<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog HelenDoron &#187; język angielski dla dzieci</title>
	<atom:link href="http://blog.helendoron.pl/tag/jezyk-angielski-dla-dzieci/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.helendoron.pl</link>
	<description>angielski dla dzieci, nauka dzieci, rozwój dziecka,</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Feb 2012 08:05:13 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>CUCUMBER, ŚWINKA Z GWINEI I WOSK</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/cucumber-swinka-z-gwinei-i-wosk.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/cucumber-swinka-z-gwinei-i-wosk.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Feb 2010 14:45:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Venetta]]></category>
		<category><![CDATA[cucumber]]></category>
		<category><![CDATA[ferie]]></category>
		<category><![CDATA[Guinea Pig]]></category>
		<category><![CDATA[język angielski dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[metoda Helen Doron]]></category>
		<category><![CDATA[świnka morska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=890</guid>
		<description><![CDATA[  Właśnie kończyłam ostatnie zajęcia przed feriami. Maluchy już pakowały swoje torebki i plecaki. Na dziś koniec. − To udanego wypoczynku, miękkich zasp, szybkich sanek i wspaniałego bałwanka – życzyłam dzieciakom. Nagle podeszły do mnie dwie dziewczynki: Maja i Ola, &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/cucumber-swinka-z-gwinei-i-wosk.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2010/02/DSC_2881.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-891" title="dzieci w szkole j angielskiego" src="http://blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2010/02/DSC_2881-859x1024.jpg" alt="" width="266" height="316" /></a></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Właśnie kończyłam ostatnie zajęcia przed feriami. Maluchy już pakowały swoje torebki i plecaki. Na dziś koniec. − To udanego wypoczynku, miękkich zasp, szybkich sanek i wspaniałego bałwanka – życzyłam dzieciakom. Nagle podeszły do mnie dwie dziewczynki: Maja i Ola, rezolutne siedmiolatki z ambicjami…</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>− Proszę pani… − zagaiła Ola. − A dlaczego cucumber nie nazywa się ogórek?</p>
<p>− Nazywa się inaczej, ale oznacza to samo – zaśmiałam się. – Tylko po angielsku. O czym przecież doskonale wiecie.</p>
<p>− Tak, tak − przytaknęła skwapliwie Maja. – Ale nam chodzi o coś innego. Dlaczego to słowo nazywa się cucumber, a nie ogórek?</p>
<p>− Bo to słowo z języka angielskiego, a nie polskiego. Opowiadałam wam kiedyś o tym, że języki tworzą różne rodziny. Mówiłam jak wędrowały i zmieniały się. Czasem języki spotykają się, ale żeby je poznać − musimy się ich nauczyć, poznać panujące w nich reguły. To tak, jakbyście odwiedzały bardzo dalekich znajomych. Wiecie jak to jest, czasem idziecie do kogoś w odwiedziny i bardzo dziwicie się, dlaczego w cudzym domu coś urządzone jest zupełnie inaczej niż u was.</p>
<p>Dziewczynki w zadumie kiwały głowami.</p>
<p>− No tak. Nawet czasem w tym angielskim to mają nawet fajniej niż u nas – oświadczyła Ola. − Ich „bee” jest łatwiejsze od naszej pszczółki − westchnęła.</p>
<p>− A wiecie, że są też śmieszne i dziwne nazwy? Zarówno w języku polskim, jak i angielskim – postanowiłam wyrównać szanse między językami.</p>
<p>− Naprawdę? Jakie? − dziewczynki spojrzały na mnie z ciekawością.</p>
<p>− Ot, choćby Guinea Pig. Czyli nasza świnka morska. Znacie to zwierzątko?</p>
<p>− Jasne! − zawołały dziewczynki.</p>
<p>− Widzicie, „świnka gwinejska” brzmi tak samo zabawnie i niedorzecznie, jak polskie określenie „świnka morska”. To zabawne zwierzątko wcale nie pochodzi z Afryki, gdzie leży Gwinea, ale z Ameryki Południowej. A czy którejś z was kojarzy się z prosiątkiem i morzem? Nie, a jednak nazwa przyjęła się i nikt nie zastanawia się dziś nad jej pochodzeniem.</p>
<p>− Ale chomik też przecież brzmi głupio – zauważyła Maja.</p>
<p>− Nie możesz mówić, że słowo brzmi „głupio”. Po prostu może wydawać ci się dziwne, inne. A nazwa chomik wzięła się stąd, że to miłe zwierzątko robi sobie zapasy jedzenia, czyli chomikuje.</p>
<p>− Ale po co chomikuje? Przecież mieszka z ludźmi, którzy się nim opiekują i nie zabraknie mu jedzenia − upierała się dalej Maja.</p>
<p>− Chomikowanie to bardzo dobra cecha. Ale nieważne, bo przecież teraz rozmawiamy o językach i ich ciekawej różnorodności. A wiecie na przykład, że słowo wosk, które w angielskim brzmi wax, zawędrowało do angielszczyzny od nas?</p>
