<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog HelenDoron &#187; wychowanie dzieci</title>
	<atom:link href="http://blog.helendoron.pl/tag/wychowanie-dzieci/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.helendoron.pl</link>
	<description>angielski dla dzieci, nauka dzieci, rozwój dziecka,</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Feb 2012 08:05:13 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>DYSLEKSJA CZY ZWYKŁE LENISTWO?</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/dysleksja-czy-zwykle-lenistwo.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/dysleksja-czy-zwykle-lenistwo.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 25 Mar 2010 10:31:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[dysgrafia]]></category>
		<category><![CDATA[dysleksja]]></category>
		<category><![CDATA[dysortografia]]></category>
		<category><![CDATA[logopeda]]></category>
		<category><![CDATA[problemy wychowawcze]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie dzieci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=952</guid>
		<description><![CDATA[  Dysleksja nie jest wadą ani chorobą. Jest to zaburzenie występujące u dzieci (ale też u dorosłych), które nie mogą opanować umiejętności językowych: czytania, pisania i ortografii. Nie są one rezultatem ogólnego opóźnienia rozwoju czy osłabienia wrażliwości zmysłowej: wynikają ze &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/dysleksja-czy-zwykle-lenistwo.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2010/03/Helen-Doron_ww3.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-953" title="Helen Doron_ww3" src="http://blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2010/03/Helen-Doron_ww3-1024x766.jpg" alt="" width="310" height="232" /></a></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Dysleksja nie jest wadą ani chorobą. Jest to zaburzenie występujące u dzieci (ale też u dorosłych), które nie mogą opanować umiejętności językowych: czytania, pisania i ortografii. Nie są one rezultatem ogólnego opóźnienia rozwoju czy osłabienia wrażliwości zmysłowej: wynikają ze zmian w ośrodkowym układzie nerwowym. Dyslektycy mogą być jednak bardzo zdolni. Znani dyslektycy to: H. Ch. Andersen, Jan Matejko czy Jacek Kuroń.  </strong></p>
<p>Jeżeli dziecko zaczyna późno chodzić, około trzeciego roku życia zaczyna mówić, w wieku przedszkolnym ma trudności w opanowaniu jazdy na rowerze (obniżona sprawność ruchowa), nie umie trzymać w ręce łyżeczki i widelca (obniżona sprawność manualna), posiada częste wady wymowy, nie może zapamiętać stron: lewa &#8211; prawa oraz myli litery z-s, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że w przyszłości będzie dyslektykiem. Ponadto przyszły dyslektyk nie narysuje kółka w wieku 3 lat, jako czterolatek nie narysuje kwadratu i krzyża , a w wieku 5 lat nie narysuje trójkąta równoramiennego.  </p>
<p>Aby z całą pewnością stwierdzić czy dziecko jest dyslektykiem, czy też zwyczajnym leniem, należy poddać je badaniom psychologiczno-pedagogicznym i obserwować postępy w nauce.    </p>
<p>Na dysleksję wskazywać mogą:</p>
<p>- trudności w odróżnianiu prawej i lewej strony ciała,</p>
<p>- problemy z określaniem kierunku w przestrzeni,</p>
<p>- kłopoty z zawiązaniem sznurowadła, zapięciem guzików, utrzymaniem nożyczek,</p>
<p>- trudności w utrzymywaniu rytmu, np. w trakcie klaskania,</p>
<p>- trudności w wykonywaniu więcej niż jednego polecenia naraz,</p>
<p>- niezgrabność, niezdarność np. w skakaniu, łapaniu piłki,</p>
<p>- problemy w zadaniach wymagających utrzymania równowagi, np. bocian, stanie na jednej nodze,</p>
<p>- brak umiejętności ułożenia według wzoru układanki,</p>
<p>- roztargnienie, refleks znacznie wolniejszy niż u rówieśników,</p>
<p>- opuszczanie lub mylenie wyrazów,</p>
<p>- zlewanie się liter w wyrazie,</p>
<p>- trudności  w przepisywaniu z tablicy,</p>
<p>- trudności w zapamiętywaniu dat, adresów, numerów telefonu itp.,</p>
<p>- problemy ze zrozumieniem pojęć: wczoraj, dziś, jutro,</p>
<p>- trudności w wykonywaniu prostych obliczeń,</p>
<p>- mylenie kierunków: prawy- lewy, góra – dół,</p>
<p>- niestaranne lub błędnie formowane litery, brak odróżnienia liter o podobnych kształtach ( m-n, l-t-ł),</p>
<p>- odwrócenia lustrzane liter lub całych słów,</p>
<p>- przestawianie głosek w wyrazach,</p>
<p>- kłopoty z zapamiętywaniem wierszyków i piosenek,</p>
