<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog HelenDoron &#187; pierwszy dzień wiosny</title>
	<atom:link href="http://blog.helendoron.pl/tag/pierwszy-dzien-wiosny/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.helendoron.pl</link>
	<description>angielski dla dzieci, nauka dzieci, rozwój dziecka,</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Feb 2012 08:05:13 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>KTO URATUJE MARZANNĘ?</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/kto-uratuje-marzanne.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/kto-uratuje-marzanne.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Mar 2010 11:47:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Venetta]]></category>
		<category><![CDATA[Marzanna]]></category>
		<category><![CDATA[obrzędy]]></category>
		<category><![CDATA[pierwszy dzień wiosny]]></category>
		<category><![CDATA[topienie Marzanny]]></category>
		<category><![CDATA[tradycja]]></category>
		<category><![CDATA[zwyczaj]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=939</guid>
		<description><![CDATA[  Marzanna jest w beznadziejnej sytuacji. Jej los jest przesądzony: musi zginąć… Tak nakazuje tradycja i koniec. „Topienie Marzanny” – symbolu zimy – jeśli się nad tym zastanowić, jest obrządkiem raczej okrutnym. Dziecięcy orszak wiedzie nad rzekę słomianą kukłę przypominającą &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/kto-uratuje-marzanne.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><strong><a href="http://blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2010/03/marzanna.gif"><img class="aligncenter size-full wp-image-940" title="marzanna" src="http://blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2010/03/marzanna.gif" alt="" width="320" height="224" /></a></strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Marzanna jest w beznadziejnej sytuacji. Jej los jest przesądzony: musi zginąć… Tak nakazuje tradycja i koniec. „Topienie Marzanny” – symbolu zimy – jeśli się nad tym zastanowić, jest obrządkiem raczej okrutnym. Dziecięcy orszak wiedzie nad rzekę słomianą kukłę przypominającą kobietę. Tam najpierw się ją podpala, a potem wrzuca w lodowatą toń. Towarzyszą temu radosne śpiewy i gaik-maik witający wiosnę. </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Kto nie topił Marzanny? Sama pamiętam z czasów kiedy byłam małą dziewczynką, jak 21 marca gromadnie szło się przez całe miasto w kolorowym pochodzie i nad rzeką ukatrupiało złą zimę. A delikwent, który miał to szczęście i trzymał kukłę – mógł czuć się lepszy od innych. Mógł, bo i cała reszta szczerze zazdrościła wybrańcowi Pani Nauczycielki. Oczywiście „topienie Marzanny” bawi jedynie najmłodszych – takich w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Starsi z utęsknieniem czekają na pierwszy dzień wiosny raczej ze względu na inną tradycję: Dzień Wagarowicza. Niemniej jednak, jak świat światem, młodsze dzieciaki piszczą z radości na okoliczność zgładzenia Marzanny. I jakoś nigdy nie przyszło mi nawet do głowy, że właściwie to ten zwyczaj – choć stary jak cała słowiańszczyzna – jest straszny i scenariusz ma jak z horroru. Moja młodsza córka, która na Marzannie „zjadła zęby” i właściwie mogłaby być w tej kwestii ekspertem, zaserwowała nam jeszcze jedną ciekawostkę, o której nie mieliśmy pojęcia. Otóż, zgodnie z przesądem, pływającej Marzanny nie można dotknąć, bo… po takim dotyku uschnie ręka. I w ogóle, jak już się wrzuci tę nieszczęsną zimę do wody, trzeba jak najszybciej odejść – nie odwracając się, bo Marzanna może rzucić zły czar i potem można się na przykład rozchorować. Że o innych strasznościach nie wspomnę.</p>
<p>            – Skąd to wiesz? – zapytałam.</p>
<p>           – Pani nam opowiadała i potem dziewczyny mówiły, że to prawda. Bo jedna taka Ania z osiedla, jak w zeszłym roku dotknęła Marzanny to potem była w szpitalu i rodzice musieli wydać dużo pieniędzy na leczenie.</p>
<p>Mała opowiadała z takim przejęciem, że aż dostała wypieków. Ja właściwie też, ale raczej z niedowierzania. Oczywiście potęga dziecięcej wyobraźni jest wielka i jakiekolwiek próby racjonalnego wytłumaczenia słowa „tradycja” w takiej sytuacji należy sobie darować: mądrala nie dała się przekonać i została przy swoim. W końcu „Pani” jest większym autorytetem, niż mama czy tato – i to też z pokorą trzeba zaakceptować.</p>
<p>Starsze dzieci są już bardziej racjonalne i głębiej osadzone we współczesnej rzeczywistości:</p>
<p>            – A ja uważam, że Marzannę trzeba w końcu uratować. I nawet można by było jakąś fajną pikietę w jej obronie zrobić – stwierdził nastoletni syn.</p>
<p>            – Spoko pomysł. To nawet mogłoby nieźle chwycić – wtórowała mu starsza siostra.</p>
<p>Włos zjeżył mi się na głowie, bo oto wyobraziłam sobie, jak młodszej córce od dotknięcia Marzanny usycha ręka, a starsze dzieci trafiają do aresztu za zorganizowanie nielegalnej manifestacji… Postanowiłam, że w tym roku, w swojej szkole ani słowem nie wspomnę o staropolskich tradycjach związanych z pierwszym dniem wiosny. Szukałam w Internecie czy w innych krajach też czaruje się wiosnę w klimacie gore. Nic nie znalazłam. Może po prostu obcokrajowcy przechodzą nad faktem jej nadejścia do porządku dziennego: ot, przyszła i jest. A zima odeszła i nie ma na to rady <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/kto-uratuje-marzanne.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

