Tag Archive 'święto zakochanych'

Feb 14 2010

WYŻSZOŚĆ PATRYKA NAD WALENTYM

Published by Apple under Kacper

 

Po Walentynkach dosłownie wszędzie można natknąć się na przesłodzone serca, ochy i achy, wyznania i zapewnienia o wiecznej miłości. Obserwując przygotowania do Walentynek mam wrażenie, że oglądam specyficzne zawody w łapaniu obiektu westchnień. Oczywiście sprawy mają się inaczej: jakoby wszystko jest umowne i nikt nie traktuje poważnie dnia zakochanych. Taaak, ciekawe. A co powiedziałaby Wasza ukochana czy ukochany, jeśli zapomnielibyście o dniu św. Walentego?

 

Patrzę na Walentynki z innej perspektywy: oto kolejna tradycja kultury anglosaskiej, która w perfekcyjny sposób zdobyła nasz „mały świat”. Nic dziwnego, przecież wszyscy potrzebujemy miłości i jest to bezkonkurencyjna wartość. Walentynki od początku skazane były na sukces. A jak na tym skorzystał rynek! Wszyscy powinni być zadowoleni. No, może nie do końca. Z całą pewnością nie zazdroszczę w tym dniu ludziom, którzy akurat nie mają kogo obdarować walentynką, a ich skrzynka pocztowa świeci pustką. 14 lutego warto pamiętać o bliskich. Zwłaszcza tych z deficytem miłości.

Na pytanie czy lubię Walentynki odpowiadam, że tak. Zwłaszcza, kiedy sprząta się już wszystkie te miłosne ozdoby ;) Na szczęście dzieje się to bardzo szybko i już następnego dnia czerwone serduszka masowo znikają. Koleżanki z pracy twierdzą, że jestem złośliwy, do tego nie znam się na humorze i współczesnym świętowaniu. A to nieprawda. Dla odmiany, bardzo lubię inne zagraniczne święto, które obchodzi się miesiąc po Walentynkach i coraz częściej celebruje także w Polsce: dzień świętego Patryka. To wyjątkowy zwyczaj i narodowe święto Irlandczyków: taki przedsionek i przedsmak wiosny. W tym dniu cała Irlandia ma wolne. Ludzie bawią się na festynach, w których dominuje kolor zielony − symbolizujący koniczynę, przypisywaną tradycyjnie św. Patrykowi. W miastach organizowane są pochody i niezliczone imprezy. Na stołach pysznią się specjały irlandzkiej kuchni, a toasty wznosi się rodzimymi, wybornymi trunkami.

Świętego Patryka czci się jako tego, który przyniósł chrześcijaństwo Irlandii. Zielona koniczyna − symbol kraju i święta − odnosi się do legendy głoszącej, że na przykładzie listków tej właśnie rośliny Patryk tłumaczył istnienie Trójcy Świętej. Obecnie dzień św. Patryka to wspaniała okazja, by zapoznać się z kulturą celtycką i nieco innym językiem angielskim. Przekonajcie się sami. Już 17 marca.

.

No responses yet

Feb 12 2009

BE MY VALENTINE

Published by Apple under Kacper

 

Nie jestem przekonany do tego święta. Podobnie, jak do wszystkich okazji nakazujących w jeden określony dzień celebrować radość, miłość i uwielbienie. Bo przecież powinniśmy tak na okrągło, przez cały rok… Prawda?