<p>- problemy z nazywaniem po kolei dni tygodnia, pory roku, nazwy miesięcy,</p>
<p>- kłopoty z odróżnianiem głosek o podobnym brzmieniu (g-k, z-s, w-f),</p>
<p>- brak umiejętności płynnego czytania,</p>
<p>- unikanie czytania,</p>
<p>- trudności z utrzymaniem długopisu,</p>
<p>- zaburzone pisanie, trudne do odczytania i zrozumienia – opuszczanie liter<br />
i sylab lub ich dodawanie, słabe użycie składni,</p>
<p>- kłopoty z odtwarzaniem figur geometrycznych,</p>
<p>- błędna wymowa, kłopoty z zapamiętaniem wypowiedzianego wyrazu,</p>
<p>- trudności w odpowiedzi na pytania do czytanego tekstu,</p>
<p>- niezdolność do zapamiętania wyrazów i zwrotów dyktowanych, </p>
<p>- trudności z koncentracją uwagi, łatwość rozpraszania się.</p>
<p>Oczywiście to od rodziców zależy jak szybko wykryta zostanie dysleksja u ich dziecka. Nie należy traktować dziecka jak chorego, kalekiego, niezdolnego, złego czy leniwego. Nie wolno karać i wyśmiewać. Nie łudzić się również, że „samo z tego wyrośnie”… Dziecko pozbawione specjalistycznej opieki nie poradzi sobie z dysleksją. Gdzie zatem szukać pomocy? U logopedy, nauczyciela, u pedagoga czy psychologa szkolnego, w poradniach psychologiczno–pedagogicznych, a także w Zarządzie Głównym i oddziałach Polskiego Towarzystwa Dysleksji.  Dzieci uczęszczające na zajęcia do centrów Helen Doron również objęte są opieką pedagogiczną i psychologiczną − tu także mogą Państwo uzyskać specjalistyczną pomoc.</p>
<p>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/dysleksja-czy-zwykle-lenistwo.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WASH &amp; GO: WASH NA WŁOSACH, WŁOSY GO…</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/wash-go-wash-na-wlosach-wlosy-go%e2%80%a6.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/wash-go-wash-na-wlosach-wlosy-go%e2%80%a6.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 03 Mar 2010 18:42:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Venetta]]></category>
		<category><![CDATA[angielski]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[reklama]]></category>
		<category><![CDATA[spoty]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie dzieci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=923</guid>
		<description><![CDATA[  O nowych produktach i ich fantastycznych zaletach dowiadujemy się niemal w każdej chwili, której nie przeznaczamy na sen. Reklama wciska się do naszych oczu, uszu, nosów i ust. Atakuje przez radio, telewizję, Internet, na ulicy i w supermarkecie… Wyrzucana &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/wash-go-wash-na-wlosach-wlosy-go%e2%80%a6.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2010/03/dziecko-przed-telewizorem.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-924" title="dziecko przed telewizorem" src="http://blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2010/03/dziecko-przed-telewizorem.jpg" alt="" width="329" height="220" /></a></p>
<p> </p>
<p><strong>O nowych produktach i ich fantastycznych zaletach dowiadujemy się niemal w każdej chwili, której nie przeznaczamy na sen. Reklama wciska się do naszych oczu, uszu, nosów i ust. Atakuje przez radio, telewizję, Internet, na ulicy i w supermarkecie… Wyrzucana do śmieci − powraca pocztową skrzynką, wsuwa się za wycieraczkę samochodu, wskakuje przez okno… No trudno. W takich czasach żyjemy i nikt na nachalność reklamy nic już nie poradzi. Ale żeby w szkole zamiast wierszyków recytować reklamowe slogany? No tego już za wiele…</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Swego czasu zapłaciłam pokaźną sumę za piękną Barbie. Wcześniej był jeszcze różowy konik Little Pony z uroczym domkiem Ponyville. Do tego doszedł maleńki kucyk Pinkie Pie mieszkający w Pałacu Snów, Rainbow Dash i Toola Roola… W tym samy czasie starsza córka została fanką Hello Kitty i postanowiła zebrać całą kolekcję: od cukierkowej pomadki, poprzez akcesoria do włosów, plecak, telefon komórkowy, na garderobie kończąc. Syn, zobaczywszy reklamę konsoli gier Nintendo, odnalazł nowy cel życia… Córki są bardziej grymaśne, zatem szybko okazało się, że reklamowane produkty nie spełniają ich oczekiwań. W telewizji Barbie tańczyła, śpiewała, nie filcowały jej się włosy, a perłowe zęby błyszczały w uśmiechu. Ta wyjęta z pudełka nie robiła już takiego wrażenia. Podobnego rozczarowania dostarczyła farma kucyków i kocie akcesoria made in China. „No cóż…” − pomyślałam. „Oto