<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog HelenDoron &#187; wychowanie</title>
	<atom:link href="http://blog.helendoron.pl/tag/wychowanie/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.helendoron.pl</link>
	<description>angielski dla dzieci, nauka dzieci, rozwój dziecka,</description>
	<lastBuildDate>Thu, 29 Apr 2010 22:02:50 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>ANGIELSKI W KOMÓRCE</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/angielski-w-komorce.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/angielski-w-komorce.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 12 Jan 2010 13:26:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kacper]]></category>
		<category><![CDATA[angielski]]></category>
		<category><![CDATA[angielski dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[dzwonki]]></category>
		<category><![CDATA[komórka]]></category>
		<category><![CDATA[mobile]]></category>
		<category><![CDATA[Nauka angielskiego]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=879</guid>
		<description><![CDATA[
 
Zwyczajny sygnał w nowoczesnym telefonie komórkowym u trendy użytkownika − to niedopuszczalne uchybienie. W czasach „masowej indywidualizacji” wszystko musi być wyjątkowe.
 
Dzwonki z przebojami z lat 80. – to moda, która jakiś czas temu owładnęła moje (i nieco starsze) pokolenie. Młodsi mają już zdecydowanie nowocześniejszy gust i najczęściej wybierają albo topowe numery list przebojów, albo odgłosy. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-880" title="angielski w komórce" src="http://blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2010/01/angielski-w-komórce.jpg" alt="angielski w komórce" width="250" height="292" /></p>
<p> </p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Zwyczajny sygnał w nowoczesnym telefonie komórkowym u trendy użytkownika − to niedopuszczalne uchybienie. W czasach „masowej indywidualizacji” wszystko musi być wyjątkowe.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
<p style="text-align: justify;">Dzwonki z przebojami z lat 80. – to moda, która jakiś czas temu owładnęła moje (i nieco starsze) pokolenie. Młodsi mają już zdecydowanie nowocześniejszy gust i najczęściej wybierają albo topowe numery list przebojów, albo odgłosy. Czasem bardzo dziwne, bo mocno naturalistyczne (żeby nie powiedzieć… fizjologiczne). Generalnie chodzi o to, że szanujący się posiadacz komórki − bez względu na wiek − nie może pozwolić sobie na „obciach”. Wiedzą to już dzieciaki. Technologia towarzyszy najmłodszym niemal od pieluch, więc nie ma co się oszukiwać. Jakiś czas temu do szału doprowadzały nas w szkole różne pierdafony czy bekafony. Marketingowcy wymyślą wszystko, za co ludzie (czytaj: rodzice) zapłacą. Przed świętami wszyscy jak uchem zastrzyc przełączają się na kolędy i bożonarodzeniowe szlagiery. Sam uwielbiam White Christmas, więc nie ma siły: łapię się na przedświąteczną nostalgię. Dzieciaki to samo. I dobrze, bo nauczenie się kolędy czy piosenki po angielsku to rzecz przyjemna i pożyteczna zarazem.</p>
<p style="text-align: justify;">Ale nie koniec na tym. Wszak świat pędzi do przodu i zaskakuje nas coraz to nowymi wynalazkami. Oto przyszła mi sms-em oferta na pewną usługę. Za jedyną dychę z hakiem plus VAT mogę sobie wykupić na komórkę… słownik języka angielskiego. W wersji „full wypas” – jak mówi młodzież. Wszystkie słówka na jedno kliknięcie palcem w klawiaturę telefonu. No i dylemat. Z reguły jestem przeciwny takim „skrótom życiowym”. Jak się nie nauczysz to niewiedzy nie załatasz. Jednak usłyszałem, że w szkole dzieciaki szaleją za takim gadżetami, bo łatwo i sprawnie można sobie sms-y po angielsku wysyłać. A to teraz nie tylko modne, ale też jest przy tym sporo zabawy i śmiechu. Łatwiej napisać „sorry” niż „przepraszam”, łatwiej „love” niż „kocham”. Nie tak prędko &#8211; pomyślałem. Przede wszystkim to właśnie w takich sytuacjach ćwiczymy umiejętność posługiwania się językiem. A pisanie sms-ów nie wymaga zmagania się z umiejętnym zapisem słów i wiedzy o konstrukcji zdań czy gramatyki. Więc, jakie wnioski? Tego słownik nam nie zastąpi. Sklecenie zdania z przypadkowych słów to jeszcze daleka droga do prawdziwego sensu. Jednak z całą pewnością może być to narzędzie użyteczne, bo przecież każdemu zdarza się czasem zapomnieć potrzebnego akurat słówka. Więc czemu nie? Choć ostatnio podczas zakupów przekonałem się, że można obejść nie tylko gramatykę, ale też zagrać na nosie językowi angielskiemu. Kiedy w księgarni przeglądałem nowości wydawnicze, otrzymałem takiego oto sms-a od mojej nieocenionej żony, która właśnie buszowała w sklepach z produktami niepotrzebnymi czyli ciuchami: „Give me $$$! Please, bejb” <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/angielski-w-komorce.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MAŁY, ALE WAŻNY PARTNER</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/maly-ale-wazny-partner.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/maly-ale-wazny-partner.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 Sep 2009 15:59:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kacper]]></category>
		<category><![CDATA[angielski dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[Helen Doron]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=752</guid>
		<description><![CDATA[
 
