<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog HelenDoron &#187; dzieci</title>
	<atom:link href="http://blog.helendoron.pl/tag/dzieci/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.helendoron.pl</link>
	<description>angielski dla dzieci, nauka dzieci, rozwój dziecka,</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Feb 2012 08:05:13 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>WASH &amp; GO: WASH NA WŁOSACH, WŁOSY GO…</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/wash-go-wash-na-wlosach-wlosy-go%e2%80%a6.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/wash-go-wash-na-wlosach-wlosy-go%e2%80%a6.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 03 Mar 2010 18:42:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Venetta]]></category>
		<category><![CDATA[angielski]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[reklama]]></category>
		<category><![CDATA[spoty]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie dzieci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=923</guid>
		<description><![CDATA[  O nowych produktach i ich fantastycznych zaletach dowiadujemy się niemal w każdej chwili, której nie przeznaczamy na sen. Reklama wciska się do naszych oczu, uszu, nosów i ust. Atakuje przez radio, telewizję, Internet, na ulicy i w supermarkecie… Wyrzucana &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/wash-go-wash-na-wlosach-wlosy-go%e2%80%a6.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2010/03/dziecko-przed-telewizorem.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-924" title="dziecko przed telewizorem" src="http://blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2010/03/dziecko-przed-telewizorem.jpg" alt="" width="329" height="220" /></a></p>
<p> </p>
<p><strong>O nowych produktach i ich fantastycznych zaletach dowiadujemy się niemal w każdej chwili, której nie przeznaczamy na sen. Reklama wciska się do naszych oczu, uszu, nosów i ust. Atakuje przez radio, telewizję, Internet, na ulicy i w supermarkecie… Wyrzucana do śmieci − powraca pocztową skrzynką, wsuwa się za wycieraczkę samochodu, wskakuje przez okno… No trudno. W takich czasach żyjemy i nikt na nachalność reklamy nic już nie poradzi. Ale żeby w szkole zamiast wierszyków recytować reklamowe slogany? No tego już za wiele…</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Swego czasu zapłaciłam pokaźną sumę za piękną Barbie. Wcześniej był jeszcze różowy konik Little Pony z uroczym domkiem Ponyville. Do tego doszedł maleńki kucyk Pinkie Pie mieszkający w Pałacu Snów, Rainbow Dash i Toola Roola… W tym samy czasie starsza córka została fanką Hello Kitty i postanowiła zebrać całą kolekcję: od cukierkowej pomadki, poprzez akcesoria do włosów, plecak, telefon komórkowy, na garderobie kończąc. Syn, zobaczywszy reklamę konsoli gier Nintendo, odnalazł nowy cel życia… Córki są bardziej grymaśne, zatem szybko okazało się, że reklamowane produkty nie spełniają ich oczekiwań. W telewizji Barbie tańczyła, śpiewała, nie filcowały jej się włosy, a perłowe zęby błyszczały w uśmiechu. Ta wyjęta z pudełka nie robiła już takiego wrażenia. Podobnego rozczarowania dostarczyła farma kucyków i kocie akcesoria made in China. „No cóż…” − pomyślałam. „Oto uczycie się dzieciaki prawdziwego życia, które nijak nie przypomina tego kolorowego świata reklam”. Spoty posługują się półprawdami, które mają działać na naszą wyobraźnię. Oczywiście najłatwiej „złapać” dzieci, bo one we wszystko uwierzą. Ale, zdarza się − na co przykład mam we własnym domu − że na reklamę dają się naciągnąć nawet i całkiem poważni panowie. Tacy jak mój mąż, którzy to uważają się za ekspertów w każdej kwestii. Bo skoro „większość rodzin amerykańskich używa…” to cacko musi być doskonałe. A przecież w Polce chcemy żyć jak w Ameryce, prawda? Jeżeli więc zdecydujesz się na kupno, przynajmniej pod tym jednym względem Twoja rodzina stanie się podoba do amerykańskiej.</p>
<p>Reklamy proponują nam rozwiązanie codziennych problemów za pomocą produktów ułatwiających życie. Rozbudzają nie tylko zmysły, ale przede wszystkim potrzeby. Nowe produkty obiecują lepsze życie, większy komfort i świetną zabawę. Uwodzą i prowokują. Pal licho, że dorosłych. Gorzej, że na reklamowy lep łapią się nasze dzieci. Zastanawiałam się, jak rozwiązać ten problem. Przecież nie da się wyeliminować całego tego reklamowego kitu. Reklama jest wszędzie. Nawet w szkole. Cieszę się, że moje dzieci uczą się angielskiego. A tu akurat reklama często przychodzi w sukurs, bo właśnie dzięki reklamie dzieciaki poznały całe mnóstwo idiomów i anglojęzycznych zwrotów. Do znudzenia powtarzały, że „Coca-Cola is the music”, a „Mentos the Freshmaker”. Ale kiedy któregoś razu po powrocie z przedszkola, mała pochwaliła się, że nauczyła się dziś nowej piosenki po angielsku, po czym wyśpiewała 30-sekundowy spot reklamujący cukierki – zagotowałam się. A, jakby tego było mało, syn poprosił mnie o pomoc w tłumaczeniu na angielski krótkiego tekstu, który pani zadała na lekcji jako pracę domową. Tekst szedł tak:</p>
<p><em>„Idealnie wyprasowane rzeczy. Bez cienia plamki, bo woda nie skapuje spod stopy żelazka i nie brudzi tkaniny. Dodatkowe, wzmocnione uderzenie pary powoduje, że znikają bez śladu nawet najtrwalsze zagniecenia. Idealnie szybkie i wygodne prasowanie – byś miała więcej czasu dla siebie…”.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p>„Chyba starzeję się, kurczę…” − pomyślałam i poczułam, że nie jestem ani „fresh”, ani „cool”, ani nawet „tego warta”. Ale na pewno bardzo, bardzo chciałabym mieć takie żelazko <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><em> </em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/wash-go-wash-na-wlosach-wlosy-go%e2%80%a6.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ANGIELSKI W KOMÓRCE</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/angielski-w-komorce.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/angielski-w-komorce.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 12 Jan 2010 13:26:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kacper]]></category>
		<category><![CDATA[angielski]]></category>
		<category><![CDATA[angielski dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[dzwonki]]></category>
		<category><![CDATA[komórka]]></category>
		<category><![CDATA[mobile]]></category>
		<category><![CDATA[Nauka angielskiego]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=879</guid>
		<description><![CDATA[  Zwyczajny sygnał w nowoczesnym telefonie komórkowym u trendy użytkownika − to niedopuszczalne uchybienie. W czasach „masowej indywidualizacji” wszystko musi być wyjątkowe.   Dzwonki z przebojami z lat 80. – to moda, która jakiś czas temu owładnęła moje (i nieco &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/angielski-w-komorce.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-880" title="angielski w komórce" src="http://blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2010/01/angielski-w-komórce.jpg" alt="angielski w komórce" width="250" height="292" /></p>
<p> </p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Zwyczajny sygnał w nowoczesnym telefonie komórkowym u trendy użytkownika − to niedopuszczalne uchybienie. W czasach „masowej indywidualizacji” wszystko musi być wyjątkowe.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