uczycie się dzieciaki prawdziwego życia, które nijak nie przypomina tego kolorowego świata reklam”. Spoty posługują się półprawdami, które mają działać na naszą wyobraźnię. Oczywiście najłatwiej „złapać” dzieci, bo one we wszystko uwierzą. Ale, zdarza się − na co przykład mam we własnym domu − że na reklamę dają się naciągnąć nawet i całkiem poważni panowie. Tacy jak mój mąż, którzy to uważają się za ekspertów w każdej kwestii. Bo skoro „większość rodzin amerykańskich używa…” to cacko musi być doskonałe. A przecież w Polce chcemy żyć jak w Ameryce, prawda? Jeżeli więc zdecydujesz się na kupno, przynajmniej pod tym jednym względem Twoja rodzina stanie się podoba do amerykańskiej.</p>
<p>Reklamy proponują nam rozwiązanie codziennych problemów za pomocą produktów ułatwiających życie. Rozbudzają nie tylko zmysły, ale przede wszystkim potrzeby. Nowe produkty obiecują lepsze życie, większy komfort i świetną zabawę. Uwodzą i prowokują. Pal licho, że dorosłych. Gorzej, że na reklamowy lep łapią się nasze dzieci. Zastanawiałam się, jak rozwiązać ten problem. Przecież nie da się wyeliminować całego tego reklamowego kitu. Reklama jest wszędzie. Nawet w szkole. Cieszę się, że moje dzieci uczą się angielskiego. A tu akurat reklama często przychodzi w sukurs, bo właśnie dzięki reklamie dzieciaki poznały całe mnóstwo idiomów i anglojęzycznych zwrotów. Do znudzenia powtarzały, że „Coca-Cola is the music”, a „Mentos the Freshmaker”. Ale kiedy któregoś razu po powrocie z przedszkola, mała pochwaliła się, że nauczyła się dziś nowej piosenki po angielsku, po czym wyśpiewała 30-sekundowy spot reklamujący cukierki – zagotowałam się. A, jakby tego było mało, syn poprosił mnie o pomoc w tłumaczeniu na angielski krótkiego tekstu, który pani zadała na lekcji jako pracę domową. Tekst szedł tak:</p>
<p><em>„Idealnie wyprasowane rzeczy. Bez cienia plamki, bo woda nie skapuje spod stopy żelazka i nie brudzi tkaniny. Dodatkowe, wzmocnione uderzenie pary powoduje, że znikają bez śladu nawet najtrwalsze zagniecenia. Idealnie szybkie i wygodne prasowanie – byś miała więcej czasu dla siebie…”.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p>„Chyba starzeję się, kurczę…” − pomyślałam i poczułam, że nie jestem ani „fresh”, ani „cool”, ani nawet „tego warta”. Ale na pewno bardzo, bardzo chciałabym mieć takie żelazko <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><em> </em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/wash-go-wash-na-wlosach-wlosy-go%e2%80%a6.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KWESTIA KROWY CZYLI&#8230; BRZYDKIE SŁOWA PO ANGIELSKU</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/kwestia-krowy-czyli-brzydkie-slowa-po-angielsku.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/kwestia-krowy-czyli-brzydkie-slowa-po-angielsku.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Feb 2009 18:08:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kacper]]></category>
		<category><![CDATA[angielski dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[brzydkie słowa]]></category>
		<category><![CDATA[brzydkie słowa po angielsku]]></category>
		<category><![CDATA[pedagogika]]></category>
		<category><![CDATA[wulgaryzmy]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie dzieci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=511</guid>
		<description><![CDATA[  W końcu pojawią się tego typu pytania: - Taaaato, jak po angielsku jest głupi? Ba… dobrze, jeśli tylko takie. Ale uprzedzam Was, będzie gorzej. Brzydkie wyrazy, bo o nich mowa, prędzej czy później wzbudzą zainteresowanie dzieciaków. Nawet, jeśli w &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/kwestia-krowy-czyli-brzydkie-slowa-po-angielsku.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2009/02/dsc_2853.jpg"><img class="size-medium wp-image-512 aligncenter" title="dsc_2853" src="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2009/02/dsc_2853-300x224.jpg" alt="" width="300" height="224" /></a></p>