 

Za oknem zimowy poranek. Czternasty lutego. Tym razem byłem pierwszy i z zaskoczenia pobudziłem dzieciaki. „A co tam, skoro już wstałem przed nimi to spłatam maluchom figla” – pomyślałem. I tak niech się cieszą: nie skakałem im po łóżkach wołając: - Nie chcę dzisiaj płatków z mlekiem! :-) Kiedy więc nasze stadko szykowało się już do śniadania, włączyłem radio, żeby ciepłe rytmy ogrzały nam zimowy poranek (spadł śnieg i czekało mnie odśnieżanie podjazdu). Pierwszy „walentynkowy atak” pojawił się od razu: - Nie zapomnij o Walentynkach, bądź z nami… – aksamitny głos sączył z głośnika miłosny przekaz. Dzieciaki zamilkły. Po chwili młodsza córka z przekąsem oznajmiła:

- Walentynki-bździnki! I te wszystkie serduszka… Zaraz będą chodzić po szkole i pokazywać, która dostała lepsze…

Zapadła cisza. Chłopaki bez słowa pilnie zaczęli sprawdzać zawartość swoich miseczek. Żona – jeszcze w krainie snów – najwyraźniej nie mogła poradzić sobie z topografią własnej kuchni i z doskonałym skupieniem szukała paczki z cukrem trzcinowym. Ktoś musiał coś powiedzieć. Odchrząknąłem i zwracając się do młodszej córki, rzekłem:

- Kochanie, Walentynki to amerykańskie święto. W dodatku pojawiło się w naszym kraju przed waszymi narodzinami. I wcale nie musimy poddawać się jego dominacji. A święty Walenty to w zasadzie patron ludzi chorych na padaczkę i podagrę cha, cha, cha. Co w tym romantycznego? Zresztą na zajęciach z angielskiego pewnie wasza pani poopowiada wam to i owo. Narysujecie ładne serduszka i będzie po sprawie. A jutro nikt już nie będzie pamiętał o jakimś święcie zakochanych…

Cisza trwała zaledwie nanosekundę. Mała ryknęła płaczem, a chłopcy przekrzykiwali się nawzajem:

- Bo ona nie dostała w ubiegłym roku walentynki i wszyscy się z niej śmiali!

- Wy też nie dostaliście! – odparła urażona piękność.

- A nieprawda! – krzyknął najstarszy z triumfem – Dostałem od Weroniki z IV b. Ale jej nie kocham – spochmurniał.

Normalnie nie zdawałem sobie sprawy, jak dalece zaangażowane jest życie uczuciowe moich dzieci. Jakby tego było mało, zaatakowała mnie żona:

- Jak możesz im mówić, że miłość nie jest ważna?

I bęc. W lekko zawiesistej atmosferze rozeszliśmy się do swoich obowiązków.

Wieczorem zastałem żonę nad książką. Nadal nie przejawiała chęci do rozmowy. Westchnąłem ciężko. Coś trzeba było zaradzić…

Walentynki polskie czy amerykańskie – jak widać miłość nie przywiązuje wagi do narodowości. Trzeba działać. Wyciąłem z czerwonego kartonu serduszko. Dla młodszej córki. Napisałem na nim, że dla nas zawsze będzie jedyną i najwspanialszą Walentynką. Dla chłopaków przygotowałem specjalny list. W języku świętego Walentego ;-) Niech zafrapują się zanim powiedzą komuś, że nie kochają:

 

Love, love, love, love, love, love, love, love, love.

There’s nothing you can do that can’t be done.

Nothing you can sing that can’t be sung.

Nothing you can say but you can learn how to play the game

It’s easy.

All you need is love, all you need is love…

 

Jak taką walentynkę podarują dziewczynie – mogą być spokojni. Nastrojony miłością i przekonany, że to jednak najważniejsze święto w roku, pobiegłem do najlepszej z żon. Z walentynkowym pudełkiem czekoladek. Oczywiście w kształcie serduszka. Podziałało. Kiedy już udobruchana moją metamorfozą zajadała trzecią pralinę (przed snem, przed snem! ;-) , zapytałem:

- A gdybym tak każdego dnia przynosił ci walentynkę i mówił: „kocham cię” czy chcesz być moją żoną… To co byś zrobiła?

- W końcu walnęłabym cię ścierką – odparła najzwyczajniej w świecie.

Taaak… Najlepsze w takich „świętach” jest to, że trwają tylko jeden dzień ;-)

 

Wesołych Walentynek, Kochani!

 

One response so far