<p style="text-align: justify;">Dzwonki z przebojami z lat 80. – to moda, która jakiś czas temu owładnęła moje (i nieco starsze) pokolenie. Młodsi mają już zdecydowanie nowocześniejszy gust i najczęściej wybierają albo topowe numery list przebojów, albo odgłosy. Czasem bardzo dziwne, bo mocno naturalistyczne (żeby nie powiedzieć… fizjologiczne). Generalnie chodzi o to, że szanujący się posiadacz komórki − bez względu na wiek − nie może pozwolić sobie na „obciach”. Wiedzą to już dzieciaki. Technologia towarzyszy najmłodszym niemal od pieluch, więc nie ma co się oszukiwać. Jakiś czas temu do szału doprowadzały nas w szkole różne pierdafony czy bekafony. Marketingowcy wymyślą wszystko, za co ludzie (czytaj: rodzice) zapłacą. Przed świętami wszyscy jak uchem zastrzyc przełączają się na kolędy i bożonarodzeniowe szlagiery. Sam uwielbiam White Christmas, więc nie ma siły: łapię się na przedświąteczną nostalgię. Dzieciaki to samo. I dobrze, bo nauczenie się kolędy czy piosenki po angielsku to rzecz przyjemna i pożyteczna zarazem.</p>
<p style="text-align: justify;">Ale nie koniec na tym. Wszak świat pędzi do przodu i zaskakuje nas coraz to nowymi wynalazkami. Oto przyszła mi sms-em oferta na pewną usługę. Za jedyną dychę z hakiem plus VAT mogę sobie wykupić na komórkę… słownik języka angielskiego. W wersji „full wypas” – jak mówi młodzież. Wszystkie słówka na jedno kliknięcie palcem w klawiaturę telefonu. No i dylemat. Z reguły jestem przeciwny takim „skrótom życiowym”. Jak się nie nauczysz to niewiedzy nie załatasz. Jednak usłyszałem, że w szkole dzieciaki szaleją za takim gadżetami, bo łatwo i sprawnie można sobie sms-y po angielsku wysyłać. A to teraz nie tylko modne, ale też jest przy tym sporo zabawy i śmiechu. Łatwiej napisać „sorry” niż „przepraszam”, łatwiej „love” niż „kocham”. Nie tak prędko &#8211; pomyślałem. Przede wszystkim to właśnie w takich sytuacjach ćwiczymy umiejętność posługiwania się językiem. A pisanie sms-ów nie wymaga zmagania się z umiejętnym zapisem słów i wiedzy o konstrukcji zdań czy gramatyki. Więc, jakie wnioski? Tego słownik nam nie zastąpi. Sklecenie zdania z przypadkowych słów to jeszcze daleka droga do prawdziwego sensu. Jednak z całą pewnością może być to narzędzie użyteczne, bo przecież każdemu zdarza się czasem zapomnieć potrzebnego akurat słówka. Więc czemu nie? Choć ostatnio podczas zakupów przekonałem się, że można obejść nie tylko gramatykę, ale też zagrać na nosie językowi angielskiemu. Kiedy w księgarni przeglądałem nowości wydawnicze, otrzymałem takiego oto sms-a od mojej nieocenionej żony, która właśnie buszowała w sklepach z produktami niepotrzebnymi czyli ciuchami: „Give me $$$! Please, bejb” <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/angielski-w-komorce.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KOT PRZYTULAK</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/kot-przytulak.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/kot-przytulak.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Jul 2009 12:23:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kacper]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[kot przytulak]]></category>
		<category><![CDATA[rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=686</guid>
		<description><![CDATA[  W wakacje wieczory po pracy są straszne. Większość znajomych odpoczywa na plażach, a ci co zostali &#8211; zazdroszczą i narzekają na swój los. Tak czy inaczej, jedno jest pewne: w końcu nastąpi upragniona zmiana ról. Zresztą nie ma czym &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/kot-przytulak.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="size-medium wp-image-687  aligncenter" title="kot-przytulak" src="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2009/07/kot-przytulak-225x300.jpg" alt="kot-przytulak" width="225" height="300" /></p>
<p> </p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">W wakacje wieczory po pracy są straszne. Większość znajomych odpoczywa na plażach, a ci co zostali &#8211; zazdroszczą i narzekają na swój los. Tak czy inaczej, jedno jest pewne: w końcu nastąpi upragniona zmiana ról. Zresztą nie ma czym się martwić: nawet najlepsze wakacje w końcu miną <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">To był właśnie jeden z takich koszmarnych dni: upał w mieście, nie do wytrzymania. Wracając z pracy miałem wszystkiego dość. Przygotowywałem letni kurs angielskiego i liczba zgłoszeń, testów, segregowania grup… po prostu mnie przerosła. Wchodząc do domu, z radością zamknąłem drzwi. Rzuciłem laptopa i dokumenty, myśląc już tylko o tym, że za chwilę zjem z rodziną kolację, wezmę szybki prysznic, potem jeszcze chwilę porozmawiamy i pójdziemy spać. Marzyłem o chłodnej pościeli, błogiej ciszy i wieczornym koncercie świerszczy za oknem&#8230; Przy kolacji dzieciaki trajkotały jedno przez drugie, przekrzykując się w swoich opowieściach. Najlepsza z żon planowała kolejne dni: jutro zakupy w centrum handlowym, pojutrze wizyta u weterynarza, popojutrze zebranie w administracji… Kiedy nastał upragniony wieczór, byłem już całkowicie wyczerpany. Wskoczyłem do łóżka, myśląc jedynie o zaśnięciu.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; text-indent: 35.45pt; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">– Musisz iść do najmłodszej &#8211; stanowczym tonem oznajmiła Najlepsza z Żon, wchodząc do sypialni. – Nie będzie spać i koniec.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; text-indent: 35.45pt; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">– Dlaczego? Przecież zwykle o tej porze dawno już śpi? – starałem się przeciągnąć sytuację.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; text-indent: 35.45pt; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">– Najpierw oznajmiła, że jest głodna i zażyczyła sobie na dobranoc jedzenia do łóżka. Teraz mówi, że czegoś jej brakuje i bez tego nie pójdzie spać. A co to jest wie tylko tatuś.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; text-indent: 35.45pt; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">– No to pięknie. Bo nie mam pojęcia o co chodzi – odparłem wiedząc już, że z mojego spania nici.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">Poszedłem do małej i już po kilku minutach byłem z powrotem.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; text-indent: 35.45pt; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">– Kot Przytulak. Mówi ci to coś? </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; text-indent: 35.45pt; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">– Hmm… z tego co wiem, nie mamy takiej zabawki – odrzekła Najlepsza z Żon i razem przysiedliśmy na brzegu łóżka, zapadając w milczenie. Po chwili jednak wszystko było jasne:</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; text-indent: 35.45pt; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">– Nie mamy, nie mamy&#8230; Ale przecież zaraz możemy mieć – uśmiechnęła się i puściła porozumiewawcze oczko. Westchnąłem. Nie było już ratunku. Musiałem wyruszyć na poszukiwanie Kota Przytulaka. Nie było to proste. Wprawdzie słyszałem za oknem koncert kilku takich „przytulaków”, ale prawdziwy kotek w domu był ostatnią rzeczą, jakiej w tej chwili pragnąłem. Rozejrzałem się po domu. Panował półmrok, ale w przedpokoju dostrzegłem coś, co od razu zwróciło moją uwagę: było włochate, miało sterczące nitki i mnóstwo gałganków. Całkiem miłe w dotyku. Zabrałem znalezisko i po małych przeróbkach z użyciem nożyczek – za chwilę miałem przed sobą… Kota Przytulaka.