Każdego dnia sporo mówimy o tym, jak bardzo poważnie traktujemy nasze dzieci. Dbamy o ich dobro, myślimy o przyszłości, planujemy edukację, karierę, a nawet życie prywatne… Niestety – albo na szczęście – życie pisze własne scenariusze   Bo przyznajcie, jeśli wszystko można byłoby tak dokładnie zaplanować, to gdzie mielibyśmy miejsce na zaskoczenie? Na ten [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-medium wp-image-753" title="DSC04552" src="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2009/09/DSC04552-300x225.jpg" alt="DSC04552" width="300" height="225" /></p>
<p> </p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Każdego dnia sporo mówimy o tym, jak bardzo poważnie traktujemy nasze dzieci. Dbamy o ich dobro, myślimy o przyszłości, planujemy edukację, karierę, a nawet życie prywatne… Niestety – albo na szczęście – życie pisze własne scenariusze <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Bo przyznajcie, jeśli wszystko można byłoby tak dokładnie zaplanować, to gdzie mielibyśmy miejsce na zaskoczenie? Na ten niecodzienny, ale jakże ciekawy nerw życia…</strong></p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
<p style="text-align: justify;">Oczywiście, wszystkim rodzicom i dzieciom życzymy wyłącznie dobrych i pozytywnych zaskoczeń. O złych nawet nie śmiemy tutaj wspominać. Dlatego skupmy się na poważnym traktowaniu dziecka jako partnera. Nie chodzi tylko o to, żeby spełniać obowiązki. Zastanówmy się czy na pewno staramy się potraktować nasze dziecko zgodnie z postawą partnerską. Oto przykład.</p>
<p style="text-align: justify;">Pierwszy: ostatnio moja znajoma przechodziła lekcję stresu i pokory związaną z wysłaniem swojej córeczki do przedszkola. Dziewczynka (zaledwie trzyletnia) już pierwszego dnia przeżyła szok, widząc dość sporą grupę maluchów oraz musząc się wdrożyć w harmonogram dnia przedszkolaka. Jednym z bardziej stresujących zadań był przydział wieszaczka i szafki na kapcie. Mała lubi kotki, więc bardzo ucieszyły się obie z mamą, kiedy okazało się, że taki znaczek jest wolny i mogą go zaanektować. Zrobiło się przyjaźniej. Przez kolejne dwa dni był spokój i czas oswajania się z przedszkolem. Niestety złożyło się tak, że mama i córka musiały wyjechać i dziewczynka straciła kilka dni obecności w przedszkolu. Po powrocie z wielkim zdziwieniem zauważyła, że wieszak i szafka z kotkiem trafiły do innego dziecka, które z jakiegoś powodu musiało przejąć akurat to miejsce. Rzeczy dziewczynki zostały przełożone bez informacji rodziców w inne miejsce. Dziecko widząc, że „kotek nie jest już jej” rozpłakało się. Sytuacja była patowa. Mama interweniowała u opiekunek. Trzeba było zmienić nalepkę i wskazać małej nowe miejsce (na szczęście kotka udało się przenieść…). Sprawa została załatwiona, ale dziewczynka musi przekonać się do zalet uczęszczania w przedszkolu raz jeszcze. Panie opiekunki były zdziwione: o co tyle hałasu?</p>
<p style="text-align: justify;">Ano jest o co. Po pierwsze, musimy zrozumieć jak bardzo stresująca dla dziecka jest zmiana dotychczasowego trybu życia. Po drugie, nawet najmłodsze przedszkolaki mają swoje sympatie i symbole, z którymi się identyfikują, dają im poczucie bezpieczeństwa. Nie biorąc tego pod uwagę możemy niepotrzebnie narazić dziecko na przykrość i stres. W niezamierzony sposób udowodniamy, że nie liczymy się z jego zdaniem. Jest małe i niczego nie rozumie…</p>
<p style="text-align: justify;">Problem z jakimś „kotkiem”? Tak. I to duży. Bo ten kotek może nie w sposób bezpośredni, ale pośredni zaważyć na długotrwałym stosunku dziecka do uczęszczania nie tylko do przedszkola, ale edukacji w ogóle.</p>
<p style="text-align: justify;">Wyobraźcie sobie taką sytuację. Któregoś pięknego wrześniowego dnia rozpoczynają się zajęcia w Waszej szkole Helen Doron. Dzieci radośnie wbiegają do sali, jak zawsze wita je uśmiechnięta prowadząca… Jednak zamiast dobrze znanego kangurka Kangi, ma jako towarzysza… psa o imieniu Dog i bez zbędnego tłumaczenia zwraca się do małych uczniów:      – I&#8217;m a Dog, and I want play with you!</p>
<p style="text-align: justify;">Hmm, jak myślicie: jaka byłaby reakcja dzieciaków? Tak więc: traktujmy się poważnie. Z optymizmem i uśmiechem, ale… poważnie.</p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/maly-ale-wazny-partner.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>NIECH MOC BĘDZIE Z TOBĄ… I TWOIMI DZIEĆMI</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/niech-moc-bedzie-z-toba%e2%80%a6-i-twoimi-dziecmi.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/niech-moc-bedzie-z-toba%e2%80%a6-i-twoimi-dziecmi.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 20 Aug 2009 15:45:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Venetta]]></category>
		<category><![CDATA[angielski dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne Wojny]]></category>
		<category><![CDATA[Lord Vader]]></category>
		<category><![CDATA[Luke Skywalker]]></category>
		<category><![CDATA[Star Wars]]></category>
		<category><![CDATA[wakacje]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=727</guid>
		<description><![CDATA[
 
Co robi tato, kiedy dzieci nudzą się w wakacyjne popołudnie? Oczywiście idzie do wypożyczalni DVD i przynosi do domu film. Im dłuższy, tym lepszy. I najlepiej jeszcze taki, żeby sam mógł zalec na kanapie i emocjonować się akcją…
 
Hej, matki i żony – znacie to, prawda? Jasne, że tak. Jeśli nie z autopsji to na pewno [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-medium wp-image-728" title="Gwiezdne Wojny" src="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2009/08/Gwiezdne-Wojny2-300x285.jpg" alt="Gwiezdne Wojny" width="300" height="285" /></p>
<p> </p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Co robi tato, kiedy dzieci nudzą się w wakacyjne popołudnie? Oczywiście idzie do wypożyczalni DVD i przynosi do domu film. Im dłuższy, tym lepszy. I najlepiej jeszcze taki, żeby sam mógł zalec na kanapie i emocjonować się akcją…</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong> </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Hej, matki i żony – znacie to, prawda? Jasne, że tak. Jeśli nie z autopsji to na pewno potraficie wyobrazić sobie taki właśnie obrazek jak ten, który zainspirował mnie do dzisiejszego wpisu.</p>
<p style="text-align: justify;">Otóż właśnie wczoraj był ten dzień, kiedy moje dzieci zwróciły się nie do mnie, ale do taty w te oto słowa:</p>
<p style="text-align: justify;">- Tatuuuuusiu, poczytaj nam, albo może obejrzymy razem jakiś film? No i zaczęło się. O czytaniu mowy nie było, bo upał, zmęczenie i takie tam. Najprościej zatem (i najszybciej) zejść do osiedlowej wypożyczalni i za kilka złotych zamienić duży pokój w salę kinową. Co zainteresowałoby na półce z filmami każdą odpowiedzialną mamę? Familijna „Świnka Babe”, „Dzieci z Bullerbyn”, może „Niedźwiadek”… Na pewno jednak coś pouczającego i ze światłym przekazem, że dobro zawsze zwycięża. Co z wypożyczalni przynoszą do domu mężowie-tatusiowie? Sześciopak trzech części „Star Wars”&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Nie minęła chwila, jak Lord Vader chrypił z ekranu naszego telewizora:</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>-</strong> <strong><em>May the Force be with you!</em></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Dzieci rozparły się wygodnie w swoich fotelach i – ku mojemu przerażeniu – z każdą kolejną sceną coraz bardziej zatapiały się w kosmiczną sagę. Bawiły się świetnie, kiedy na ekranie pojawiali się sklonowani mordercy w nieskazitelnie białych uniformach, flota Imperium atakowała jasną stronę mocy, księżniczka Leia wyłaniała się w snopach iskier ze swojego statku, Luke Skywalker odlatywał do walki z pierwszą Gwiazdą Śmierci, a Lord Vader niemiłosiernie charczał rozsiewając zło w czystej postaci. Oczywiście najlepiej bawił się najstarszy chłopiec: tato. Kino familijne i kreskówki w starciu z George’em Lucasem nie miały szans. Żeby nie patrzeć na tę jatkę, wyszłam z domu. Kiedy wróciłam, było już po wszystkim. A przy stole w kuchni, nad talerzami z kolacją toczyła się pełna emocji dyskusja:</p>
<p style="text-align: justify;">- Tato, a czemu ten Lord Vader to najpierw jest dobry, potem zły, a potem znowu dobry?</p>
<p style="text-align: justify;">- Bo gdyby był przez cały czas dobry to nie byłoby takiego fajnego filmu. A poza tym zauważcie, że dobro walczyło w nim ze złem i w końcu jednak odniosło zwycięstwo.</p>
<p style="text-align: justify;">- Ale skoro dobro i tak zwycięża to po co jest zło? – dwie pary okrągłych oczu wbiły się w twarz taty, który musiał teraz wygenerować odpowiedź na miarę salomonowego rozstrzygnięcia.</p>
<p style="text-align: justify;">- Hmm… no jest tak, że dobro nie zawsze zwycięża – i tu nastąpiła pełna napięcia chwila milczenia, w której dało się wyczuć powagę sytuacji, ale i pełne zjednoczenie dyskutantów. – Bo chodzi o to, że gdyby zło w ogóle nie istniało to skąd ludzie mieliby wiedzieć co jest dobre, a co złe. No, bo przecież nie byłoby porównania, prawda? I poza tym, jakby nie było Vadera to Skywalker nie miałby z kim walczyć – dodał mój mąż, a ja ze zdumienia zastrzygłam przyklejonymi do szpary w drzwiach uszami…</p>
<p style="text-align: justify;">Dzieciaki ze zrozumieniem pokiwały głowami. Wszystko stało się jasne. Wepchnęły do buzi resztę kanapek i popijając kakao zdecydowanie orzekły, że jednak bardziej podoba im się jasna strona mocy. I co Wy na to? Bo ja od wczoraj mam wrażenie, że moja biegłość w psychologii dziecięcej niewiele znaczy, poza tym pochodzę chyba z sąsiedniej galaktyki. I aż boję się myśleć, jaka moc ją zamieszkuje <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/niech-moc-bedzie-z-toba%e2%80%a6-i-twoimi-dziecmi.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KOT PRZYTULAK</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/kot-przytulak.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/kot-przytulak.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Jul 2009 12:23:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kacper]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[kot przytulak]]></category>
		<category><![CDATA[rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=686</guid>
		<description><![CDATA[
 