<p> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">W końcu pojawią się tego typu pytania: <em style="mso-bidi-font-style: normal;">- Taaaato, jak po angielsku jest głupi?</em> Ba… dobrze, jeśli tylko takie. Ale uprzedzam Was, będzie gorzej. Brzydkie wyrazy, bo o nich mowa, prędzej czy później wzbudzą zainteresowanie dzieciaków. Nawet, jeśli w domu zadbamy o czystość języka i zapanujemy nad nim w sytuacjach kryzysowych &#8211; wypuszczając latorośle w świat, nie uchroni ich nasz ciepły i szczelny klosz. Nie dość, że brzydkie wyrażenia i zachowania zaatakują małolatów od strony dorosłych to &#8211; co tu dużo mówić &#8211; niektóre ganiające po podwórkach dzieciaki potrafią wykazać się werbalną wrażliwością godną niejednego, przysłowiowego szewca. Jeszcze innym, przebogatym kanałem przekazu wulgaryzmów, są oczywiście media (i nie chodzi tu jedynie o „dorosłe” filmy, bo niecenzuralne wyrażenia pojawiają się już nawet w kreskówkach). Każdy rozsądny rodzic wie: uważaj czym ekscytuje się twoje dziecko. Sprawdź co czyta, ogląda, z kim się zadaje. Tere fere.<span style="mso-spacerun: yes;">  </span>Pokażcie mi takich rodziców, którzy z ręką na sercu wypełniają wszystkie teoretyczne zalecenia doskonałej troski i rodzicielskiego nadzoru… </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Ale to już temat na całkiem inny wpis. Dziś zajmę się sprawą „brzydkich słów po angielsku”. Szybko zauważyłem, że poziom znajomości języka u moich starszych uczniów wykracza daleko poza zakres materiału objętego kursem. Dzieciaki chwaliły się między sobą anglojęzycznymi słowami „wyłapanymi” z telewizora. Znaczenie niektórych bardzo dobrze rozumiały, ale co do innych &#8211; miałem wątpliwości. Postanowiłem zatem wkroczyć do akcji. Tłumaczyłem mojej wesołej gromadce po co językowi tego typu słownictwo, bacznie zwracając przy tym uwagę, na jakie konkretne sytuacje i filmy powoływały się dzieciaki. Okazało się to niezwykle cennym źródłem wiedzy pedagogicznej. Kiedy moje dzieciaki przekrzykiwały się przytaczając przykłady, nagle jeden z chłopców – Marcin &#8211; odepchnął wyrywającą się do wypowiedzi dziewczynkę i fuknął w jej kierunku: <em style="mso-bidi-font-style: normal;">- Stupid cow!</em> Zamarłem. Mała momentalnie zalała się łzami. Reszta grupy zaczęła się śmiać. Uspokoiłem dzieciaki i zwracając się do Marcina, zapytałem: <em style="mso-bidi-font-style: normal;">- Skąd znasz takie określenie? Wiesz, co dokładnie znaczy?</em> Oczywiście, wywołany do odpowiedzi zrobił się czerwony, po czym przecząco pokiwał głową i odparł, że często zwracają się tak do siebie bohaterowie popularnej, amerykańskiej kreskówki. &#8211; <em style="mso-bidi-font-style: normal;">Aha…</em> – pomyślałem – <em style="mso-bidi-font-style: normal;">Tu leży pies pogrzebany&#8230;</em> Tym razem spytałem pochlipującą jeszcze małą czy rozumie znaczenie słów Marcina i, czy to właśnie z tego powodu zaniosła się płaczem. Odpowiedziała, że zna słowo „cow”. Kontynuowałem śledztwo: teraz czas na grupę. -<span style="mso-spacerun: yes;">  </span><em style="mso-bidi-font-style: normal;">Czy ktoś wie, co oznacza cały zwrot?</em> Jedni kiwali przecząco głową, inni potakiwali. Żadne z dzieci nie chciało jednak głośno wypowiedzieć „nieładnych wyrazów”. Postanowiłem rozwiązać sytuację i zakończyć kwestię. <em style="mso-bidi-font-style: normal;">- Marcin użył brzydkiego wyrażenia. Pierwszym słowem nazwał koleżankę głupią. Drugim &#8211; wmieszał w całą aferę miłe i dobre zwierzątko czyli krowę. Łącząc się jednak w parę, słowa stworzyły zwrot bardzo obraźliwy. Nikt nie chciałaby, żeby zwracano się do niego w taki sposób&#8230;</em></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Ostatecznie Marcin przeprosił koleżankę i było po sprawie. Mimo, że plan przewidywał w tym dniu coś zupełnie innego – zajęcia nie były stracone. Dzieciaki nauczyły się, że czasem słowo określające coś sympatycznego i dobrego, po połączeniu z jednym lub kilkoma „brzydkimi” słowami – nie tylko zmienia swoje własne znaczenie z miłego na obraźliwe, ale też nadaje zupełnie innego sensu całemu zwrotowi. Dzieciaki chętnie używają określeń zasłyszanych w telewizji. Znają znaczenie jednego czy dwóch wyrazów, nie zdając sobie sprawy ze znaczenia pozostałych. Rolą dorosłych jest, by w porę zauważyć różnicę: czy używają „brzydkich” słów i zwrotów nieświadomie czy z premedytacją, aby zdenerwować czy obrazić inną osobę. Bo jeśli tak – trzeba umiejętnie odwołać się do sprawdzonej przez pedagogów metody nagród i kar (to już jednak temat na inny tekst). Co najważniejsze &#8211; nie udawajmy przed dzieckiem, że wulgaryzmy i obraźliwe określenia nie istnieją. Nie ma na świecie takiego języka, w którym by ich nie było. Rzecz w tym, aby wyrobić w dziecku przekonanie, że brzydkie słowo to zawsze brzydkie słowo – nieważne w jakim języku wypowiadane. A w każdym istnieje na szczęście tak wiele słów pięknych i dobrych, że szkoda tracić czasu na wulgarne i obraźliwe.