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">Mała cieszyła się jak nigdy i tuląc do siebie nową zabawkę w kilka chwil zasnęła jak aniołek. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; text-indent: 35.45pt; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">– Akcja „Kot Przytulak” zakończona powodzeniem – triumfująco zakomunikowałem wchodząc do sypialni i sam już za moment pożeglowałem do krainy snów.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">Rano nikt nie pamiętał o ciężkim wieczorze. Pospiesznie pijąc kawę myślałem już o kolejnym dniu w pracy. Najlepsza z Żon krzątała się w przedpokoju. Wyrwała mnie z zamyślenia, wyraźnie zdenerwowana wkraczając do kuchni:</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;"><span style="mso-spacerun: yes;"> </span><span style="mso-tab-count: 1;">        </span>- Słuchaj, nie widziałeś gdzieś mojego nowego swetra? Tego z Londynu, z ostatniego wyjazdu na konferencję. Jakoś nigdzie nie mogę go znaleźć.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">Z trudem przełknąłem kęs. To będzie kolejny trudny dzień… – pomyślałem. Miałem jeszcze ochotę powiedzieć, że sweter przeszedł na drugą stronę lustra i został Kotem Przytulakiem. Ale nie powiedziałem, o nie. Zostawiłem to na wieczór.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"> </p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/kot-przytulak.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>CZERWCOWY ZAKRĘT GŁOWY</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/czerwcowy-zakret-glowy.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/czerwcowy-zakret-glowy.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 05 Jun 2009 16:42:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kacper]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[festyn]]></category>
		<category><![CDATA[Helen Doron]]></category>
		<category><![CDATA[Kangi]]></category>
		<category><![CDATA[piknik]]></category>
		<category><![CDATA[zabawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=655</guid>
		<description><![CDATA[   Jeśli dziś piątek to gdzie idziemy na piknik? &#8211; zapytałem z rana swoje dzieciaki. Ano tak to już jest. W czerwcu rozpoczyna się sezon pikników szkolnych, prywatnych, stowarzyszeniowych, no i naszych &#8211; organizowanych przez Helen Doron   Okazało się,  &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/czerwcowy-zakret-glowy.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-656 aligncenter" title="foto_blog1" src="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2009/06/foto_blog1.jpg" alt="foto_blog1" width="366" height="300" /></p>
<p> </p>
<p> <strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Jeśli dziś piątek to gdzie idziemy na piknik? &#8211; zapytałem z rana swoje dzieciaki. Ano tak to już jest. W czerwcu rozpoczyna się sezon pikników szkolnych, prywatnych, stowarzyszeniowych, no i naszych &#8211; organizowanych przez Helen Doron <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Okazało się,<span style="mso-spacerun: yes;">  </span>że tym razem jedziemy do naszej zaprzyjaźnionej placówki HD z sąsiedniego miasta. <em style="mso-bidi-font-style: normal;">- Będzie fajnie</em> &#8211; pomyślałem i na szczęście będę gościem, a nie gospodarzem – umówmy się, czasem zasługujemy na odrobinę lenistwa i przyjemności. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">W drodze rozmyślałem o wszystkich piknikowych zmorach i wpadkach, które wspominam ze śmiechem, ale też i łezką w oku. I tak, pamiętam jak przyszło mi kiedyś odgrywać rolę naszego firmowego kangurka Kangi, który prowadził dla dzieciaków gry i bawił się razem z nimi przy piosenkach – oczywiście śpiewanych w języku angielskim. Festyn trwał w najlepsze. Nagle złapałem się nad tym, że strasznie chce mi się pić i muszę natychmiast dostać szklankę jakiegoś orzeźwiającego napoju. Zostawiłem bawiące się dzieciaki w rękach wspaniałych nauczycielek i pobiegłem za namiot, gdzie było rozstawione zaplecze. Ściągnąłem czapkę – kangurzą głowę – i poprosiłem znajomą, która zarządzała prowiantem, aby przygotowała mi napój.<span style="mso-spacerun: yes;">  </span>Nie wiem jak to się stało, ale tuż przy moim boku pojawił się mały chłopczyk, który z niepokojem (jak spostrzegłem) obserwował całe zajście. Obróciłem się i zapytałem:</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><em style="mso-bidi-font-style: normal;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">- Czy w czymś ci pomóc, mały przyjacielu?</span></em></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Na co malec odrzekł:</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><em style="mso-bidi-font-style: normal;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">- Kangi, a dlaczego ty mówisz po polsku? I dlaczego ty nie masz głowy? </span></em></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Już, już chciałem wytłumaczyć całe nieporozumienie, ale malec &#8211; nie czekając na moją ripostę &#8211; obrócił się do nadchodzącej właśnie mamy i uderzył w ryk:</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><em style="mso-bidi-font-style: normal;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">- Maaamooo, to nie jest nasz Kangi! Nasz mówi po angielsku, a to jakiś Kangi oszust! Łap go!</span></em></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Cóż, w pewnych sytuacjach perswazja nie jest wskazana. Postanowiłem ratować własną i kangurzą skórę i… jednym susem uciekłem. Potem okrążając cały park wszedłem od innej strony, z dumnie uniesioną głową, wołając: </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><em style="mso-bidi-font-style: normal;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-ansi-language: EN-US;" lang="EN-US">- Hello Kids! Kangi is back!</span></em></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Bo dzieciaki z Helen Doron dobrze wiedzą, że prawdziwy kangur jest tylko jeden <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;"><span style="mso-spacerun: yes;"> </span>… o czym możecie przekonać się na naszych piknikach w całej Polsce. Zapraszamy!</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/czerwcowy-zakret-glowy.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>JEDZIEMY NA BIKE!</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/jedziemy-na-bike.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/jedziemy-na-bike.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 21 May 2009 16:51:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kacper]]></category>
		<category><![CDATA[bike]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[pierwsza miłość]]></category>
		<category><![CDATA[rower]]></category>
		<category><![CDATA[turystyka]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=633</guid>
