Tag Archive 'Nauka angielskiego'

Jun 17 2009

JAK PRZEŻYĆ WAKACJE BEZ JĘZYKA ANGIELSKIEGO?

Published by Apple under Kacper

wakacje

 

To proste: wyjechać na wakacje tam, gdzie mówi się po angielsku J Tak, ale wszyscy narzekają na kryzys i trzeba oszczędzać. Czeka mnie rozmowa z moimi dzieciakami na temat organizacji wakacji. Będzie ciężko…

 

Moja ukochana żona wiedziała co się szykuje, skoro na ten czas umówiła się z koleżanką do kina. Pozostawiła to zaszczytne zadanie na moich barkach. Jednak tak źle nie będzie. Umówmy się: atrakcyjność i radość z wakacji nie zależy od kwoty, jaką na nie przeznaczamy. Czasem jest wręcz odwrotnie. Sam pamiętam, jak wybraliśmy się całą gromadkę nad ciepłe egzotyczne morze, korzystając z oferty pełnego serwisu. Po tygodniu, kiedy miałem zająć leżak nad dobrze znanym mi basenem, z jeszcze lepiej zaznajomionym widokiem nieskazitelnie spokojnego akwenu morskiego –  robiło mi się niedobrze. Dzieciaki (nieco młodsze, niż teraz) nudziły się i płakały, że chciałyby poznać inne dzieci, a nie ciągle w tym samym gronie. Trudno było poszerzyć znajomości, skoro co godzinę wzywano nas na karmienie, albo inne tego typu atrakcje. Wyrwanie się z kompleksu hotelowego graniczyło z cudem. Najgorsze czekało mnie jednak po powrocie. Najwspanialsza z żon udała się do łazienki, weszła na wagę… po czym bez słowa, z zimnym wyrazem oczu (tak, to spojrzenie skierowane było na mnie) szarpnęła sportowe buty i dres, po czym do zimy nie wychodziła z siłowni. Za karnet zapłacić musiałem osobiście. Ech, to były naprawdę drogie wakacje. Dlatego zastanówcie się zawczasu: czy gotowi jesteście na takie poświęcenie? J

A z angielskim jest tak, że przyjemność zabawy z językiem nie zależy od krajobrazu za oknem. Dzięki płytom i piosenkom Helen Doron, Wasze dzieciaki w trakcie radosnej zabawy – niejako przy okazji – przyswoją wiedzę, a słońce zaświeci w pokoju czy na domowym ogródku. Tak samo radośnie, jak nad Wyspami Kanaryjskimi J 

 

 

No responses yet

Apr 30 2009

JAK UCZYĆ DZIECI SPECJALNEJ TROSKI JĘZYKÓW OBCYCH?

Published by Apple under aktualności

teacher-2

 

Czy dzieci z problemami społecznymi, emocjonalnymi i wychowawczymi można nauczyć swobodnego władania językiem obcym? Odpowiedź jest prosta: oczywiście, że tak. Sukces w dużej mierze zależy tu od nauczyciela, który musi uwzględnić w procesie nauczania nie tylko odpowiednie metody, ale przede wszystkim specjalne potrzeby dzieci.

 

Nauczanie języka obcego dzieci niepełnosprawnych intelektualnie jest trudne. I nie ulega kwestii, że nie każdy nauczyciel będzie umiał sprostać takiemu wyzwaniu. Przede wszystkim dzieci uczą się wolniej: zapamiętywanie obcojęzycznych słówek zabiera im więcej czasu i wymaga od nich większego nakładu pracy. Grupy nie są tak jednorodne, jak w przypadku klas złożonych wyłącznie z dzieci pełnosprawnych. Stopień trudności zestawów ćwiczeń powinien być dostosowany dla każdego ucznia indywidualnie. Niektóre dzieci cierpią na zaburzenia emocjonalne, które wpływają na ich zdolność uczenia się w danym dniu. Po pierwsze więc, nauczyciel musi taki stan wychwycić, po drugie – jego wymagania w stosunku do dziecka automatycznie muszą być w takim przypadku mniejsze. Uczniów specjalnej troski łatwo jest zniechęcić do nauki i spowodować, że ucierpi ich i tak już zaburzone poczucie własnej wartości. Rolą nauczyciela jest więc stałe lecz na tyle umiejętne podnoszenie wymagań, by nie zniechęcić dziecka do pracy, ale odpowiednio go mobilizować. Doskonałym rozwiązaniem jest nauczanie przez zabawę z nieodzownymi narzędziami w postaci wspólnego śpiewania obcojęzycznych piosenek, nauki wierszyków i wyliczanek, kolorowania rysunków, rozwiązywania krzyżówek, itp. Ważne jest, by za każdym razem nauczyciel miał pomysł na lekcję. Powinien też zwracać uwagę na mocne strony uczniów, pamiętając jednocześnie o tych słabszych. W odróżnieniu od standardowych kursów, nie można wymagać od dzieci niepełnosprawnych intelektualnie, by opanowały wiele elementów jednocześnie. Dzieci przyswoją język obcy, ale… „małymi porcjami”.