W wakacje wieczory po pracy są straszne. Większość znajomych odpoczywa na plażach, a ci co zostali &#8211; zazdroszczą i narzekają na swój los. Tak czy inaczej, jedno jest pewne: w końcu nastąpi upragniona zmiana ról. Zresztą nie ma czym się martwić: nawet najlepsze wakacje w końcu miną  
 
To był właśnie jeden z takich koszmarnych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="size-medium wp-image-687  aligncenter" title="kot-przytulak" src="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2009/07/kot-przytulak-225x300.jpg" alt="kot-przytulak" width="225" height="300" /></p>
<p> </p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">W wakacje wieczory po pracy są straszne. Większość znajomych odpoczywa na plażach, a ci co zostali &#8211; zazdroszczą i narzekają na swój los. Tak czy inaczej, jedno jest pewne: w końcu nastąpi upragniona zmiana ról. Zresztą nie ma czym się martwić: nawet najlepsze wakacje w końcu miną <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">To był właśnie jeden z takich koszmarnych dni: upał w mieście, nie do wytrzymania. Wracając z pracy miałem wszystkiego dość. Przygotowywałem letni kurs angielskiego i liczba zgłoszeń, testów, segregowania grup… po prostu mnie przerosła. Wchodząc do domu, z radością zamknąłem drzwi. Rzuciłem laptopa i dokumenty, myśląc już tylko o tym, że za chwilę zjem z rodziną kolację, wezmę szybki prysznic, potem jeszcze chwilę porozmawiamy i pójdziemy spać. Marzyłem o chłodnej pościeli, błogiej ciszy i wieczornym koncercie świerszczy za oknem&#8230; Przy kolacji dzieciaki trajkotały jedno przez drugie, przekrzykując się w swoich opowieściach. Najlepsza z żon planowała kolejne dni: jutro zakupy w centrum handlowym, pojutrze wizyta u weterynarza, popojutrze zebranie w administracji… Kiedy nastał upragniony wieczór, byłem już całkowicie wyczerpany. Wskoczyłem do łóżka, myśląc jedynie o zaśnięciu.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; text-indent: 35.45pt; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">– Musisz iść do najmłodszej &#8211; stanowczym tonem oznajmiła Najlepsza z Żon, wchodząc do sypialni. – Nie będzie spać i koniec.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; text-indent: 35.45pt; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">– Dlaczego? Przecież zwykle o tej porze dawno już śpi? – starałem się przeciągnąć sytuację.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; text-indent: 35.45pt; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">– Najpierw oznajmiła, że jest głodna i zażyczyła sobie na dobranoc jedzenia do łóżka. Teraz mówi, że czegoś jej brakuje i bez tego nie pójdzie spać. A co to jest wie tylko tatuś.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; text-indent: 35.45pt; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">– No to pięknie. Bo nie mam pojęcia o co chodzi – odparłem wiedząc już, że z mojego spania nici.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">Poszedłem do małej i już po kilku minutach byłem z powrotem.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; text-indent: 35.45pt; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">– Kot Przytulak. Mówi ci to coś? </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; text-indent: 35.45pt; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">– Hmm… z tego co wiem, nie mamy takiej zabawki – odrzekła Najlepsza z Żon i razem przysiedliśmy na brzegu łóżka, zapadając w milczenie. Po chwili jednak wszystko było jasne:</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; text-indent: 35.45pt; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">– Nie mamy, nie mamy&#8230; Ale przecież zaraz możemy mieć – uśmiechnęła się i puściła porozumiewawcze oczko. Westchnąłem. Nie było już ratunku. Musiałem wyruszyć na poszukiwanie Kota Przytulaka. Nie było to proste. Wprawdzie słyszałem za oknem koncert kilku takich „przytulaków”, ale prawdziwy kotek w domu był ostatnią rzeczą, jakiej w tej chwili pragnąłem. Rozejrzałem się po domu. Panował półmrok, ale w przedpokoju dostrzegłem coś, co od razu zwróciło moją uwagę: było włochate, miało sterczące nitki i mnóstwo gałganków. Całkiem miłe w dotyku. Zabrałem znalezisko i po małych przeróbkach z użyciem nożyczek – za chwilę miałem przed sobą… Kota Przytulaka.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">Mała cieszyła się jak nigdy i tuląc do siebie nową zabawkę w kilka chwil zasnęła jak aniołek. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; text-indent: 35.45pt; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">– Akcja „Kot Przytulak” zakończona powodzeniem – triumfująco zakomunikowałem wchodząc do sypialni i sam już za moment pożeglowałem do krainy snów.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">Rano nikt nie pamiętał o ciężkim wieczorze. Pospiesznie pijąc kawę myślałem już o kolejnym dniu w pracy. Najlepsza z Żon krzątała się w przedpokoju. Wyrwała mnie z zamyślenia, wyraźnie zdenerwowana wkraczając do kuchni:</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;"><span style="mso-spacerun: yes;"> </span><span style="mso-tab-count: 1;">        </span>- Słuchaj, nie widziałeś gdzieś mojego nowego swetra? Tego z Londynu, z ostatniego wyjazdu na konferencję. Jakoś nigdzie nie mogę go znaleźć.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">Z trudem przełknąłem kęs. To będzie kolejny trudny dzień… – pomyślałem. Miałem jeszcze ochotę powiedzieć, że sweter przeszedł na drugą stronę lustra i został Kotem Przytulakiem. Ale nie powiedziałem, o nie. Zostawiłem to na wieczór.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"> </p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/kot-przytulak.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>I&#8217;M SMART, I&#8217;M SLIM AND  I&#8217;M BEAUTY&#8230;</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/im-smart-im-slim-and-im-beauty.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/im-smart-im-slim-and-im-beauty.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 08 Jul 2009 17:22:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kacper]]></category>
		<category><![CDATA[angielski]]></category>
		<category><![CDATA[angielski dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[nauka]]></category>
		<category><![CDATA[pedagogika]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=679</guid>
		<description><![CDATA[