		<description><![CDATA[  Z jeżdżeniem na rowerze jest jak z kobietami – zawsze trzeba uczyć się tego od nowa. Niby znamy reguły i zasady, ale coś jest takiego w tym temacie, co każe nam od nowa być czujnym.   Tym bardziej z &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/jedziemy-na-bike.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-634  aligncenter" title="anime_teen_bike_ride_lg_clr" src="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2009/05/anime_teen_bike_ride_lg_clr.gif" alt="anime_teen_bike_ride_lg_clr" width="156" height="156" /></p>
<p> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Z jeżdżeniem na rowerze jest jak z kobietami – zawsze trzeba uczyć się tego od nowa. Niby znamy reguły i zasady, ale coś jest takiego w tym temacie, co każe nam od nowa być czujnym. </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Tym bardziej z dużym dystansem podszedłem do prośby najmądrzejszej z Żon, abym wziął na rower naszą najmłodszą. Okej – przeszła już etap jeżdżenia różowymi powozami z napisem „mała księżniczka”, pojeździła troszeczkę damką dla dziewczynek w jej wieku, ale teraz miał mieć miejsce prawdziwy debiut – na górskim sportowym rowerze z grupą innych (już dorosłych) zapaleńców z klubu naszego „weekendowego sportowca”. Pojechaliśmy po rower. Ja proponowałem odpowiednie giełdy i sklepy dla hobbystów, moja córka – modne salony sportowe w centrach handlowych. Drogą kompromisu, zdecydowaliśmy się na sportowy market, w którym liczyłem, że ceny nie pozbawią mnie reszty zasobów oszczędności. Było trudno sprostać tej nierównej walce. Okazało się – rower to nie wszystko. Trzeba mieć przecież kask (bezpieczeństwo), rękawiczki (żeby się delikatne dłonie nie otarły), ochraniacze na kolana (nawet nie zaprotestowałem)&#8230; Konflikt zaczął się przy torbie na rower&#8230; Proponowałem małą i skromną sakwę, szarą na której nie będzie widać brudu, ani ewentualnych uszczerbków. Nie dało rady. Stanęło na dwukomorowej sakwie, białej w różowe kwiaty. Nie dało się wytłumaczyć, że róż jest wcale nie <em>trendy</em> i torbę łatwiej zniszczyć. Estetyka zwyciężyła praktyczne życie. Nie pierwszy raz, nie pierwszy&#8230;. Przy kupowaniu koszulki i bluzy postanowiłem zredukować swoją obecność do przedłożenia karty kredytowej pani przy kasie, więcej na ten temat<span style="mso-spacerun: yes;">  </span>nie mam nic do powiedzenia.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Jednak kiedy już wracaliśmy z zakupów do domu, atmosfera poprawiła się zdecydowanie. Mała zaczęła wylewnie dziękować za zakupy i radować się na okoliczność nadchodzącego weekendu: że to będzie niesamowita wyprawa i pierwszy raz w góry rowerem, z noclegiem w schronisku. Wzruszyłem się. Rzeczywiście czekał nas prawdziwy rodzinny debiut – ojciec, córka, góry, grono przyjaciół. To wyzwanie, emocje i rodzicielska więź – o którą tak ciężko w naszych czasach. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Poszedłem spać zadowolony z siebie i nieustająco wzruszony. Nastał ranek. W ekspresowym tempie zapakowaliśmy z Małą cały ekwipunek do samochodu. Wprawdzie zdziwiło mnie, że moja latorośl wybiegła z pokoju nie tylko z elegancko zaczesanymi włosami w fantazyjny kok i w samej koszulce bez kurtki, ale pomyślałem sobie: jest podekscytowana i tyle. Moją czujność uśpiła siatka z kanapkami i termos gorącej kawy przygotowany z troską przez przezorną żonę/mamę. Ruszyliśmy.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Jak tylko zatrzymaliśmy się na widokowym parkingu na skraju szlaku, z którego mieliśmy ruszyć, moja miastowa córka pierwsza wyskoczyła z samochodu. Zanim wytaszczyłem z bagażnika rowery, ona już witała się z naszymi znajomymi&#8230; Jeszcze nie zdążyłem sprawdzić jej roweru, kiedy wyszarpnęła mi go z rąk i ruszyła do przodu. Wtedy podjechał do nas niewiele starszy od niej młodzieniec i powiedział: </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">- Niezły masz bike, baby&#8230; I co usłyszałem: &#8211; No sama wybierałam, dear. To co jedziemy?</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Był to syn naszych wspólnych znajomych. Pamiętam, jak nosiłem go na barana. Resztę wyprawy spędziłem ze swoimi rówieśnikami.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">A najmłodsi? Najmłodsi pędzili na swoich bike&#8217;ach do przodu <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/jedziemy-na-bike.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WIELOJĘZYCZNI GENIUSZE</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/wielojezyczni-geniusze.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/wielojezyczni-geniusze.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 12 May 2009 14:19:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[znalezione]]></category>
		<category><![CDATA[angielski dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[nauka języja angielskiego]]></category>
		<category><![CDATA[wielojęzyczne dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[wielojęzyczność dzieci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=629</guid>
		<description><![CDATA[  Z najnowszych badań naukowych wynika, że dzieci posługujące się co najmniej dwoma językami radzą sobie w szkole dużo lepiej niż te, które znają tylko jeden język. Dlaczego zatem tak wielu nauczycieli nadal postrzega wielojęzyczność jako problem, zamiast dostrzec płynące &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/wielojezyczni-geniusze.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-630  aligncenter" title="teacher2" src="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2009/05/teacher2.jpg" alt="teacher2" width="337" height="271" /></p>
<p> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Z najnowszych badań naukowych wynika, że dzieci posługujące się co najmniej dwoma językami radzą sobie w szkole dużo lepiej niż te, które znają tylko jeden język. Dlaczego zatem tak wielu nauczycieli nadal postrzega wielojęzyczność jako problem, zamiast dostrzec płynące z tej umiejętności korzyści?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">W cichym zakątku szkoły w Hackney (dzielnica Londynu), grupa arabskich sześciolatków z dumą opowiada o swoich umiejętnościach językowych. A są one dość imponujące: dzieci rozmawiają w językach gudżarati i urdu ze swoimi dziadkami (gdyż tylko tak wypada się do nich zwracać), z rodzicami &#8211; przedstawicielami drugiego pokolenia &#8211; w gudżarati i po angielsku, a z rówieśnikami komunikują się wyłącznie za pomocą angielskiego. Od roku co wieczór spędzają w pobliskim meczecie dwie godziny na czytaniu tekstów religijnych w języku urdu oraz Koranu w języku arabskim.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Pomimo panującej powszechnie opinii, że dzieciom trudno jest uczyć się języków obcych, faktem jest, że nawet sześciolatki potrafią rozpoznawać różne alfabety i rozumieć reguły rządzące danym językiem. W wieku pięciu lat uwielbiają bawić się jednocześnie ucząc się czytania w różnych językach. Poza tym odnoszą przy tym dodatkową korzyść: w szkołach ich naturalne zdolności językowe są doceniane i rozwijane. Ale co najważniejsze, nabierają dzięki temu pewności siebie, która zachęca je do cięższej pracy. A to skutkuje ostatecznie lepszymi osiągnięciami w nauce.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Do niedawna nie zwracano uwagi na ogromne korzyści, jakie odnoszą dzieci, gdy uczą się równolegle dwóch lub trzech języków. Co więcej, dotąd nauczyciele mieli dość niskie przekonania odnośnie językowych możliwości dzieci. Na szczęście w ostatnich czasach sytuacja się zmienia. Z raportu porównującego liczne badania przeprowadzone nad dwu- i trójjęzycznymi dziećmi wynika, że polijęzyczność dzieci wpływa korzystnie na ich dalszy rozwój intelektualny. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Odniesienie sukcesu wymaga czasu. Aby dziecko nauczyło się porozumiewać w danym języku potrzeba dwóch lat, ale do osiągnięcia biegłości potrzeba mu aż lat siedmiu. W wieku lat 11, trójjęzyczne dzieci radzą sobie w szkole lepiej, niż ich jednojęzyczni rówieśnicy. Co ciekawsze, choć zwykle chłopcy w tym wieku rozwijają się nieco wolniej niż dziewczynki, w badanych przez naukowców grupach zdecydowanie radzili sobie równie dobrze jak ich koleżanki &#8211; równolatki. Z badań wynika również, że zrozumienie zjawiska wielojęzyczności dzieci (która w wielu krajach jest przecież czymś naturalnym) pozwala lepiej wykorzystać ich możliwości. Dr Charmian Kenner z Instytutu Edukacji w Londynie, prowadziła badania poziomu wiedzy sześciolatków dorastających w Hackney, które oprócz angielskiego uczyły się pisać po chińsku, arabsku i hiszpańsku. Wyniki jej badań są jednoznaczne: wielojęzyczne dzieci uzyskały wyniki znacznie odbiegające poziomem od wyników ich kolegów – równolatków, którzy posługiwali się wyłącznie jednym językiem. Co więcej, badania wykazały, że wielojęzyczne dzieci mają o wiele wyższy poziom IQ, są bardziej błyskotliwe i mają zdecydowanie lepszą pamieć.</span></p>
<p> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Za: Caroline Haydn, The independent</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Umieszczone w sieci dzięki uprzejmości Izraelskiej Sieci Nauczycieli Angielskiego (ETNI): <a href="http://www.etni.org"><span style="color: #800080;">http://www.etni.org</span></a></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%;"> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/wielojezyczni-geniusze.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>DYSCYPLINA CZY SWOBODA?</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/dyscyplina-czy-swoboda.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/dyscyplina-czy-swoboda.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 08 May 2009 16:52:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Venetta]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[pedagogika]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=620</guid>
		<description><![CDATA[  Rodzice wybierają system wychowanie, który wydaje im się słuszny i odpowiedni lub zapamiętany ze swego rodzinnego domu. Jedni są zwolennikami twardej ręki i wychowują w oparciu o dyscyplinę, inni pozostawiają dzieciom pełną swobodę. Który sposób jest lepszy?   Jestem &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/dyscyplina-czy-swoboda.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="size-medium wp-image-621  aligncenter" title="p4190088" src="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2009/05/p4190088-225x300.jpg" alt="p4190088" width="251" height="331" /></p>
<p> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana;">Rodzice wybierają system wychowanie, który wydaje im się słuszny i odpowiedni lub zapamiętany ze swego rodzinnego domu. Jedni są zwolennikami twardej ręki i wychowują w oparciu o dyscyplinę, inni pozostawiają dzieciom pełną swobodę. Który sposób jest lepszy?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana;">Jestem nie tylko matką, ale też nauczycielem i pedagogiem. Na zajęciach z metodyki (bodaj na czwartym roku studiów) wpajano nam, że najskuteczniejszą metodą wobec dzieci jest perswazja i traktowanie ich „po dorosłemu”. Krzykiem i klapsami, nie mówiąc już o bardziej drastycznych posunięciach, nic nie osiągniemy. To oczywiście prawda i każdy specjalista – ze słynną „Super Nianią” na czele – podpisze się pod tą teorią obiema rękami. Co prawda, doświadczenie rodzica nauczyło mnie, że życie zawsze dopisze swój własny scenariusz <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana;">Pamiętam rozliczne historie, kiedy moja starsza córka miała niespełna cztery lata (a była jeszcze wtedy jedynaczką i naszym szczególnej troski oczkiem w głowie…) dostawała ataków szału i histerii w najmniej oczekiwanych przez nas momentach. Któregoś razu wybraliśmy się na rodzinną, niedzielną wycieczkę do położonego nieopodal miasta zamku. Był ciepły, majowy dzień. Przechadzaliśmy się zamkowymi krużgankami, z zaciekawieniem słuchając opowieści snutych przez przewodnika. Mijały nas rozliczne grupy turystów: Anglicy, Niemcy, Francuzi… Starsi, młodsi, rodziny z większymi, ale też i całkiem małymi dziećmi. Zewsząd słychać było, niczym w wieży Babel, wszystkie języki świata. I naraz, w ciszy zamkowych komnat, rozległo się przeciągłe wycie naszej „księżniczki”. Mała oznajmiła, że CHCE wracać do domu. Już, i basta. Próby uciszenia spełzły na niczym, a nawet przyniosły efekt odwrotny od zamierzonego. Mama dała batonik. Tatuś pobiegł po loda. Ciocia nosiła na rękach i ocierała łzy. Babcia gładziła po główce i prawie sama płacząc użalała się nad „biedną dziecinką”. Za to pan przewodnik, reszta naszej grupy i wszyscy zwiedzający wokół patrzyli na nas z coraz większą nienawiścią. Mały aniołek wył w niebogłosy. Ostatecznie położył się na zamkowej posadzce i – waląc w nią nóżkami – odmówił jakiejkolwiek współpracy. Przypadkowa, starsza pani mijając całe widowisko warknęła ze złością: &#8211; Boże, co za rozwydrzony bachor! To był ten moment, kiedy zastanawiałam się, komu bardziej mam ochotę dać klapsa, małej czy starszej pani?</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana;">Historia skończyła się tak, że – nie mogąc zapanować nad emocjami własnego dziecka i turystami, którzy ze zrozumiałych względów mieli ochotę wszystkich nas zlinczować – opuściliśmy zamek i niedzielna wycieczka dobiegła końca. Ostatecznie mała postawiła więc na swoim.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana;">Czy to jest ten „bezkonfliktowy” system wychowania? W teorii wszystko jest proste. Podręczniki uczą, że dzięki ustępstwom na rzecz dziecka omija się wzajemne nieporozumienia, oszczędza przykrości zarówno rodzicom, jak i dziecku. Ale czy dziecko, któremu na wszystko się pozwala, jest przygotowane do życia w grupie? Taką grupę w pierwszym okresie jego życia stanowią najpierw rodzice i najbliżsi członkowie rodziny, później grono rówieśników, szkoła, wreszcie całe społeczeństwo. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie, że mogłabym stosować wobec dzieci – nieważne czy własnych, czy powierzonych mi pod opiekę – system cielesnych kar (a sama wyrosłam z pokolenia dzieciaków, które dobrze wiedzą co znaczy tzw. dyscyplina wisząca w przedpokoju – ku przestrodze i które przerobiły system „linijką po łapach” za złe zachowanie w klasie).