<p>− Jak to ?! – zakrzyknęły dziewczynki. – To Amerykanie nie mieli wosku?</p>
<p>− Ależ nie. Oczywiście, że mieli. Tylko jego nazwę zapożyczyli z naszej rodziny językowej. Ale to bardzo długa historia, do której jeszcze z całą pewnością kiedyś wrócimy. Westchnęłam i pożałowałam, że wdałam się w tę dyskusję. Ech, jednak tłumaczenie siedmiolatkom reguł świata dorosłych nie jest zajęciem łatwym&#8230; Zwłaszcza, jeśli chodzi o zawiłości języka.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/cucumber-swinka-z-gwinei-i-wosk.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>CIASTO Z COCA-COLĄ CZYLI ODKRYWANIE AMERYKI</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/ciasto-z-coca-cola-czyli-odkrywanie-ameryki.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/ciasto-z-coca-cola-czyli-odkrywanie-ameryki.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 24 Sep 2009 16:10:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Venetta]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka]]></category>
		<category><![CDATA[cola cake]]></category>
		<category><![CDATA[język angielski dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[Wieczór Amerykański]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=758</guid>
		<description><![CDATA[  Uwielbiam szkolne występy. Od początku edukacji moich dzieci – czyli jeszcze od przedszkola – żadnego nie opuściłam. Bo chyba nie ma nic co napawałoby rodzica dumą bardziej, niż obserwowanie własnych dzieciaków w akcji.   W klasie mojej młodszej córki &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/ciasto-z-coca-cola-czyli-odkrywanie-ameryki.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="size-medium wp-image-759 aligncenter" title="cola cake" src="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2009/09/cola-cake-240x300.jpg" alt="cola cake" width="240" height="300" /></p>
<p> </p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Uwielbiam szkolne występy. Od początku edukacji moich dzieci – czyli jeszcze od przedszkola – żadnego nie opuściłam. Bo chyba nie ma nic co napawałoby rodzica dumą bardziej, niż obserwowanie własnych dzieciaków w akcji. </strong></p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
<p style="text-align: justify;">W klasie mojej młodszej córki funkcjonuje bardzo fajna tradycja: we wrześniu i październiku – kiedy jeszcze nie ma zbyt dużo nauki, a głowy bliższe są wakacjom niż ślęczeniu w książkach – organizowane są otwarte wieczorki tematyczne. Na potrzeby prezentacji, szkolna świetlica zamienia się w salę teatralną, albo scenę muzyczną, jarmark czy targową halę. Tegoroczny sezon otwiera cykl, który dzieciaki nazwały „Wieża Babel”. Zadanie polega na tym, że raz w tygodniu – w piątkowy wieczór wybrana grupa przybliżać będzie szkolnej publiczności narodowe, nieznane „smaczki” jednego z krajów. Trudność polega na tym, że prezentacja musi pokazywać coś, czego nie znajdzie się w standardowym przewodniku turystycznym. Pomysł niebanalny, bo oprócz ćwiczenia rozlicznych umiejętności, dzieciaki przy okazji poszerzają wiedzę dotyczącą kulturowych inności. Oczywiście w przygotowania i organizację zawsze – siłą rzeczy, ale też z wielką frajdą &#8211; angażują się rodzice. Pomysł od razu mi się spodobał. Niecierpliwie czekałam zatem na wieści, każdego dnia wypytując małą czy coś już wiadomo: jak ta „Wieża Babel” ma wyglądać? No i w końcu machina organizacyjna ruszyła. Pani nauczycielka podzieliła klasę na grupy, a każdy zespół wylosował jedno państwo. Liczyłam na Norwegię, Rumunię, może Maltę. Mogłaby być też Japonia, albo Meksyk. Niechby choć była jedna z monarchii Beneluxu. Bo to jednak kraje ciekawe, a mimo wszystko wciąż u nas mało znane. „Tyle ciekawych rzeczy będzie można pokazać” – cieszyłam się w myślach. Ale, jak to w życiu, nic z tego: grupa mojej córki wylosowała… Stany Zjednoczone. „O, nie…” – jęknęłam. Bo jak tu odkryć Amerykę, skoro wszystko na jej temat zostało już napisane i po stokroć opowiedziane? Mała jednak wprost piszczała z zachwytu:</p>
<p style="text-align: justify;">- Mamusiu, mamusiu! Ale super! Na pewno wymyślisz coś fajnego!</p>
<p style="text-align: justify;">Co najgorsze, reszta zaangażowanych w sprawę rodziców desygnowała mnie na niepisanego kierownika imprezy:</p>
<p style="text-align: justify;">– Jesteś nauczycielką angielskiego to będzie ci łatwiej – stwierdzili.</p>