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/kwestia-krowy-czyli-brzydkie-slowa-po-angielsku.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>NIE PATRZ W OCZY</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/nie-patrz-w-oczy.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/nie-patrz-w-oczy.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Jan 2009 15:14:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[znalezione]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[nauka]]></category>
		<category><![CDATA[pedagogika]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie dzieci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=488</guid>
		<description><![CDATA[  Uczeń odpowiadając na pytanie powinien odwrócić wzrok od nauczyciela – mówią uczeni. Dzięki temu wypowiedź będzie precyzyjna, a dziecko bardziej skoncentrowane. To kolejna utopijna teoria amerykańskich naukowców czy rzeczywiście jest coś na rzeczy?   Psycholodzy ze Stirling University odkryli, &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/nie-patrz-w-oczy.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://viz.cwrl.utexas.edu/files/ParentConnect.jpg"><img class="aligncenter" src="http://viz.cwrl.utexas.edu/files/ParentConnect.jpg" alt="" width="326" height="203" /></a></p>
<p> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Uczeń odpowiadając na pytanie powinien odwrócić wzrok od nauczyciela – mówią uczeni. Dzięki temu wypowiedź będzie precyzyjna, a dziecko bardziej skoncentrowane. To kolejna utopijna teoria amerykańskich naukowców czy rzeczywiście jest coś na rzeczy?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Psycholodzy ze Stirling University odkryli, że dzieci nie patrzące w oczy pytającemu, częściej udzielają prawidłowej odpowiedzi. Przeprowadzono badania, w wyniku których okazało się, że dzieci &#8211; z którymi nauczyciel nie podtrzymywał kontaktu wzrokowego – udzieliły ponad 70% dobrych odpowiedzi. Kiedy jednak te same dzieci musiały w czasie zastanawiania się nad odpowiedzią patrzeć wprost w oczy nauczyciela – odpowiedziały prawidłowo już tylko w 50%. Dzięki badaniom odkryto również, że do ósmego roku życia dzieci instynktownie odwracają wzrok w czasie, gdy zastanawiają się nad odpowiedzią. Teoria z unikaniem patrzenia w oczy rozmówcy dotyczy także dorosłych. Zdaniem doktor Gwyneth Doherty-Sneddon z uniwersytetu w Stirling, kiedy zależy nam na jak najbardziej trafnej i precyzyjnej odpowiedzi &#8211; powinniśmy unikać wzroku drugiej osoby.<br />
<em style="mso-bidi-font-style: normal;">- Patrzenie komuś prosto w twarz jest sporym psychicznym obciążeniem</em> – mówi Doherty-Sneddon. &#8211; <em style="mso-bidi-font-style: normal;">Z twarzy odczytujemy ważne informacje, kiedy kogoś słuchamy. Ale jednocześnie ludzkie twarze wysyłają mnóstwo informacji, które wymagają przetworzenia. Dlatego, kiedy próbujemy się skupić na czymś, co wymaga od nas dużego wysiłku &#8211; patrzenie na twarz rozmówcy może nas zdekoncentrować i kompletnie wytrącić z toku myślenia -</em> dodaje<em style="mso-bidi-font-style: normal;">.</em></span>
</p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Chwilę więcej</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Zdaniem psychologów, nauczyciele i rodzice często popełniają błąd twierdząc, że „dziecko odwraca wzrok, bo nie rozumie pytania”. <em style="mso-bidi-font-style: normal;">- Dorośli reagują w takiej sytuacji zbyt szybko i nie dają dziecku czasu na odpowiedź. To wielki błąd. Powinniśmy choć przez moment powstrzymać się i dać mu szansę</em>. <em style="mso-bidi-font-style: normal;">Jeśli twoje dziecko odwraca od ciebie wzrok, poczekaj. Prawdopodobnie zastanawia się nad prawidłową odpowiedzią</em> – przekonuje doktor Doherty-Sneddon.<em style="mso-bidi-font-style: normal;"> </em>Często mówimy do dziecka: „patrz na mnie, kiedy do ciebie mówię”. Nie stanie się jednak nic złego, jeśli w pewnym momencie malec odwróci od nas wzrok. A jeśli podejrzewamy, że rzeczywiście nie zrozumiał pytania – po prostu… zapytajmy o to. Może trzeba będzie inaczej sformułować pytanie, uprościć je i zadać jeszcze<span style="mso-spacerun: yes;">  </span>raz. Wszak, bez względu na wyniki badań amerykańskich naukowców, podstawą komunikacji wciąż pozostaje szczera i prosta rozmowa.<em style="mso-bidi-font-style: normal;"></em></span></p>