</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana;">Złoty środek to niewątpliwie połączenie swobody z nauką odpowiedzialności i panujących w życiu zasad. Lepiej, gdy dziecko powoli wdrażane jest w obowiązki i uczone, że w prawdziwym świecie nie jest tak, że wszystko obraca się wokół „małej księżniczki”… Warto zaufać dziecku i oddawać mu jak najwięcej obowiązków. Począwszy od najprostszych: składania zabawek, odnoszenia do kosza z praniem brudnych ubranek, po zrozumienie i używanie słów „przepraszam”, „proszę” i „dziękuję”, aż do pomagania mamie w kuchni czy tacie w drobnych, domowych czynnościach. Wierzcie mi, a wiem to po wielu latach własnych doświadczeń: pomoże to dziecku w wejściu nie tylko w okres szkolny i odnalezienie się wśród rówieśników, ale też w podołaniu wielu niby-prostym funkcjom, które jednak warunkują całe jego późniejsze życie. Sami sobie oszczędzimy dzięki temu wielu rozlicznych dylematów i zupełnie niepotrzebnych emocji </span><span style="font-size: 10pt; font-family: Wingdings; mso-ascii-font-family: Verdana; mso-hansi-font-family: Verdana; mso-char-type: symbol; mso-symbol-font-family: Wingdings;"><span style="mso-char-type: symbol; mso-symbol-font-family: Wingdings;">J</span></span><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana;"></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana;"> </span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/dyscyplina-czy-swoboda.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WIOSNA W ANGIELSKIM ZOO</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/wiosna-w-angielskim-zoo.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/wiosna-w-angielskim-zoo.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Apr 2009 17:45:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Venetta]]></category>
		<category><![CDATA[angielski]]></category>
		<category><![CDATA[angielski dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[odgłosy zwierząt po angielsku]]></category>
		<category><![CDATA[wiosna]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie]]></category>
		<category><![CDATA[ZOO]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=582</guid>
		<description><![CDATA[  Nareszcie doczekaliśmy się słońca i ciepłych dni. Fiu, fiu, fiu za oknem to już wiosna na całego: ani za gorąco, ani za chłodno, zielono i kwitnąco. Wymarzony czas na spacer. A gdzie najlepiej podglądać wybudzone z zimowego snu życie? Oczywiście &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/wiosna-w-angielskim-zoo.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-583 aligncenter" title="osioaek" src="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2009/04/osioaek.bmp" alt="osioaek" width="352" height="265" /></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;">
<div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"></strong></div>
<div><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana;"> </span></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana;"></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Verdana&quot;,&quot;sans-serif&quot;; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL; mso-bidi-font-size: 11.0pt;"><strong>Nareszcie doczekaliśmy się słońca i ciepłych dni. Fiu, fiu, fiu za oknem to już wiosna na całego: ani za gorąco, ani za chłodno, zielono i kwitnąco. Wymarzony czas na spacer. A gdzie najlepiej podglądać wybudzone z zimowego snu życie? Oczywiście w ZOO <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </strong></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Verdana&quot;,&quot;sans-serif&quot;; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL;">Każdego roku wiosną obowiązkowo zaliczamy familijną wycieczkę do ogrodu zoologicznego. Dzieciaki uwielbiają zwierzęta i najchętniej każde zabrałyby do domu (zwłaszcza słonia, niedźwiedzia, nosorożca i całą małpiarnię…). Oczywiście najwięcej czasu i entuzjazmu pochłaniają odwiedziny w zoologicznym przedszkolu: tam, gdzie na wspólnym wybiegu zobaczyć można maleńkie kózki, owieczki, świnki, króliki… </span><span style="font-size: 12pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Times New Roman&quot;,&quot;serif&quot;; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL;"></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Verdana&quot;,&quot;sans-serif&quot;; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL;">- Mamo, mamo popatrz jaki mały osiołek! – piszczy moja młodsza córka i aż podskakuje z radości.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Verdana&quot;,&quot;sans-serif&quot;; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL;">- Jeeejuuu, ciociu a ten źrebaczek jakby tylko był różowy to wyglądałby normalnie jak mój kucyk Little Pony – wtóruje jej w zachwytach kuzynka-równolatka, córka mojej siostry.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Verdana&quot;,&quot;sans-serif&quot;; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL;">- Hej, dziewczyny! A jaki odgłos wydaje konik? – zainspirowana wizytą w zwierzęcym przedszkolu postanawiam wzbogacić wycieczkę o walor edukacyjny (spaczenie zawodowe he, he).</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Verdana&quot;,&quot;sans-serif&quot;; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL;">- No jak to jaki? Ciociu to ty nie wiesz? – siostrzenica niby taka rezolutna, a wyraźnie nie przeczuła mojego chytrego planu… &#8211; Koń rży i robi ihaaahaaa! – i tu wydała z siebie odgłos paszczowo, niczym rumak czystej krwi arabskiej, zwracając uwagę wszystkich wokół, zwłaszcza zwierząt.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Verdana&quot;,&quot;sans-serif&quot;; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL;">- A gdyby ten koń urodził się w Anglii to jakby wołał do swojej mamy? – zapytałam i dziewczyny stanęły jak wryte.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Verdana&quot;,&quot;sans-serif&quot;; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL;">- Hmm… zaraz… &#8211; moja mała zaczęła kombinować. – Świnka to po angielsku nie robi „kwi, kwi” tylko „oink, oink” prawda? Pies nie „hau, hau” tylko „woof, woof”, co nie? A kogut nie „kukuryku” tylko &#8220;cock-a-doodle-do&#8221; – nie dawała za wygraną.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Verdana&quot;,&quot;sans-serif&quot;; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL;">- Czyli jak widać nie tylko ludzie mówią w różnych językach &#8211; próbowałam być zabawna.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Verdana&quot;,&quot;sans-serif&quot;; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL;">- Taaa, jasne. Bez sensu. Przecież prawdziwe zwierzęta nie mówią po angielsku, bo go nie znają. A te wszystkie odgłosy to jakaś dziecinada  – orzekła siostrzenica i zrobiła buzię w dziób.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Verdana&quot;,&quot;sans-serif&quot;; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL;">- Tak? A wcale, że nieprawda. Na moich zajęciach kangurek Kangi mówi do nas po angielsku, wiesz? – stwierdziło ostatecznie moje dziecko i tym samym zamknęło dyskusję nad kwestią zwierzęcych odgłosów&#8230;</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Verdana&quot;,&quot;sans-serif&quot;; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL;"><br />
Taką oto piękną klęską zakończyła się moja plenerowa lekcja angielskiego w ZOO. Póki co – dla tych, co już w ogrodzie zoologicznym byli oraz dla tych, którzy dopiero tam się wybierają &#8211; postanowiłam zamieścić nader przydatną na tę okoliczność mini-ściągawkę. Czytać należy  ją koniecznie na głos i najlepiej w grupie. Tylko wcześniej pozamykajcie okna, Kochani <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </span><span style="font-size: 10pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL;"></span></p>