<p style="text-align: justify;">Po prostu świetnie, prawda? Nasze mieszkanie zamieniło się w kwaterę główną – siedzibę sztabu organizującego Wieczór Amerykański. Czas płynął i płynął, a w mojej głowie panowała kompletna pustka. Nikt z nas nie był w stanie znaleźć czegokolwiek, co w USA byłoby nie tylko ciekawe, ale też osobliwe i nieznane. Z rosnącym przerażeniem myślałam, że zrealizuje się taka oto posępna wizja: nasza grupa pokaże Myszkę Miki, opowiemy o Nowym Jorku, a gości poczęstujemy hamburgerem z McDonald’sa, pop-cornem i coca-colą…</p>
<p style="text-align: justify;">Na szczęście jednak, zamiast biadolić – Rada Starszych postanowiła w końcu solennie wziąć się w garść, zacząć działać i nie dać konkurencji. Podzieliliśmy się w pary, rozpisaliśmy zadania i terminarz prac. A kiedy przyszła „godzina W” – byliśmy gotowi. Wieczór Amerykański okazał się sukcesem i wielkim „woow!” &#8211; w iście amerykańskim stylu. Pozostałe kraje zzieleniały z zazdrości <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;">Joanna, mama Oli i właścicielka zakładu krawieckiego, zajęła się scenografią. Nie wiem jak to zrobiła, ale razem z mężem zamienili szkolną świetlicę w prawdziwe Stany Zjednoczone: widownia siedziała w Kalifornii, mali aktorzy występowali na scenie nowojorskiego Central Parku, stoły z jedzeniem ustawiono na Alasce… Nie zabrakło Nevady, Oregonu i Kolorado. Maciek z tatą &#8211; prawnikiem zebrali ciekawostki dotyczące zabawnych przepisów, bo przecież Amerykanie mają fisia na punkcie nakazów i zakazów. Wiedzieliście na przykład, że w waszyngtońskim metrze obowiązuje zakaz jedzenia i picia? Prawdziwym gwoździem programu okazał się nietuzinkowy repertuar króla Elvisa i boskiej Marilyn. Czyli Patryka i Ani, dzieciaków Marty i Sławka – aktorów naszych lokalnych teatrów. Furorę zrobili Indianie, niestety nie obyło się bez napadu na dyliżans jadący przez prerię. Oprah Winfrey przeprowadziła wywiad z publicznością, a CNN nadało go live na jednej ze ścian. Byli jazzmani rodem z Nowego Orleanu i Dolly Parton z nieśmiertelnym country. A jeśli chodzi o coca-colę to i owszem – również była tego wieczoru. Ale nie tak zwyczajnie, jak myślicie. Moja dociekliwa córka znalazła na jakiś amerykańskich stronach kulinarnych oryginalny przepis na ciasto czekoladowe z coca-colą. Upiekłam i wiecie co się okazało? Wszyscy zgodnie orzekli, że jest to najlepsze ciasto czekoladowe, jakie kiedykolwiek jedli. Zresztą zróbcie je, bo jest banalnie proste, a sami się przekonacie. Oblizuję właśnie palce i myślę, że jednak Ameryka wcale nie została jeszcze tak do końca odkryta  <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong><em> </em></strong></p>
<p><strong><br />
CZEKOLADOWE CIASTO Z COCA-COLĄ<br />
</strong> </p>
<p><strong><em><span style="text-decoration: underline;">Cake:</span></em></strong></p>
<p><em>2 cups sugar</em></p>
<p><em>2 cups all-purpose flour</em></p>
<p><em>1 1/2 cups small marshmallows</em></p>
<p><em>1/2 cup butter or margarine</em></p>
<p><em>1/2 cup vegetable oil</em></p>
<p><em>3 tablespoons cocoa</em></p>
<p><em>1 cup Coca-Cola</em></p>
<p><em>1 teaspoon baking soda</em></p>
<p><em>1/2 cup buttermilk</em></p>
<p><em>2 eggs</em></p>
<p><em>1 teaspoon vanilla extract</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><strong><em><span style="text-decoration: underline;">Frosting:</span></em></strong></p>
<p><em>1/2 cup butter</em></p>
<p><em>3 tablespoons cocoa</em></p>
<p><em>6 tablespoons Coca-Cola</em></p>
<p><em>1 box (16 ounces) confectioners&#8217; sugar</em></p>
<p><em>1 teaspoon vanilla extract</em></p>
<p><em>1 cup chopped secans</em></p>
<p><em> </em></p>
<p style="text-align: justify;"><em>Preheat oven to 350 degrees. In a bowl, sift sugar and flour. Add marsh- mallows. </em><em>In saucepan, mix butter, oil, cocoa, and Coca-Cola. Bring to a boil and pour over dry ingredients; blend well. Dissolve baking soda in buttermilk just before adding to batter along with eggs and vanilla extract, mixing well. Pour into a well-greased 9-by-13-inch pan and bake 35 to 45 minutes. </em><em>Remove from oven and Frost immediately.</em></p>
<p style="text-align: justify;"><em>To make frosting, combine butter, cocoa and Coca-Cola in a saucepan. Bring to a boil and pour over confectioners&#8217; sugar, blending well. Add vanilla extract and </em><em>pecans. Spread over hot cake. When cool, cut into squares and serve.</em></p>