<p> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Źródło: BBC News</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Oryginalna wersja artykułu dostępna on-line:</span></p>
<p><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: PL; mso-bidi-language: AR-SA;"><a href="http://news.bbc.co.uk/1/hi/education/4602178.stm"><span style="color: windowtext;">http://news.bbc.co.uk/1/hi/education/4602178.stm</span></a></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/nie-patrz-w-oczy.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Santa Claus, Mikołaju jeden!</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/santa-claus-mikolaju-jeden.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/santa-claus-mikolaju-jeden.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Dec 2008 17:13:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kacper]]></category>
		<category><![CDATA[Boże Narodzenie]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[Mikołaj]]></category>
		<category><![CDATA[Santa Claus]]></category>
		<category><![CDATA[Święty Mikołaj]]></category>
		<category><![CDATA[tradycje świąteczne]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie dzieci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=388</guid>
		<description><![CDATA[  Zaczyna się. Grudzień to najgorszy miesiąc w roku. Już wracając z zabawy andrzejkowej drżały mi ręce. Właśnie rozpoczyna się szaleństwo grudniowych prezentów. Z przedszkolnej zabawy szedłem osowiałym krokiem. Za to dzieciaki… dzieciaki przekrzykiwały się jeden przez drugiego: - Co &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/santa-claus-mikolaju-jeden.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2008/12/santa-claus.jpg"><img class="size-medium wp-image-389 aligncenter" title="santa-claus" src="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2008/12/santa-claus-300x285.jpg" alt="" width="300" height="285" /></a></p>
<p> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Zaczyna się. Grudzień to najgorszy miesiąc w roku. Już wracając z zabawy andrzejkowej drżały mi ręce. Właśnie rozpoczyna się szaleństwo grudniowych prezentów. Z przedszkolnej zabawy szedłem osowiałym krokiem. Za to dzieciaki… dzieciaki przekrzykiwały się jeden przez drugiego: <em style="mso-bidi-font-style: normal;">- Co dostaniemy?, &#8211; Co w tym roku przyniesie Mikołaj?, &#8211; Dużo będzie pod choinką?</em> Oszaleć można.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Dla całej mojej rodziny grudzień to najpiękniejszy, ale i najbardziej szalony miesiąc w roku. Jednak możliwość obdarowywania prezentami najbliższych i spełnienie przynajmniej części dziecięcych marzeń porównać mogę wyłącznie do przysłowiowej wisienki na torcie.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><em style="mso-bidi-font-style: normal;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">- Nie Mikołaj, tylko Santa Claus</span></em><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;"> -<span style="mso-spacerun: yes;">  </span>oznajmił mój najstarszy syn, triumfując znajomością języka angielskiego nad resztą gromady. Maluchy patrzyły na niego z otwartymi ustami. <em style="mso-bidi-font-style: normal;">- Tatusiu czy to znaczy, że nie będzie Mikołaja</em>? &#8211; zapytały przerażone. Musiałem jak zwykle zapanować nad sytuacją. <em style="mso-bidi-font-style: normal;">- A więc kochani&#8230;</em> &#8211; zacząłem.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;"><em style="mso-bidi-font-style: normal;">- Santa Claus to nasz dobrze znany Święty Mikołaj. Po prostu w języku angielskim występują inne nazwy na te same dobrze nam znane postaci. Ale Mikołaj nie jest wyłącznością ani angielską, ani polską. To święty, którego legenda wywodzi się z dawnej Turcji, gdzie biskup noszący to imię ratował zagubionych żeglarzy i biednych ludzi. Miał też sporo pieniążków, które otrzymał od swojej rodziny i rozdawał je potrzebującym. O, na przykład wspomógł dziewczyny, które chciały wyjść za mąż, żeby mieć rodzinę – tak, jak ja z mamusią. Tyle, że one nie miały na taką okazję pieniążków. I Mikołaj wyposażył je w odpowiednie kwoty, dzięki czemu panny mogły wyjść za mąż.