<p></span><span style="font-size: 10pt; font-family: Wingdings; mso-ascii-font-family: Verdana; mso-hansi-font-family: Verdana; mso-char-type: symbol; mso-symbol-font-family: Wingdings;"><span style="mso-char-type: symbol; mso-symbol-font-family: Wingdings;"><br />
</span></span></div>
</p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"> <span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana;"><br />
<strong style="mso-bidi-font-weight: normal;">świnka &#8211; oink, oink<br />
wrona – caw, caw / croak, croak<br />
pies &#8211; woof, woof / bow wow / arf, arf<br />
ptaszki &#8211; tweet, tweet<br />
kotek &#8211; meow<br />
krowa – moo, moo<br />
koza &#8211; baah, baah<br />
kura &#8211; cackle / cluck<br />
gąska – honk /gaggle<br />
sowa – hoot / hoo-hoo<br />
osiołek &#8211; hee-haw<br />
indyk &#8211; gobble-gobble<br />
gołąbek &#8211; coo<br />
kaczka &#8211; qwack, qwack</strong></span>
</p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana; mso-bidi-font-family: Tahoma;">owca &#8211; baa-bee<br style="mso-special-character: line-break;" /></span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana; mso-bidi-font-family: Tahoma;">brzęczenie owada – buzzzz</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana; mso-bidi-font-family: Tahoma;">syczenie &#8211; hisss<br />
pisklę – cheep, cheep</span></strong>
</p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana; mso-bidi-font-family: Tahoma;">chrząkanie – grunt, grunt</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana; mso-bidi-font-family: Tahoma;">wycie – howl, howl<br />
kukuryku &#8211; cock-a-doodle-do<br />
sowa – hoot, hoot<br />
rżenie konia – neigh, neigh<br />
mruczenie kota &#8211; purrrr<br />
ryczenie &#8211; roar<br />
warczenie &#8211; snarl<br />
pisk &#8211; squeak<br style="mso-special-character: line-break;" /><br style="mso-special-character: line-break;" /></span></strong><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"></strong>
</p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/wiosna-w-angielskim-zoo.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WIOSENNE e-ZAKUPY</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/wiosenne-e-zakupy.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/wiosenne-e-zakupy.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Mar 2009 16:18:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Venetta]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[e-zakupy]]></category>
		<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[wiosna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=556</guid>
		<description><![CDATA[  Dni coraz dłuższe, słońca coraz więcej. Idzie wiosna. To pewne. Już widać ją na ulicach: kolorowe spódnice dziewczyn śmielej wychylają rąbka spod kurtek, płaszcze coraz cieńsze, a i kozaki powoli ustępują miejsca półbutom. Wiosna to doskonały czas na remanent &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/wiosenne-e-zakupy.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-557  aligncenter" title="e-zakupy" src="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2009/03/e-zakupy.jpg" alt="e-zakupy" width="378" height="252" /></p>
<p> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Dni coraz dłuższe, słońca coraz więcej. Idzie wiosna. To pewne. Już widać ją na ulicach: kolorowe spódnice dziewczyn śmielej wychylają rąbka spod kurtek, płaszcze coraz cieńsze, a i kozaki powoli ustępują miejsca półbutom. Wiosna to doskonały czas na remanent w szafie i… zakupowe szaleństwo. </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Czy też tak macie, że wiosną ogarnia Was szał ciuchowych zakupów? Mnie zawsze opętuje coś takiego, że najchętniej wymieniłabym po zimie całą garderobę. Dość mam grubych swetrów, czap, wełnianych skarpet i okryć ciężkich niczym staropolski żupan. Mam ochotę na kwieciste sukienki i zwiewny płaszczyk. Ciekawe, że mojemu mężowi zmiana aury kompletnie nie robi różnicy… Biorę się więc za szafową selekcję: zimowe kapoty wędrują w pudłach na pawlacz, w zamian witam się ze wszystkim co upchnęłam tam przed zimą. Oczywiście tradycyjnie okazuje się, że<strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"> </strong>Maluchy przez zimę kompletnie powyrastały ze spodni, butów i w ogóle każdej rzeczy, z jakiej były w stanie przez tych kilka miesięcy wyrosnąć. A kto ma dzieci ten wie, że są w stanie wyrosnąć ze wszystkiego <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Co nie jest przykrótkie, jest w totalnym rozpadzie. Mnie natomiast przez zimę jakby przybyło. Bynajmniej nie wzdłuż. Mam teorię, że w pawlaczu panuje jakiś wyjątkowo złośliwy klimat, który kurczy wszystkie moje rzeczy. Tak, tak… zakupy są niezbędne. Ach, gdyby tak jeszcze można było sobie na nie pozwolić nie od czadu do czasu tylko wtedy, kiedy ma się ochotę. Tak, że wchodzę do sklepu, biorę z wieszaka, przymierzam, płacę i wchodzę do następnego sklepu… Pomarzyć dobra rzecz. Póki co staję przed problemem wielkim jak dwie Ameryki. Moje dzieci weszły już w ten etap dorastania, w którym nader konkretnie sprecyzowały się im gusta estetyczne. Jak łatwo się domyślić – diametralnie odchodząc od stylistycznego zamysłu rodziców (czyli płatników). No i zaczęło się: </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">- Mamo, chcę mieć koszulkę z Britney. Kaśki mama kupiła jej taką na e-bayu. Ja też chcę.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">- Mamo, chcę mieć spodnie Camouflage Mission z odczepianymi szelkami. Jakby co, mam adres takiego angielskiego sklepu.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">- Mamo, chcę mieć buty Nike z Ciasteczkowym Potworem. No wiesz, tym z Ulicy Sezamkowej. Na Allegro są tańsze niż w sklepie. To co, mogę zalicytować?</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Mamo to, mamo tamto. Wszystko dokładnie określone. Łącznie z miejscem, w którym za jednym pociągnięciem magicznej, plastikowej karty można tę rzecz mieć. Nie wychodząc z domu. Moje myślenie o zakupach różni się od myślenia o zakupach nowoczesnych dzieciaków: w ulubionej wizji przemierzam piętra galerii handlowej, biegam od sklepu do sklepu taszcząc papierowe torby pełne dóbr, spotykam się ze znajomymi, przysiadamy na kawę, plotkujemy… Zakupy zawsze są okazją do czegoś więcej, niż tylko wydania pieniędzy. Pokolenie moich dzieci najchętniej sprowadza je do aktu wklepania w okienko monitora ciągu cyfr z karty kredytowej. Rodziców, póki nie ma własnej. Cóż, to jeden z wielu znaków naszych czasów. Czy to źle? Wolałabym, żeby nadal chcieli nosić to, co sama im wybiorę. Ale mam też w pamięci stosy nocnych szlafmyc i pstrokatych sweterków kompletnie nie w moim guście, które przez lata kupowała mi mama. Aż kiedyś doszła w końcu do wniosku, że lepiej dać mi pieniądze do ręki i wysłać na zakupy &#8211; tego, co mnie samej się podoba. Tyle, że było to dawno, dawno temu, w erze daleko przedinternetowej. Nie przeczę, lubię czasem kupić to i owo nie ruszając się z fotela. Chociaż do kupowania on-line ubrań i butów jednak nie dam się przekonać. Ale rozumiem też moje dzieci. Bo, co prawda, w e-sklepie nie da się przymierzyć bluzki czy spodni, ale zawsze przy okazji zakupów można jednocześnie poklikać przez komunikator ze znajomymi z całego świata. Wszystkimi naraz <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/wiosenne-e-zakupy.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PRZEDSZKOLE CZYNNE CAŁĄ DOBĘ</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/przedszkole-czynne-cala-dobe.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/przedszkole-czynne-cala-dobe.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Mar 2009 18:10:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Venetta]]></category>