„Jestem mądra, ładna i zgrabna” &#8211; powiedziała pewnego dnia, nie tam żadna gwiazda plotkarskich serwisów sieciowych ani czołówek kolorowych magazynów, tylko moja własna siostrzenica. Właśnie przeglądała się w lustrze. Zamurowało mnie. Gdyby była nastolatką &#8211; wybaczyłbym jej narcyzm. Ale mała skończyła dopiero cztery latka. Nie spodziewałem się więc tak rozwiniętej wiedzy o wartościach obowiązujących we [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="size-medium wp-image-680  aligncenter" title="maaa-ksiaaniczka" src="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2009/07/maaa-ksiaaniczka-235x300.jpg" alt="maaa-ksiaaniczka" width="235" height="300" /></p>
<p><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"></strong></p>
<div></div>
<p><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;"></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span><strong></strong></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span><strong></strong></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span><strong>„Jestem mądra, ładna i zgrabna” &#8211; powiedziała pewnego dnia, nie tam żadna gwiazda plotkarskich serwisów sieciowych ani czołówek kolorowych magazynów, tylko moja własna siostrzenica. Właśnie przeglądała się w lustrze. Zamurowało mnie. Gdyby była nastolatką &#8211; wybaczyłbym jej narcyzm. Ale mała skończyła dopiero cztery latka. Nie spodziewałem się więc tak rozwiniętej wiedzy o wartościach obowiązujących we współczesnym świecie <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </strong></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">Zmieniają się nie tylko moda, muzyka i samochody. Jak widać, zmienia się także samoświadomość naszych dzieciaków <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Zapytałem małą, skąd przyszło jej takie wyznanie:</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">- Dlaczego tak mówisz, kochanie?</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">- Bo tak jest – usłyszałem w odpowiedzi.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">Aha, tak się mają sprawy. Postanowiłem pociągnąć interesującą rozmowę dalej:</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">- Oleńko &#8211; zagadnąłem – A powiedz mi, jaka jeszcze jesteś i co lubisz?</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">Ola długo nie zwlekała z odpowiedzią. Zachichotała, podskoczyła przed lustrem i zawołała:</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">- Jeszcze lubię być kapitanem!</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">Przytaknąłem.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">- A więc, w takim razie, lubisz przewodzić &#8211; oświadczyłem prostodusznie.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">- Tak! &#8211; zawołała Ola, która właśnie, podczas tej krótkiej lekcji zrozumiała znaczenie słowa <em>rządzić</em>, czyli „być kapitanem”. Jednak nie ma tak dobrze, żeby wszystko puścić płazem. Pomyślałem, że skoro są wakacje, dzieciaki nie chcą się uczyć, ani chodzić do szkoły &#8211; to może należy wyjść im naprzeciw i dostosować edukację do przyjemności zabawy. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">- Dobrze Olu &#8211; zacząłem niewinnie &#8211; To teraz powiedz to samo po angielsku: I&#8217;m smart, I&#8217;m slim, I&#8217;m beauty and I wanna rule the word!</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">Mała Ola klasnęła i z radością powtarzała na okrągło wyuczoną frazę. Kiedy byliśmy w fazie najlepszej zabawy, do pokoju weszła moja siostra &#8211; czyli mama Oli.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">- Co ty robisz? &#8211; zakrzyknęła z konsternacją &#8211; Uczysz ją takich egoistycznych powiedzonek. Wstydź się!</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">Nie zdążyłem zaoponować, ani wyjaśnić całej sytuacji. Mama zabrała Olę z pokoju, a kiedy wychodziły do kuchni usłyszałem:</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">- Myszko, oczywiście że jesteś najładniejsza i mamusia kocha cię najbardziej na świecie&#8230;</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: Verdana; font-size: 10pt;">Tak, tak. Wychowanie to ciężka szkoła <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"> </p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"> </p>
<p></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/im-smart-im-slim-and-im-beauty.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>SZKOŁA BEZ GRANIC</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/szkola-bez-granic.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/szkola-bez-granic.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Jun 2009 15:28:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kacper]]></category>
		<category><![CDATA[angielski]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[Indonezja]]></category>
		<category><![CDATA[metoda Helen Doron]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła bez granic]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=666</guid>
		<description><![CDATA[
 
Odwiedził nas kolega mojego młodszego syna i już od progu oznajmił, że ma fenomenalny pomysł. Przestraszyłem się. Ostatnio chcieli sprawdzać ile są w stanie wytrzymać z głową pod wodą. Skończyło się to karczemną awanturą z udziałem naszym i jego rodziców…