</em> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">- <em style="mso-bidi-font-style: normal;">Tatusiu…</em> &#8211; przerwała mi średnia córka. <em style="mso-bidi-font-style: normal;">- A mamusia też dostała od Świętego Mikołaja pieniążki żebyś ty się z nią ożenił? </em>Zamarłem. Nie spodziewałem się, że dzieciaki potrafią tak zinterpretować całą tę historię<em style="mso-bidi-font-style: normal;">. &#8211; Hmmm… Teraz są inne czasy i mamusie nie muszą mieć posagów</em> &#8211; wytłumaczyłem z uśmiechem.<em style="mso-bidi-font-style: normal;"></em></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><em style="mso-bidi-font-style: normal;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">- Aha, to dlatego Święty Mikołaj daje prezenty dzieciom: bo już mamusie ich nie potrzebują -</span></em><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;"> podsumowała młodsza. Cóż, nie chciałem wyprowadzać jej z błędu, więc tylko przytaknąłem. Czasy czasami, zmiany zmianami, a mamusie nadal potrzebują prezentów <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Potem pozostała jeszcze kwestia wytłumaczenia tak ważnych okoliczności, jak to czy w takim razie w Turcji są renifery i śnieg oraz, czy to tam znajduje się Laponia. Tu było gorzej, ale wydaje mi się, że wybrnąłem. Wytłumaczyłem po prostu, że Mikołaj chciał uszczęśliwić wszystkich, a z Turcji było trudno dojechać wszędzie, więc dlatego przeniósł się na daleką Północ. Koniec i kropka.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Następnego dnia poszliśmy całą wesołą gromadką do kina. W centrum handlowym, na środku pasażu przed wejściem do sal kinowych rozstawiono świąteczne kramy. W samym centrum zobaczyliśmy stoisko Świętego Mikołaja. Brodaty jegomość siedział na złotym fotelu i pozwalał dzieciakom robić sobie zdjęcia. Oczywiście moi nie mogli przepuścić sobie takiej okazji. Oczywiście poszedłem z nimi. <em style="mso-bidi-font-style: normal;">– Święty Mikołaju, dlaczego wyprowadziłeś się z Turcji? Byliśmy tam z mamusią i tatusiem i było pięknie </em>- zaczęła średnia. <em style="mso-bidi-font-style: normal;">– Z jakiej Turcji droga dziewczynko? Mikołaj przyjechał do was z dalekiej Laponii</em> &#8211; tłumaczył ze zdziwieniem Święty Mikołaj.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;"><em style="mso-bidi-font-style: normal;">– No, ale tatuś mówił, że najpierw był pan w Turcji i pomagał innym mamusiom wyjść za mąż -</em> dołączył najmłodszy. <em style="mso-bidi-font-style: normal;">- Za mąż?</em> &#8211; Mikołaj spojrzał w moim kierunku wymownie <em style="mso-bidi-font-style: normal;">- Wasz tatuś chyba pomylił mnie z innym zawodem </em>- dodał lekko mroźnym tonem. Doszedłem do wniosku, że czas najwyższy zebrać moje dzieciaki i udać się na rozpoczynający się właśnie seans. Kiedy udało mi się już odciągnąć uwagę dzieciaków od kwestii zamieszkania i aktywności zawodowej Mikołaja, bohater naszej historii wstał i zaczął dzwonić podręcznym dzwonkiem, nawołując przy tym: <em style="mso-bidi-font-style: normal;">- Ho, ho chodźcie do mnie&#8230; Santa Claus <span style="mso-spacerun: yes;"> </span>przybywa</em>! Słowa podziałały na dzieciaki jak płachta na byka.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;"><em style="mso-bidi-font-style: normal;">- Nie wie, że mieszkał w Turcji, a podaje się za Santa Clausa?</em> &#8211; zakrzyknął najstarszy i odwrócił się do Mikołaja: <em style="mso-bidi-font-style: normal;">- Ej, Santa Claus?! Ty Mikołaju jeden!</em> &#8211; pogroził czerwonemu jegomościowi. Nie czekałem na reakcję Mikołaja. W podskokach pognaliśmy do kina… </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/santa-claus-mikolaju-jeden.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>East or West, home is best!</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/east-or-west-home-is-best.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/east-or-west-home-is-best.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Oct 2008 14:16:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Venetta]]></category>
		<category><![CDATA[angielski dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[obóz językowy]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie dzieci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=262</guid>