		<category><![CDATA[całodobowe przedszkole]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[przedszkolak]]></category>
		<category><![CDATA[przedszkole]]></category>
		<category><![CDATA[przedszkole całodobowe]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=548</guid>
		<description><![CDATA[  W całodobowym przedszkolu można zostawić dziecko (lub „przechować” &#8211; jak mówią przeciwnicy pomysłu) do wieczora, a nawet do następnego dnia. Oczywiście pod okiem fachowej, przedszkolnej kadry. Pedagodzy biją na alarm, tymczasem pomysł bardzo podoba się rodzicom. Nie wszystkim, oczywiście. &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/przedszkole-czynne-cala-dobe.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2009/03/przedszkole1.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-550" title="przedszkole1" src="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2009/03/przedszkole1.jpg" alt="" width="362" height="260" /></a></p>
<p> </p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: #000000; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-family: Tahoma;"><strong>W całodobowym przedszkolu można zostawić dziecko (lub „przechować” &#8211; jak mówią przeciwnicy pomysłu) do wieczora, a nawet do następnego dnia. Oczywiście pod okiem fachowej, przedszkolnej kadry. Pedagodzy biją na alarm, tymczasem pomysł bardzo podoba się rodzicom. Nie wszystkim, oczywiście.</strong></span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: #000000; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-family: Tahoma;"><strong> </strong></span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">- Zostawiłabyś swojego najmłodszego na noc w takim przedszkolu? – pytam przyjaciółkę. Siedzimy na ploteczkach w mojej kuchni i akurat zeszło na temat owych szczęsnych-nieszczęsnych przedszkoli. Właśnie gruchnęła wiadomość, że otwierają takie w naszym mieście. W Polsce to nowość, działa ich zaledwie kilka. Właściwie są zwyczajnymi przedszkolami. Różnica polega jedynie na tym, że gdy dzienna zmiana idzie do domu &#8211; w przedszkolu pojawia się zmiana nocna. Dzieci jedzą kolację, personel czyta bajki na dobranoc, czuwa nad maluchami, gdy położą się spać. Przedszkole nie jest tanie i nie każdy rodzic znajdzie tu miejsce dla swojego dziecka: liczba miejsc jest ograniczona. To luksus dla bogatych i zmanierowanych rodziców czy konieczność dla tych, którzy np. pracują na nocną zmianę? Zdaje się, że zdania w tej kwestii mamy różne. Ona psycholog, ja nauczyciel.</span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">- Oddać dziecko na noc? Chyba świat oszalał. Niedługo będzie tak, że zaraz po urodzeniu dziecka będzie je można odstawić na wychowanie do instytucji. Przerażające… &#8211; stwierdza moja przyjaciółka i zamyśla się nad kolejnym łykiem kawy. </span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">- Ale co złego jest w tym pomyśle? – pytam. – Przecież jeżeli nie chcesz zostawić dziecka w takim miejscu to nie musisz. Nie ma nakazu. Możesz wynająć opiekunkę, która zaopiekuje się małym w domu, możesz zostawić go z babcią, z sąsiadką, z koleżanką… No i oczywiście zawsze możesz po prostu zmienić swoje życiowe plany i sama zostać z dzieckiem. Albo zabrać je ze sobą – celowo ironizuję, żeby podkręcić dyskusję.</span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">- Gdzie zabrać? Na nocną zmianę na przykład? Albo do teatru? Albo na imprezę? Niech sobie małe popatrzy jak dorośli piją winko, palą papieroski i opowiadają grube dowcipy? No proszę cię… Babcię też nie każdy ma. Moja teściowa na przykład nie bardzo kwapi się do roli super-niani. A mama mieszka w prostej linii trzysta kilometrów od nas. Sąsiadka odpada, koleżanka też.</span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">- No to masz odpowiedź – mówię.</span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">- Że hyc, hyc i podrzucam paczkę na przechowanie do przedszkola?</span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">- No masz jeszcze opcję „opiekunka” – ciągnę wątek.</span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">- Tylko wiesz co, jakbym już miała do wyboru na szybko: panią z ogłoszenia w gazecie, albo przedszkole to&#8230; już chyba jednak wybieram przedszkole. Bo przynajmniej będę mieć pewność, że zostawię dziecko pod opieką fachowców. A z nianiami to wiadomo, że różnie bywa.</span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">- No właśnie. Jeśli sytuacja ma miejsce sporadycznie i dzieciak jest w przedszkolu nie dłużej, niż do wieczora to chyba nic złego. Ale zostawiać dziecko na całą noc? W obcym miejscu? Nie wiem, ale wydaje mi się, że to jednak zły pomysł.</span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">- Słuchaj, małe dziecko czyli takie do siedmiu lat, nie rozumie pojęcia czasu. Nie wytłumaczysz mu, że teraz mamusia musi iść do pracy, ale rano przyjdzie po niego do przedszkola i zabierze go do domku. Wiesz jak malec odczuje pozostawienie na noc w obcym miejscu i z obcymi ludźmi? Że mamusia z tatusiem go porzucili. Tak, tak będzie… &#8211; rzuca moja przyjaciółka i świdruje mnie wzrokiem tak, jakbym to ja za chwilę miała podrzucić w koszyczku moje dziecko na przechowanie.</span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">- Ale mówisz teraz, jak pani psycholog. A przecież czasem po prostu nie ma wyjścia – próbuję wtrącić, ale to chyba na nic.</span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">- Kilka godzin w przedszkolu? Okej. Oczywiście bez nadużywania. Maluch ma kontakt z rówieśnikami, rozwija umiejętności społeczne, uczy się nowych rzeczy. Ale cała noc? To niedopuszczalne. Takie coś zaburza więzi dziecka z rodzicami. Może wywołać problemy emocjonalne. Nawet bardzo głębokie i bardzo trwałe…</span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">- No dobrze, ale jeśli to nie jest chimera tylko po prostu nie masz wyjścia? Bo idziesz do pracy na dwudziestą pierwszą, a wracasz o szóstej rano następnego dnia? A tak się składa, że jesteś samotną matką. I co wtedy? – pytam ostatecznie.</span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">Rozmowę przerwało gwizdanie buchającego parą czajnika. Zalałam kolejną herbatę. Potem kolejną i jeszcze jedną. Tego wieczora jeszcze długo dyskutowałyśmy. Właściwie nie doszłyśmy do jednego, spójnego wniosku. Bo skoro tego typu placówki powstają i cieszą się zainteresowaniem &#8211; znaczy, że taki jest wymóg naszych czasów. Czy jednak otwarte do godziny 22.00 żłobki i całodobowe przedszkola naprawdę są potrzebne? Ich działalność przynosi więcej szkody czy pożytku?</span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"> </p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">Co sądzicie?</span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"> </p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/przedszkole-czynne-cala-dobe.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