W pewnym wieku dzieciakom przychodzą do głowy rzeczy, które nas &#8211; rodziców przyprawiają o zawrót głowy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-667  aligncenter" title="szkoaa-bez-granic" src="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2009/06/szkoaa-bez-granic.jpg" alt="szkoaa-bez-granic" width="355" height="296" /></p>
<p> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Odwiedził nas kolega mojego młodszego syna i już od progu oznajmił, że ma fenomenalny pomysł. Przestraszyłem się. Ostatnio chcieli sprawdzać ile są w stanie wytrzymać z głową pod wodą. Skończyło się to karczemną awanturą z udziałem naszym i jego rodziców…</span></strong></p>
<p><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"></strong></p>
<p><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;"></span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">W pewnym wieku dzieciakom przychodzą do głowy rzeczy, które nas &#8211; rodziców przyprawiają o zawrót głowy i zwał. A im zdają się jedną z wielu świetnych form zabawy. Tym razem chłopaki zaskoczyły mnie jeszcze bardziej. Z przyjemnością powiem: pozytywnie!</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Okazało się, że kolega syna zaprzyjaźnił się z dziewczynką… z Indonezji. Poznał ją nie przez Internet, ale na przydomowym placu zabaw. Szybko doszli do porozumienia ponad podziałami i kiedy tak sobie rozmawiali, zachwycili się różnicami jakie odkryli we własnej codzienności: w szkole, domu, w wychowaniu, przy jedzeniu&#8230; Stąd narodził się pomysł: zaprośmy małą przyjaciółkę z dalekiego kraju na ostatni dzień lekcyjny w naszej szkole. Przyklasnąłem tej inicjatywie. Spotkanie miało trwać 45 minut, a językiem obowiązującym powinien być angielski. I tu powstał problem. Dzieciaki w miejscowej szkole reprezentują różny poziom znajomości języka angielskiego, a niektórzy nie znają w ogóle. Jak temu zaradzić? Nie zastanawiałem się długo. Wszak nie po to uczymy w Helen Doron kilkumiesięczne maluchy, żeby dać się zapędzić w kozi róg przy pierwszej lepszej okazji. Pomyślałem też, że będzie to świetna okazja, by sprawdzić metodę Helen Doron w zupełnie alternatywnym środowisku. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Zaproponowałem takie oto rozwiązanie: koleżanka z Indonezji powinna mieć przewodnika. Może zostać nim kolega mojego syna &#8211; zna dziewczynkę, był pomysłodawcą zaproszenia i swobodnie porozumiewa się po angielsku. Do tego przygotujemy sporo plansz, na których zamieścimy informacje o naszym gościu: w języku angielskim i polskim. Podobnie zrobimy ze szkołą, tak aby mogła bez problemu dowiedzieć się ile dzieci chodzi do szkoły, co to za klasa, jakich uczymy się przedmiotów, itp. Każde dziecko dostało planszę ze swoim imieniem i wiekiem oraz anglojęzyczną informacją. Zapytaliśmy dzieciaki, o co chcą zapytać swojego indonezyjskiego gościa, po czym przygotowaliśmy kolejne tabliczki z pytaniami po angielsku. Tak zaopatrzeni i z wiarą w pedagogiczne zdolności mojego syna i jego przyjaciela poszliśmy do szkoły.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;">Lekcja okazała się być wielkim sukcesem: zabawnym i kształcącym spotkaniem kultur i błyskawicznym kursem angielskiego. Tego dnia wszyscy czegoś się nauczyliśmy. A nasza nowa, mała przyjaciółka pokazała nam jak założyć i przede wszystkim udrapować piękne, indonezyjskie sari: &#8211; <em>Wrap up, wrap up! </em>- pouczała nas dziewczęcym głosikiem. Bardzo pouczająca lekcja. Ech, jedynie z wyjątkiem, że do sari to ja się jednak kompletnie nie nadaję </span><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Wingdings; mso-ascii-font-family: Verdana; mso-hansi-font-family: Verdana; mso-char-type: symbol; mso-symbol-font-family: Wingdings;"><span style="mso-char-type: symbol; mso-symbol-font-family: Wingdings;">J</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/szkola-bez-granic.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>DYSCYPLINA CZY SWOBODA?</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/dyscyplina-czy-swoboda.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/dyscyplina-czy-swoboda.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 08 May 2009 16:52:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Venetta]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[pedagogika]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=620</guid>
		<description><![CDATA[
 
Rodzice wybierają system wychowanie, który wydaje im się słuszny i odpowiedni lub zapamiętany ze swego rodzinnego domu. Jedni są zwolennikami twardej ręki i wychowują w oparciu o dyscyplinę, inni pozostawiają dzieciom pełną swobodę. Który sposób jest lepszy?
 
Jestem nie tylko matką, ale też nauczycielem i pedagogiem. Na zajęciach z metodyki (bodaj na czwartym roku studiów) wpajano [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="size-medium wp-image-621  aligncenter" title="p4190088" src="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2009/05/p4190088-225x300.jpg" alt="p4190088" width="251" height="331" /></p>