		<description><![CDATA[  Bałam się puścić Laurę na obóz językowy do Wielkiej Brytanii. Miała wtedy dopiero 10 lat, więc wakacje tak daleko od domu wydawały mi się niewyobrażalne. Jej zapał i szczere chęci okazały się jednak kroplą, która pokonała skałę.   Już &#8230; <a href="http://blog.helendoron.pl/east-or-west-home-is-best.html">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: center;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;"><a href="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2008/10/language-camp2.jpg"><img class="size-medium wp-image-263 aligncenter" title="language-camp2" src="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2008/10/language-camp2-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;"><strong>Bałam się puścić Laurę na obóz językowy do Wielkiej Brytanii. Miała wtedy dopiero 10 lat, więc wakacje tak daleko od domu wydawały mi się niewyobrażalne. Jej zapał i szczere chęci okazały się jednak kroplą, która pokonała skałę.</strong></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Już od początku odliczała dni do podróży. Chociaż oczywiście im było bliżej, tym częściej i ją samą dopadły wątpliwości:<br />
<em style="mso-bidi-font-style: normal;">- Mamuś, a jak sobie jednak nie poradzę?</em> &#8211; pytała przejęta.<br />
<em style="mso-bidi-font-style: normal;">- Będzie dobrze</em> – mówiłam.</span>
</p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Uśmiechała się, ale za chwilę pytała znowu:</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><em style="mso-bidi-font-style: normal;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">- No, ale jak jednak nie dam rady?</span></em></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><em style="mso-bidi-font-style: normal;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-ansi-language: EN-US;">- Sweety, sweety, sweety… everything will be all right!</span></em><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-ansi-language: EN-US;"> – przekonywałam ją i… siebie.<br style="mso-special-character: line-break;" /></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Tak naprawdę byłam pełna obaw. Nie martwiłam się o jej znajomość angielskiego, ani czy zaaklimatyzuje się w nowej grupie. Chodziło mi raczej o to, że nie będę mogła pomóc, kiedy zajdzie taka potrzeba. <em style="mso-bidi-font-style: normal;">- Ech, matczyne przewrażliwienie</em> – w duchu śmiałam się sama z siebie, odgarniając czarne myśli. Czas leciał nieubłaganie szybko. Laura wyjechała dwa dni po zakończeniu roku szkolnego. Nie płakała, kiedy żegnała się z nami. Tuż po przyjeździe zadzwoniła i powiedziała, że jest cudownie: mają miłych nauczycieli, a &#8211; co najważniejsze -poznała już kilkoro nowych znajomych z Hiszpanii i Francji.<br />
<em style="mso-bidi-font-style: normal;">- Cieszę się, że rozmawiasz z nimi bez przeszkód</em> – powiedziałam i zanim zdążyłam dodać coś o ciepłym ubieraniu się w zimne dni (ze względu na słynną angielską pluchę), słuchaniu się nauczycieli i kilku jeszcze innych sprawach z kręgu rodzicielskich „dobrych rad”, rzuciła:<br />
<em style="mso-bidi-font-style: normal;">- Nie mogę już rozmawiać. Właśnie wychodzimy na city tour.<br />
</em>Drugiego dnia rano wysłała zdjęcia z wycieczki. Na wszystkich widziałam uśmiechnięte twarze.<br />
Pisała i dzwoniła często. Muszę przyznać, że tym mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że moja szalona córka wykaże się taką odpowiedzialnością. A jednak&#8230;<br />
Dwa miesiące minęły jak z bicza trzasnął. Tydzień przed rozpoczęciem roku odebraliśmy ją z lotniska. </span><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-ansi-language: EN-US;">Rzuciła się nam w ramiona:<br />
<em style="mso-bidi-font-style: normal;">- East or West, home is best!<br />
</em></span><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Oczywiście już w drodze do domu dowiedzieliśmy się, że za rok znowu chce jechać. Zgodziliśmy się bez zastanowienia. Czy można odmówić dziecku prawa do nauki, kiedy samo się do niej garnie?<br />
<em style="mso-bidi-font-style: normal;">- Ale mamo&#8230; Na ferie zaprosiłam do nas Paulę. Wiesz, to ta Hiszpanka. Zgadzasz się, prawda?<br />
- Tak</em> &#8211; odpowiedziałam, bo cóż innego mogłam powiedzieć?<br />
Teraz Laura kilka razy w tygodniu rozmawia z nowymi przyjaciółmi. Wysokość kolejnych rachunków telefonicznych przyprawia mnie o ból głowy. I hmmm… po angielsku mówi już zdecydowanie lepiej niż ja.</span>
</p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/east-or-west-home-is-best.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