<p><em> </em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/ciasto-z-coca-cola-czyli-odkrywanie-ameryki.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uwaga na nieuczciwe przedszkola</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/uwaga-na-nieuczciwe-przedszkola.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/uwaga-na-nieuczciwe-przedszkola.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 04 Nov 2008 15:38:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[Helen Doron Early English]]></category>
		<category><![CDATA[język angielski dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[nieuczciwe przedszkola]]></category>
		<category><![CDATA[przedszkola]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=348</guid>
		<description><![CDATA[  Źle pojęte naśladownictwo i plagiaty coraz powszechniej spotykane są w branży zajmującej się edukacją najmłodszych.   Helen Doron ostrzega: niektóre przedszkola i szkoły językowe wprowadzają rodziców w błąd informując, że w programie nauczania wykorzystują metodę opracowaną przez tę międzynarodową &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/uwaga-na-nieuczciwe-przedszkola.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2008/11/kopia-helen-doron_logo.jpg"><img class="size-medium wp-image-349 aligncenter" title="kopia-helen-doron_logo" src="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2008/11/kopia-helen-doron_logo-300x96.jpg" alt="" width="300" height="96" /></a></p>
<p> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify; mso-layout-grid-align: none;"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-family: Verdana;">Źle pojęte naśladownictwo i plagiaty coraz powszechniej spotykane są w branży zajmującej się edukacją najmłodszych. </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify; mso-layout-grid-align: none;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-family: Verdana;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify; mso-layout-grid-align: none;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-family: Verdana;">Helen Doron ostrzega: niektóre przedszkola i szkoły językowe wprowadzają rodziców w błąd informując, że w programie nauczania wykorzystują metodę opracowaną przez tę międzynarodową sieć. Tymczasem nie jest to zgodne z prawem. Dlatego Helen Doron apeluje, by rodzice przed zapisaniem dziecka do przedszkola czy szkoły językowej sprawdzali w internecie listę autoryzowanych placówek. Te, które wykorzystują metodę Helen Doron Early English mają specjalne certyfikaty i dysponują profesjonalnym przygotowaniem merytorycznym, pozwalającym na jej efektywne wykorzystywanie. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify; mso-layout-grid-align: none;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-family: Verdana;">Helen Doron Early English jest prostą, przyjazną i naturalną metodą nauczania języka angielskiego, opartą na przyswajaniu języka poprzez zabawę. Raz w tygodniu dzieci uczestniczą w zajęciach grupowych, codziennie słuchają w domu kaset z anglojęzycznymi piosenkami i wierszykami. System sprawdza się bez względu na język ojczysty dziecka i umożliwia nauczanie już od 3 miesiąca życia do 14 lat. Na świecie funkcjonuje 400 szkół kształcących sposobem opracowanym przez Helen Doron. W Polsce metoda ta znana jest od 1998 roku: w 140 miastach naszego kraju działa 180 szkół, zrzeszających obecnie 24 tysiące uczniów. Wszystkie szkoły autoryzowane i należące do wielkiej rodziny edukacyjnej Helen Doron mogą poszczycić się wieloma osiągnięciami edukacyjnymi, zapewniając podopiecznym najwyższą jakość opieki pedagogicznej. Każda ze szkół zrzeszonych na całym świecie w sieci Helen Doron Early English posługuje się identycznymi procedurami, logotypem i wewnętrznym kodeksem postępowania. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-family: Verdana;">Tymczasem nieuczciwe placówki, które bezprawnie posługują się nazwą i logotypem sieci stosują metodę nauczania nie mającą nic wspólnego z autorską metodą Helen Doron. Jest to działanie nielegalne i pozbawione podstaw. Kształcenie językowe dziecka w takich placówkach nie przyniesie spodziewanych przez rodziców efektów edukacyjnych. </span><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Spis wszystkich autoryzowanych placówek Helen Doron Early English można znaleźć na stronie internetowej: <a href="http://www.helendoron.pl">www.helendoron.pl</a>.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/uwaga-na-nieuczciwe-przedszkola.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