<p> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana;">Rodzice wybierają system wychowanie, który wydaje im się słuszny i odpowiedni lub zapamiętany ze swego rodzinnego domu. Jedni są zwolennikami twardej ręki i wychowują w oparciu o dyscyplinę, inni pozostawiają dzieciom pełną swobodę. Który sposób jest lepszy?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana;">Jestem nie tylko matką, ale też nauczycielem i pedagogiem. Na zajęciach z metodyki (bodaj na czwartym roku studiów) wpajano nam, że najskuteczniejszą metodą wobec dzieci jest perswazja i traktowanie ich „po dorosłemu”. Krzykiem i klapsami, nie mówiąc już o bardziej drastycznych posunięciach, nic nie osiągniemy. To oczywiście prawda i każdy specjalista – ze słynną „Super Nianią” na czele – podpisze się pod tą teorią obiema rękami. Co prawda, doświadczenie rodzica nauczyło mnie, że życie zawsze dopisze swój własny scenariusz <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana;">Pamiętam rozliczne historie, kiedy moja starsza córka miała niespełna cztery lata (a była jeszcze wtedy jedynaczką i naszym szczególnej troski oczkiem w głowie…) dostawała ataków szału i histerii w najmniej oczekiwanych przez nas momentach. Któregoś razu wybraliśmy się na rodzinną, niedzielną wycieczkę do położonego nieopodal miasta zamku. Był ciepły, majowy dzień. Przechadzaliśmy się zamkowymi krużgankami, z zaciekawieniem słuchając opowieści snutych przez przewodnika. Mijały nas rozliczne grupy turystów: Anglicy, Niemcy, Francuzi… Starsi, młodsi, rodziny z większymi, ale też i całkiem małymi dziećmi. Zewsząd słychać było, niczym w wieży Babel, wszystkie języki świata. I naraz, w ciszy zamkowych komnat, rozległo się przeciągłe wycie naszej „księżniczki”. Mała oznajmiła, że CHCE wracać do domu. Już, i basta. Próby uciszenia spełzły na niczym, a nawet przyniosły efekt odwrotny od zamierzonego. Mama dała batonik. Tatuś pobiegł po loda. Ciocia nosiła na rękach i ocierała łzy. Babcia gładziła po główce i prawie sama płacząc użalała się nad „biedną dziecinką”. Za to pan przewodnik, reszta naszej grupy i wszyscy zwiedzający wokół patrzyli na nas z coraz większą nienawiścią. Mały aniołek wył w niebogłosy. Ostatecznie położył się na zamkowej posadzce i – waląc w nią nóżkami – odmówił jakiejkolwiek współpracy. Przypadkowa, starsza pani mijając całe widowisko warknęła ze złością: &#8211; Boże, co za rozwydrzony bachor! To był ten moment, kiedy zastanawiałam się, komu bardziej mam ochotę dać klapsa, małej czy starszej pani?</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana;">Historia skończyła się tak, że – nie mogąc zapanować nad emocjami własnego dziecka i turystami, którzy ze zrozumiałych względów mieli ochotę wszystkich nas zlinczować – opuściliśmy zamek i niedzielna wycieczka dobiegła końca. Ostatecznie mała postawiła więc na swoim.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana;">Czy to jest ten „bezkonfliktowy” system wychowania? W teorii wszystko jest proste. Podręczniki uczą, że dzięki ustępstwom na rzecz dziecka omija się wzajemne nieporozumienia, oszczędza przykrości zarówno rodzicom, jak i dziecku. Ale czy dziecko, któremu na wszystko się pozwala, jest przygotowane do życia w grupie? Taką grupę w pierwszym okresie jego życia stanowią najpierw rodzice i najbliżsi członkowie rodziny, później grono rówieśników, szkoła, wreszcie całe społeczeństwo. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie, że mogłabym stosować wobec dzieci – nieważne czy własnych, czy powierzonych mi pod opiekę – system cielesnych kar (a sama wyrosłam z pokolenia dzieciaków, które dobrze wiedzą co znaczy tzw. dyscyplina wisząca w przedpokoju – ku przestrodze i które przerobiły system „linijką po łapach” za złe zachowanie w klasie).</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana;">Złoty środek to niewątpliwie połączenie swobody z nauką odpowiedzialności i panujących w życiu zasad. Lepiej, gdy dziecko powoli wdrażane jest w obowiązki i uczone, że w prawdziwym świecie nie jest tak, że wszystko obraca się wokół „małej księżniczki”… Warto zaufać dziecku i oddawać mu jak najwięcej obowiązków. Począwszy od najprostszych: składania zabawek, odnoszenia do kosza z praniem brudnych ubranek, po zrozumienie i używanie słów „przepraszam”, „proszę” i „dziękuję”, aż do pomagania mamie w kuchni czy tacie w drobnych, domowych czynnościach. Wierzcie mi, a wiem to po wielu latach własnych doświadczeń: pomoże to dziecku w wejściu nie tylko w okres szkolny i odnalezienie się wśród rówieśników, ale też w podołaniu wielu niby-prostym funkcjom, które jednak warunkują całe jego późniejsze życie. Sami sobie oszczędzimy dzięki temu wielu rozlicznych dylematów i zupełnie niepotrzebnych emocji </span><span style="font-size: 10pt; font-family: Wingdings; mso-ascii-font-family: Verdana; mso-hansi-font-family: Verdana; mso-char-type: symbol; mso-symbol-font-family: Wingdings;"><span style="mso-char-type: symbol; mso-symbol-font-family: Wingdings;">J</span></span><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana;"></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana;"> </span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/dyscyplina-czy-swoboda.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WIOSNA W ANGIELSKIM ZOO</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/wiosna-w-angielskim-zoo.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/wiosna-w-angielskim-zoo.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Apr 2009 17:45:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Venetta]]></category>
		<category><![CDATA[angielski]]></category>
		<category><![CDATA[angielski dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[odgłosy zwierząt po angielsku]]></category>
		<category><![CDATA[wiosna]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie]]></category>
		<category><![CDATA[ZOO]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=582</guid>
		<description><![CDATA[