Dzieci specjalnej troski mogą, a nawet powinny uczestniczyć w lekcjach języka obcego – tak samo jak pełnosprawni rówieśnicy potrafią się go nauczyć. Praca z takimi dziećmi uczy szacunku do ich wysiłku i rozumienia ich problemów, wyczula na dostrzeganie ich sukcesów, nawet tych najmniejszych. Niemcy z powodzeniem uczą angielskiego nawet dzieci z poważnymi problemami w nauce. Zdaniem Keith Bovair, lingwistki i pedagoga specjalnego, która pełniła funkcję dyrektora w kilku szkołach specjalnych i jest przewodniczącą Narodowego Stowarzyszenia Specjalnych Potrzeb Edukacyjnych (NASEN) – Jedynymi czynnikami „upośledzającymi” takich uczniów są niskie oczekiwania i uprzedzenia ze strony dorosłych. Wiele jest prawdy w tym stwierdzeniu. Jeżeli bowiem pozbawimy niepełnosprawnych możliwości zdobycia wykształcenia – to brak wykształcenia, a nie ich niepełnosprawność stanie się ograniczeniem ich życiowych możliwości.

 

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

 

 

One response so far

Sep 01 2008

„Witaj szkoło” czy „ceść skółko”?

Published by Apple under Kacper

 

Mysiu, ptysiu i pączusiu… Tak to właśnie wygląda, a raczej brzmi. Do dzieci mówimy zdrobniale, bawimy się słowami i zaśmiewamy się radośnie, kiedy nasze maleństwa słodko gaworzą i eksperymentują z nowo poznanymi wyrażeniami. Dziecko rośnie, a wraz z nim „dorasta” język, którym komunikuje się i opisuje świat. A co to ma wspólnego z nauką angielskiego? Otóż ma i to bardzo wiele.

Obserwując swoje dzieciaki zauważyłem jedno: na nic ostrzeżenia czy mocne obietnice dorosłych, dotyczące sposobu zwracania się do dzieci. Oczywiście, każdy jest mądry w teorii i wie: zniekształcając i zdrobniając wyrazy sugerujemy dziecku, że tak właśnie one brzmią. Ale to nie jest prawda. Dopiero dorastając, dziecko dostrzega i zauważa różnice pomiędzy językiem „dziecinnym”, a „dorosłym”.
I teraz dochodzimy do sedna sprawy. Wyobraźmy sobie, jak bardzo sztuczna musi być dla naszych pociech nauka języków obcych. Prosto z podwórka, z domowych pieleszy, ze świata „papusiania”, „spacelku”, „ciukielecków” i „bajecek” trafiają do bardzo poważnej krainy eleganckich zwrotów i poprawnie skonstruowanych zdań. Pal licho z językiem polskim, bo na tym polu jeszcze sobie radzą.

W końcu Pani Nauczycielka nie będzie gaworzyć, ani zdrabniać. Ale jeśli chodzi o języki obce, tu sytuacja może nie wyglądać tak wesoło. Dlatego nie dziwmy się, że pierwszy kontakt z nauką języka angielskiego (ale też każdego innego, nie-rodzimego) w warunkach szkolnych bywa przeżyciem traumatycznym i nie budzi entuzjazmu. Przez długie lata dziecko kojarzy naukę języka z obowiązkiem i trudem: czymś przymusowym, co niezbędne jest do funkcjonowania w życiu (bo sami tak często naukę języka dzieciom tłumaczymy, bądźmy szczerzy…)

Czy jest na to rada? Jest. Wszak piszemy i mówimy bardzo wiele o wychowywaniu dzieci dwujęzycznych. I wcale nie trzeba mieć wokół siebie prawdziwej multikulturowej rodziny (choć pewnie byłoby to naprawdę przyjemne i ciekawe). Wystarczy potraktować język angielski tak, jak polski. Zaoferować dziecku jego „dziecinną wersję”: język zrozumiały, prosty i jednocześnie zabawny. Żeby niósł w sobie radość i wiedzę o takim świecie, w jakim nasz maluch chce przebywać: pełnym postaci z bajek, wspólnych gier, piosenek i wyliczanek. Ale bez infantylizacji i językowych udziwnień. Gwarantuję, dziecko nigdy nie będzie już traktować nauki angielskiego jako obowiązku. Warto o tym pomyśleć dziś, 1 września. To taki dzień, w którym myślimy o szkole, edukacji, o własnych szkolnych przeżyciach. I oczywiście robimy plany wobec naszych dzieci. A każdy rodzic chce, aby jego dziecko było najmądrzejsze i najlepiej wykształcone (taki to już jest nasz rodzicielski przywilej). Dlatego zanim nadejdzie jeden z tych wieczorów, kiedy zaglądając z troską do pokoju syna czy córki zobaczymy swoje dziecko ze zbolałą miną, obłożone słownikami, wkuwające na pamięć słówka do porannej kartkówki z angielskiego (pamiętacie to kochani rodzice?) – dajmy szansę dziecku, aby uczyło się w sposób, który je interesuje: na wesoło i z radosną ekspresją. Traktując angielski jako stały element dzieciństwa, część zabaw i codziennych doświadczeń, będziemy spać spokojnie. A zaglądanie do pokoju i donoszenie kanapek zostawmy na kartkówki z fizyki ;) I pocieszmy się, że przynajmniej tę jedną lekcję odrobiliśmy dobrze.

A wszystkim, którzy zaczynają dziś rok szkolny – powodzenia, wytrwałości i samych sukcesów :)

 

One response so far

« Prev