ten przebiega identycznie. Zjawisko łączenia wyrazów jest zupełnie nieszkodliwe i przeminie samoistnie wraz z wiekiem i rozwojem umiejętności komunikacyjnych dziecka. Z czasem, w miarę rozwoju słownictwa, dziecko nauczy się poprawnej formy i czystej wymowy. Doskonale też poradzi sobie z odróżnianiem języków. Ostatecznie zabawne neologizmy i powiedzonka trafią więc do zbioru rodzinnych anegdot…

 

Mit 3: dziecko uczące się języka obcego może zacząć się jąkać

Fakt: Pochodzenie tego przekonania to największa zagadka psychologów dziecięcych i logopedów. Skąd się wzięła? Nie wiadomo. Jednak na różnego typu internetowych forach dyskusyjnych znaleźć można taką obawę mam. Jest całkowicie bezpodstawna, absurdalna i nie poparta żadnymi dowodami. Zdaniem specjalistów – nie ma możliwości, by edukacja językowa była w jakikolwiek sposób powiązana i miała wpływ na rozwój jąkania u dziecka. Wręcz przeciwnie: lekarze, psychologowie i logopedzi z całą stanowczością podkreślają, że nauka języka nie hamuje rozwoju dziecka, ale znacząco i wszechstronnie go przyspiesza.

 

Mit 4: jeżeli dziecko uczy się np. języka angielskiego, będzie robiło wolniejsze postępy w nauce języka polskiego

Fakt: Gdy dziecko używa dwóch języków równolegle, postępy w nauce języka ojczystego na pewno nie będą wolniejsze. Wręcz przeciwnie: kiedy dziecko wysławia się w dwóch lub więcej językach, praca mózgu jest wzmacniana. Można powiedzieć, że w ten sposób dziecko „gimnastykuje” swoje „szare komórki”, co z kolei wpływa na zwiększenie wydajności i ogólny rozwój intelektualny.

 

I na zakończenie jeszcze jeden fakt, który − mam nadzieję − ostatecznie przekona niedowiarków i rodziców niezbyt przekonanych do edukacji językowej swojego dziecka: badania nad bilingualizmem, który oznacza posiadanie umiejętności mówienia, czytania i pisania w dwóch językach, dowodzą znacznej kulturowej i ekonomicznej przewagi osób dwujęzycznych. Wiecie co to oznacza? Najkrócej mówiąc to, że dzisiejsze dzieciaki w przyszłości poradzą sobie w życiu lepiej, niż niejeden dzisiejszy rodzic :-)

 

No responses yet

Oct 13 2009

POPRZECZKA ZA WYSOKO

Published by Apple under Venetta

S_DSC_9259

 

Przez kilkanaście lat swojej zawodowej praktyki, wiele razy miałam do czynienia z rodzicami mającymi zbyt wysokie oczekiwania. Ich wygórowane ambicje dotyczyły dzieci,  nauczycieli, zajęć i w ogóle wszystkiego. Spodziewali się, że maluch najlepiej już po pierwszym kursie nie tylko doskonale opanuje słownictwo, ale też będzie mówić po angielsku z doskonałym, brytyjskim akcentem.

 

Od samego początku uświadamiam rodzicom, że dzieci – bez względu na wszystko – uczą się języka tak samo: stopniowo. Wymawiają głoski w określonej kolejności. Na przykład najpierw uczą się wymawiać „b” i „m”, a dopiero potem „l” czy „j”. Wyjaśniam też niestrudzenie, że istnieje pewien schemat, według którego dzieci uczą się dźwięków. Jest związany z wiekiem dzieci oraz ich zdolnością do szybkiego i precyzyjnego poruszania mięśniami narządów mowy. Maluchy cały czas osłuchują się z językiem i „dostrajają” do jego brzmienia. Mimo nawet niezwykle wysoko powieszonej poprzeczki, pewnych procesów nie da się „przeskoczyć”: potrzeba od paru miesięcy do kilku lat, zanim normalnie rozwijające się dziecko przyswoi sobie odpowiedni zasób słownictwa i nauczy się wymawiać prawidłowo głoski.

Naturalną rzeczą jest również, że dzieci dla których angielski jest drugim językiem, muszą dłużej uczyć się wymawiania głosek, niż rodzimi użytkownicy tego języka. Takie dzieci nie mają wieloletniego doświadczenia w słuchaniu i wymawianiu dźwięków. Sześcio- i siedmiolatki nie będą popełniać takich samych błędów jak trzylatki, ale naturalnym zjawiskiem będzie u nich niewłaściwe wymawianie „r” oraz obu wariantów głoski „th”. To normalne i nie ma się tym co przejmować. Większość rodzimych użytkowników języka angielskiego zaczyna poprawnie wymawiać głoskę „r” w wieku pięciu lat, a oba warianty głoski „th” w wieku sześciu lub siedmiu lat. Niewątpliwie każde dziecko rozwija się inaczej i istnieje pewien przedział czasowy uważany za normę.

Niestety nader często spotykam się z roszczeniową postawą rodziców, którzy wyznają zasadę: płacę za kurs, więc wymagam szybkich efektów. Czyli „oczekuję, że moje dziecko po waszym kursie płynnie opanuje język angielski w mowie i piśmie”. No niestety, każde dziecko rozwija się w swoim własnym tempie i ma różne predyspozycje. Nie ma chyba na świecie nauczyciela, który dałby komukolwiek gwarancję, że postępy Jasia X będą takie, jak opisane w podręczniku metodycznym. Rodzice często patrzą na postępy edukacyjne innych dzieci, przyrównując do nich postępy własnych. Pół biedy, jeśli dziecko przeambicjonowanego rodzica jest wyżej. Kłopot zaczyna się wówczas, gdy maluch do umiejętności rówieśnika nie przystaje. Najczęściej rodzice upatrują wówczas problemu we własnym dziecku, szukając porad u rozmaitych specjalistów: psychologa dziecięcego, logopedy, pedagoga… Zupełnie bez sensu. Wiecie co myślę w takich przypadkach? Że to jednak nie dziecko, ale rodzice mają problem. I to nie maluch, ale dorosły powinien skorzystać z porady odpowiedniego fachowca…

 

No responses yet

« Prev - Next »