 

Nareszcie doczekaliśmy się słońca i ciepłych dni. Fiu, fiu, fiu za oknem to już wiosna na całego: ani za gorąco, ani za chłodno, zielono i kwitnąco. Wymarzony czas na spacer. A gdzie najlepiej podglądać wybudzone z zimowego snu życie? Oczywiście w ZOO  
 
Każdego roku wiosną obowiązkowo zaliczamy familijną wycieczkę do ogrodu zoologicznego. Dzieciaki uwielbiają zwierzęta [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-583 aligncenter" title="osioaek" src="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2009/04/osioaek.bmp" alt="osioaek" width="352" height="265" /></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;">
<div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"></strong></div>
<div><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana;"> </span></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana;"></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Verdana&quot;,&quot;sans-serif&quot;; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL; mso-bidi-font-size: 11.0pt;"><strong>Nareszcie doczekaliśmy się słońca i ciepłych dni. Fiu, fiu, fiu za oknem to już wiosna na całego: ani za gorąco, ani za chłodno, zielono i kwitnąco. Wymarzony czas na spacer. A gdzie najlepiej podglądać wybudzone z zimowego snu życie? Oczywiście w ZOO <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </strong></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Verdana&quot;,&quot;sans-serif&quot;; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL;">Każdego roku wiosną obowiązkowo zaliczamy familijną wycieczkę do ogrodu zoologicznego. Dzieciaki uwielbiają zwierzęta i najchętniej każde zabrałyby do domu (zwłaszcza słonia, niedźwiedzia, nosorożca i całą małpiarnię…). Oczywiście najwięcej czasu i entuzjazmu pochłaniają odwiedziny w zoologicznym przedszkolu: tam, gdzie na wspólnym wybiegu zobaczyć można maleńkie kózki, owieczki, świnki, króliki… </span><span style="font-size: 12pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Times New Roman&quot;,&quot;serif&quot;; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL;"></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Verdana&quot;,&quot;sans-serif&quot;; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL;">- Mamo, mamo popatrz jaki mały osiołek! – piszczy moja młodsza córka i aż podskakuje z radości.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Verdana&quot;,&quot;sans-serif&quot;; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL;">- Jeeejuuu, ciociu a ten źrebaczek jakby tylko był różowy to wyglądałby normalnie jak mój kucyk Little Pony – wtóruje jej w zachwytach kuzynka-równolatka, córka mojej siostry.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Verdana&quot;,&quot;sans-serif&quot;; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL;">- Hej, dziewczyny! A jaki odgłos wydaje konik? – zainspirowana wizytą w zwierzęcym przedszkolu postanawiam wzbogacić wycieczkę o walor edukacyjny (spaczenie zawodowe he, he).</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Verdana&quot;,&quot;sans-serif&quot;; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL;">- No jak to jaki? Ciociu to ty nie wiesz? – siostrzenica niby taka rezolutna, a wyraźnie nie przeczuła mojego chytrego planu… &#8211; Koń rży i robi ihaaahaaa! – i tu wydała z siebie odgłos paszczowo, niczym rumak czystej krwi arabskiej, zwracając uwagę wszystkich wokół, zwłaszcza zwierząt.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Verdana&quot;,&quot;sans-serif&quot;; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL;">- A gdyby ten koń urodził się w Anglii to jakby wołał do swojej mamy? – zapytałam i dziewczyny stanęły jak wryte.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Verdana&quot;,&quot;sans-serif&quot;; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL;">- Hmm… zaraz… &#8211; moja mała zaczęła kombinować. – Świnka to po angielsku nie robi „kwi, kwi” tylko „oink, oink” prawda? Pies nie „hau, hau” tylko „woof, woof”, co nie? A kogut nie „kukuryku” tylko &#8220;cock-a-doodle-do&#8221; – nie dawała za wygraną.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Verdana&quot;,&quot;sans-serif&quot;; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL;">- Czyli jak widać nie tylko ludzie mówią w różnych językach &#8211; próbowałam być zabawna.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Verdana&quot;,&quot;sans-serif&quot;; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL;">- Taaa, jasne. Bez sensu. Przecież prawdziwe zwierzęta nie mówią po angielsku, bo go nie znają. A te wszystkie odgłosy to jakaś dziecinada  – orzekła siostrzenica i zrobiła buzię w dziób.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Verdana&quot;,&quot;sans-serif&quot;; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL;">- Tak? A wcale, że nieprawda. Na moich zajęciach kangurek Kangi mówi do nas po angielsku, wiesz? – stwierdziło ostatecznie moje dziecko i tym samym zamknęło dyskusję nad kwestią zwierzęcych odgłosów&#8230;</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Verdana&quot;,&quot;sans-serif&quot;; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL;"><br />
Taką oto piękną klęską zakończyła się moja plenerowa lekcja angielskiego w ZOO. Póki co – dla tych, co już w ogrodzie zoologicznym byli oraz dla tych, którzy dopiero tam się wybierają &#8211; postanowiłam zamieścić nader przydatną na tę okoliczność mini-ściągawkę. Czytać należy  ją koniecznie na głos i najlepiej w grupie. Tylko wcześniej pozamykajcie okna, Kochani <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </span><span style="font-size: 10pt; color: black; line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; mso-bidi-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-fareast-language: PL;"></span></p>
<p></span><span style="font-size: 10pt; font-family: Wingdings; mso-ascii-font-family: Verdana; mso-hansi-font-family: Verdana; mso-char-type: symbol; mso-symbol-font-family: Wingdings;"><span style="mso-char-type: symbol; mso-symbol-font-family: Wingdings;"><br />
</span></span></div>
</p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"> <span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana;"><br />
<strong style="mso-bidi-font-weight: normal;">świnka &#8211; oink, oink<br />
wrona – caw, caw / croak, croak<br />
pies &#8211; woof, woof / bow wow / arf, arf<br />
ptaszki &#8211; tweet, tweet<br />
kotek &#8211; meow<br />
krowa – moo, moo<br />
koza &#8211; baah, baah<br />
kura &#8211; cackle / cluck<br />
gąska – honk /gaggle<br />
sowa – hoot / hoo-hoo<br />
osiołek &#8211; hee-haw<br />
indyk &#8211; gobble-gobble<br />
gołąbek &#8211; coo<br />
kaczka &#8211; qwack, qwack</strong></span>
</p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana; mso-bidi-font-family: Tahoma;">owca &#8211; baa-bee<br style="mso-special-character: line-break;" /></span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana; mso-bidi-font-family: Tahoma;">brzęczenie owada – buzzzz</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana; mso-bidi-font-family: Tahoma;">syczenie &#8211; hisss<br />
pisklę – cheep, cheep</span></strong>
</p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana; mso-bidi-font-family: Tahoma;">chrząkanie – grunt, grunt</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana; mso-bidi-font-family: Tahoma;">wycie – howl, howl<br />
kukuryku &#8211; cock-a-doodle-do<br />
sowa – hoot, hoot<br />
rżenie konia – neigh, neigh<br />
mruczenie kota &#8211; purrrr<br />
ryczenie &#8211; roar<br />
warczenie &#8211; snarl<br />
pisk &#8211; squeak<br style="mso-special-character: line-break;" /><br style="mso-special-character: line-break;" /></span></strong><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"></strong>
</p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/wiosna-w-angielskim-zoo.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PRZEDSZKOLE CZYNNE CAŁĄ DOBĘ</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/przedszkole-czynne-cala-dobe.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/przedszkole-czynne-cala-dobe.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Mar 2009 18:10:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Venetta]]></category>
		<category><![CDATA[całodobowe przedszkole]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[przedszkolak]]></category>
		<category><![CDATA[przedszkole]]></category>
		<category><![CDATA[przedszkole całodobowe]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=548</guid>
		<description><![CDATA[
 
W całodobowym przedszkolu można zostawić dziecko (lub „przechować” &#8211; jak mówią przeciwnicy pomysłu) do wieczora, a nawet do następnego dnia. Oczywiście pod okiem fachowej, przedszkolnej kadry. Pedagodzy biją na alarm, tymczasem pomysł bardzo podoba się rodzicom. Nie wszystkim, oczywiście.
 
- Zostawiłabyś swojego najmłodszego na noc w takim przedszkolu? – pytam przyjaciółkę. Siedzimy na ploteczkach w mojej kuchni [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2009/03/przedszkole1.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-550" title="przedszkole1" src="http://www.blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2009/03/przedszkole1.jpg" alt="" width="362" height="260" /></a></p>
<p> </p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: #000000; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-family: Tahoma;"><strong>W całodobowym przedszkolu można zostawić dziecko (lub „przechować” &#8211; jak mówią przeciwnicy pomysłu) do wieczora, a nawet do następnego dnia. Oczywiście pod okiem fachowej, przedszkolnej kadry. Pedagodzy biją na alarm, tymczasem pomysł bardzo podoba się rodzicom. Nie wszystkim, oczywiście.</strong></span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt; color: #000000; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-family: Tahoma;"><strong> </strong></span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">- Zostawiłabyś swojego najmłodszego na noc w takim przedszkolu? – pytam przyjaciółkę. Siedzimy na ploteczkach w mojej kuchni i akurat zeszło na temat owych szczęsnych-nieszczęsnych przedszkoli. Właśnie gruchnęła wiadomość, że otwierają takie w naszym mieście. W Polsce to nowość, działa ich zaledwie kilka. Właściwie są zwyczajnymi przedszkolami. Różnica polega jedynie na tym, że gdy dzienna zmiana idzie do domu &#8211; w przedszkolu pojawia się zmiana nocna. Dzieci jedzą kolację, personel czyta bajki na dobranoc, czuwa nad maluchami, gdy położą się spać. Przedszkole nie jest tanie i nie każdy rodzic znajdzie tu miejsce dla swojego dziecka: liczba miejsc jest ograniczona. To luksus dla bogatych i zmanierowanych rodziców czy konieczność dla tych, którzy np. pracują na nocną zmianę? Zdaje się, że zdania w tej kwestii mamy różne. Ona psycholog, ja nauczyciel.</span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">- Oddać dziecko na noc? Chyba świat oszalał. Niedługo będzie tak, że zaraz po urodzeniu dziecka będzie je można odstawić na wychowanie do instytucji. Przerażające… &#8211; stwierdza moja przyjaciółka i zamyśla się nad kolejnym łykiem kawy. </span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">- Ale co złego jest w tym pomyśle? – pytam. – Przecież jeżeli nie chcesz zostawić dziecka w takim miejscu to nie musisz. Nie ma nakazu. Możesz wynająć opiekunkę, która zaopiekuje się małym w domu, możesz zostawić go z babcią, z sąsiadką, z koleżanką… No i oczywiście zawsze możesz po prostu zmienić swoje życiowe plany i sama zostać z dzieckiem. Albo zabrać je ze sobą – celowo ironizuję, żeby podkręcić dyskusję.</span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">- Gdzie zabrać? Na nocną zmianę na przykład? Albo do teatru? Albo na imprezę? Niech sobie małe popatrzy jak dorośli piją winko, palą papieroski i opowiadają grube dowcipy? No proszę cię… Babcię też nie każdy ma. Moja teściowa na przykład nie bardzo kwapi się do roli super-niani. A mama mieszka w prostej linii trzysta kilometrów od nas. Sąsiadka odpada, koleżanka też.</span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">- No to masz odpowiedź – mówię.</span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">- Że hyc, hyc i podrzucam paczkę na przechowanie do przedszkola?</span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">- No masz jeszcze opcję „opiekunka” – ciągnę wątek.</span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">- Tylko wiesz co, jakbym już miała do wyboru na szybko: panią z ogłoszenia w gazecie, albo przedszkole to&#8230; już chyba jednak wybieram przedszkole. Bo przynajmniej będę mieć pewność, że zostawię dziecko pod opieką fachowców. A z nianiami to wiadomo, że różnie bywa.</span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">- No właśnie. Jeśli sytuacja ma miejsce sporadycznie i dzieciak jest w przedszkolu nie dłużej, niż do wieczora to chyba nic złego. Ale zostawiać dziecko na całą noc? W obcym miejscu? Nie wiem, ale wydaje mi się, że to jednak zły pomysł.</span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">- Słuchaj, małe dziecko czyli takie do siedmiu lat, nie rozumie pojęcia czasu. Nie wytłumaczysz mu, że teraz mamusia musi iść do pracy, ale rano przyjdzie po niego do przedszkola i zabierze go do domku. Wiesz jak malec odczuje pozostawienie na noc w obcym miejscu i z obcymi ludźmi? Że mamusia z tatusiem go porzucili. Tak, tak będzie… &#8211; rzuca moja przyjaciółka i świdruje mnie wzrokiem tak, jakbym to ja za chwilę miała podrzucić w koszyczku moje dziecko na przechowanie.</span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">- Ale mówisz teraz, jak pani psycholog. A przecież czasem po prostu nie ma wyjścia – próbuję wtrącić, ale to chyba na nic.</span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">- Kilka godzin w przedszkolu? Okej. Oczywiście bez nadużywania. Maluch ma kontakt z rówieśnikami, rozwija umiejętności społeczne, uczy się nowych rzeczy. Ale cała noc? To niedopuszczalne. Takie coś zaburza więzi dziecka z rodzicami. Może wywołać problemy emocjonalne. Nawet bardzo głębokie i bardzo trwałe…</span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">- No dobrze, ale jeśli to nie jest chimera tylko po prostu nie masz wyjścia? Bo idziesz do pracy na dwudziestą pierwszą, a wracasz o szóstej rano następnego dnia? A tak się składa, że jesteś samotną matką. I co wtedy? – pytam ostatecznie.</span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">Rozmowę przerwało gwizdanie buchającego parą czajnika. Zalałam kolejną herbatę. Potem kolejną i jeszcze jedną. Tego wieczora jeszcze długo dyskutowałyśmy. Właściwie nie doszłyśmy do jednego, spójnego wniosku. Bo skoro tego typu placówki powstają i cieszą się zainteresowaniem &#8211; znaczy, że taki jest wymóg naszych czasów. Czy jednak otwarte do godziny 22.00 żłobki i całodobowe przedszkola naprawdę są potrzebne? Ich działalność przynosi więcej szkody czy pożytku?</span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"> </p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"><span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Verdana; mso-bidi-font-weight: bold;">Co sądzicie?</span></p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"> </p>
<p class="artykulwstep1" style="background: white; margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%; text-align: justify;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/przedszkole-czynne-cala-dobe.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>FERIE BEZ NUDY</title>
		<link>http://blog.helendoron.pl/ferie-bez-nudy.html</link>
		<comments>http://blog.helendoron.pl/ferie-bez-nudy.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Jan 2009 16:35:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Apple</dc:creator>
				<category><![CDATA[Venetta]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[ferie]]></category>
		<category><![CDATA[ferie w mieście]]></category>
		<category><![CDATA[kursy dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie]]></category>
		<category><![CDATA[zajęcia dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[zima w mieście]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.helendoron.pl/?p=496</guid>
		<description><![CDATA[
 
Zimowe ferie to czas odpoczynku od wszelakich obowiązków związanych ze szkołą i nauką. Cóż, niestety nie wszystkie dzieci mają możliwość wyjazdu na zimowisko czy obóz narciarski. A kiedy podręczniki i zeszyty wędrują na półkę, w ruch najczęściej idzie… pilot od telewizora. A przecież wcale nie musi tak być. Na dzieciaki pozostające w mieście czeka zwykle [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://s704.photobucket.com/albums/ww41/torciksachera/?action=view&amp;current=ferie.jpg" target="_blank"><img class="aligncenter" style="border: 0px;" src="http://i704.photobucket.com/albums/ww41/torciksachera/ferie.jpg" border="0" alt="Photobucket" width="371" height="244" /></a></p>
<p class="tekst" style="text-align: justify;"> </p>
<p class="tekst" style="text-align: justify;"><span>Zimowe ferie to czas odpoczynku od wszelakich obowiązków związanych ze szkołą i nauką. Cóż, niestety nie wszystkie dzieci mają możliwość wyjazdu na zimowisko czy obóz narciarski. A kiedy podręczniki i zeszyty wędrują na półkę, w ruch najczęściej idzie… pilot od telewizora. A przecież wcale nie musi tak być. Na dzieciaki pozostające w mieście czeka zwykle sporo atrakcji. Wystarczy jedynie przejrzeć lokalną prasę, zajrzeć do internetu, zadzwonić do centrum kultury, biblioteki czy świetlicy. Okaże się, że w zamian za ślęczenie na kanapie i przed monitorem komputera &#8211; naprawdę jest co robić. Jak wypełnić pociechom czas? Szkoły i centra kultury organizują zwykle stacjonarne zimowiska. Programy są bogate, więc każdy znajdzie tam coś dla siebie. Kto nie wyjeżdża na ferie, może się&#8230; pouczyć. Przeglądając oferty, oprócz rozlicznych kursów tańca, warsztatów wokalnych, fotograficznych, malowania witraży, rzeźbienia w glinie i kursu gotowania dla najmłodszych, znalazłam nawet ofertę… nauki gry na klarnecie. A wszystko to w dwa, feryjne tygodnie. Dzieciaki zwykle chętnie angażują się w takie zajęcia: przyswajają atrakcyjne dla siebie umiejętności poprzez zabawę, a nie – jak w szkole – podczas lekcji i z książek. Warsztaty są też świetną okazją do poznania rówieśników i zawarcia nowych znajomości. Jeśli więc w ferie nasze dzieciaki zostały w mieście &#8211; postarajmy się, żeby nie dopadła ich nuda. Co prawda, parada tego typu atrakcji najczęściej wiąże się z kosztami, jednak sporo propozycji to zajęcia bezpłatne. Wystarczy poświęcić chwilę i poszukać. A przy okazji okaże się, że i dla siebie znajdziemy coś atrakcyjnego na „po pracy”. Topiący się za oknem śnieg i wszechobecna plucha nie muszą przygnębiać. Tak małych, jak i dużych <img src='http://blog.helendoron.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </span></p>
<p class="tekst" style="margin: 0cm 0cm 0pt; line-height: 150%;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.helendoron.pl/ferie-bez-nudy.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
